Wigry wreszcie zwycięskie. Choć gola nie strzeliły! Czyli… Jojko zdetronizowany

Autor wpisu: 10 września 2017 10:09

Wigry Suwałki wreszcie TO mają. TO, czy upragnioną wygraną – pierwszą w nowym sezonie. I to wywalczoną na Bukowej z niebywale silnymi przecież personalnie Katowicami. Tyle tylko, że to zwycięstwo nie tyle zawdzięczają swojej skutecznej grze, a detronizacji… Janusza Jojko i jego słynnego kiksu. Jedynego gola spotkania wbił Damian Garbacik do własnej bramki z 30 metrów!

A co do tego wszystkiego ma Janusz Jojko? Starszym kibicom raczej tłumaczyć nie trzeba, bo to jedna z najbardziej anegdotycznych sytuacji polskiego futbolu lat minionych. Dla młodszych: Janusz Jojko (potem jeden z symboli sukcesów – tak się złożyło – GKS Katowice) w połowie lat 80. grał w barwach Ruchu Chorzów. I niestety dołożył swoją dość pamiętną cegiełkę do degradacji „Niebieskich” w meczu barażowym o utrzymanie Ruch – Lechia robiąc to:

Dziś Jojko pracuje w GieKSie jako trener bramkarzy i z perspektywy ławki rezerwowych już w 11. minucie meczu z Wigrami był świadkiem takiego oto zdarzenia:

Samobój z 30. metra? Nieźle. Po meczu trenerzy mieli cokolwiek inne zdanie na temat tej bramki samobójczej.
– Wymusiliśmy tę bramkę, którą przeciwnik sobie sam strzelił przez nasz pressing – rzucił Artur Skowronek.
– Pozwolę sobie nie zgodzić się z trenerem gości – z zupełnie innej perspektywy gola widział Piotr Mandrysz. – Bramkę strzeliliśmy sobie sami. Nie było pressingu, po prostu Damian Garbacik chciał niepotrzebnie przyspieszyć grę. I nie patrząc, gdzie jest bramkarz, zagrał w światło bramki. Tego nie wolno robić na żadnym szczeblu rozgrywek – perorował szkoleniowiec GieKSy, znów bardzo smutny i znów rwącym głosem. „Znów”, bo przecież GieKSa przegrywa trzeci mecz na własnym stadionie.

Można żartem powiedzieć, że Garbacik faktycznie przyspieszył grę, bo katowiczanie mieli przecież blisko 80 minut, by odrobić straty. I były momenty, gdy debiutujący w bramce Wigier Łukasz Budziłek zwijał się jak w ukropie. No i miał do tego furę szczęścia. Ale Wigry, choć dostały prezent w postaci gola, nie dostały prezentu w postaci trzech punktów. Te trzeba było wybiegać, wyszarpać, wydrzeć na Bukowej.
Dlatego trener Skowronek komentował emocjonalnie: – Chcę podziękować piłkarzom za serce przez każdego z nich włożone w to spotkanie. To był najtrudniejszy mecz z tych, jakie rozegraliśmy do tej pory. Chłopcy dawali z tak zwanej wątroby i to przyniosło efekt.
Zgodnie z zapowiedziami w pierwszej jedenastce wyszli nowi piłkarze Wigier – nie tylko Budziłek, ale i Serhij Pyłypczuk, i Laurentiu Iorga. Na razie trzeba było mocniej popracować w defensywie, ale za tydzień w sobotę trzeba się będzie zabrać także do ofensywy. Do Suwałk przyjeżdża Odra Opole – sensacyjny wicelider tabeli.

Inne artykuły o: GKS Katowice | I Liga | Wigry Suwałki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli