Wigry przewietrzyły najlepszą defensywę pierwszej ligi

Autor wpisu: 20 listopada 2016 08:57

Najsolidniejsza obrona w pierwszej lidze posypała się w Suwałkach jak domek z kart. Zresztą Katowice po stronie strat mogły zapisać jeszcze więcej, gdyby tylko w kilku sytuacjach gospodarze lepiej przymierzyli. Wigry znów złapały wiatr w żagle i mkną w stronę czołówki.

Krótko mówiąc, słowa Dominika Nowaka, że jego zespół wrócił do formy z początku sezonu, najwyraźniej nie były słowami rzucanymi na wiatr.

DOMINIK NOWAK: Zbyt dobrze znam tych chłopaków, by wątpić w to, że dadzą radę się z tego dźwignąć

O serii dziesięciu ligowych spotkań bez zwycięstwa pomału będzie można zapominać. Druga kolejna wygrana, tym razem z jednym z głównych kandydatów do awansu, w stylu jeszcze lepszym niż ta poprzednia ze Stomilem, nie pozostawia co do tego wątpliwości.
Tak samo jak pomeczowe słowa trenera gości Jerzego Brzęczka: – Właśnie tak wyobrażaliśmy sobie to spotkanie. Denerwująca jest sytuacja, że wszystkie bramki straciliśmy po identycznych sytuacjach. Jest to dla mnie rozczarowujące, że choć byliśmy na to przygotowani, a jednak daliśmy sobie strzelić aż trzy bramki.

Szczególnie denerwujące i rozczarowujące musi być dla trenera, którego zespół uchodził za najlepiej grającą w defensywie drużynę w pierwszej lidze. I nie bezpodstawnie, bo GieKSa jako jedyna w pierwszej połowie sezonu straciła mniej niż 10 bramek (konkretnie 9). Jeśli już traciła gole – to co najwyżej jednego w meczu (tylko z Miedzią straciła dwa), tak więc Wigry trochę tę katowicką defensywę przewietrzyły.
Zespół z Suwałk znów gra to, czym imponował na początku sezonu. Szybki, zdecydowany atak, długimi fragmentami pełna kontrola nad meczem i bardzo groźne kontry. Widać po piłkarzach Nowaka, że bardzo było im potrzebne przełamanie tej nieszczęsnej serii meczów bez zwycięstwa. I choć już od pewnego czasu – od trzech, czterech tygodni – zespół ten znów zaczynał przypominać drużynę, która w sierpniu była pierwszoligowym liderem, to jednak wciąż czegoś brakowało, by z powrotem zacząć wygrywać.

– Świadomość, że któryś tam kolejny mecz nie możemy wygrać, siedziała w głowach. Nie da się tego ukryć. Ale paradoksalnie muszę chłopaków pochwalić. Za to, że nie pękli – mówił nam niedawno trener Wigier.

Rzeczywiście, nie pękli. Katowicom mogli strzelić nie trzy, ale drugie tyle goli. Inna sprawa, że goście wcale nie przypominali w tym meczu chłopców do bicia. Wręcz przeciwnie. To wciąż jeden z najpoważniejszych kandydatów do awansu, który zna swoją wartość i w każdym spotkaniu prezentuje bardzo przyzwoity poziom. Zresztą bramkarz Wigier Hieronim Zoch kilka razy uwijał się jak w ukropie, więc coś na ten temat może powiedzieć.

– Jedyne, czego możemy żałować, to niewykorzystane sytuacje przy stanie 3:1. Gdyby się udało, spokojnie kontrolowalibyśmy ten mecz do końca. A tak GKS odpowiedział bramką kontaktową. Dobrze, że została wtedy tylko minuta do końca, bo mogliśmy się obawiać tego, że wrócą demony z końcówki spotkania z Chrobrym. Aczkolwiek jesteśmy bardzo zadowoleni, bo graliśmy dziś z naprawdę bardzo silnym zespołem – stwierdził po meczu drugi trener Wigier Grzegorz Mokry.

Poniżej bramki z meczu Wigier z GKS Katowice:

Inne artykuły o: GKS Katowice | I Liga | Wigry Suwałki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli