Wigry poszły za ciosem. Dwa piękne gole i zaczyna się odbijanie od dna

Autor wpisu: 16 września 2017 21:08

To było dla Wigier piekielnie ważne zwycięstwo. Pierwsze u siebie, w dodatku z wiceliderem, czyli Odrą, i co najważniejsze – jak najbardziej zasłużone. Po dwóch pięknych strzałach z dystansu Damiana Gąski i Serhija Pylypchuka zespół z Suwałk wygrał drugi mecz z rzędu i zaczyna uciekać ze strefy spadkowej.

W meczu sąsiadów – ale nie z tabeli, tylko z jednego miasta – górą ten młodszy. Prowadzący Odrę Mirosław Smyła i trener Wigier Artur Skowronek pochodzą z Radzionkowa i – jak przyznaje ten pierwszy – do siebie spacerem mają niecałe pięć minut. Piłkarski los sprawił, że w rywalizacji o ligowej punkty naprzeciw siebie stanęli ponad 700 kilometrów od domu. I choć na papierze to zespół Smyły był faworytem, tym razem musiał obejść się smakiem. Odra po raz w tym sezonie wraca do Opola z pustymi rękoma, choć od 11. minuty prowadziła 1:0 po strzale Szymona Skrzypczaka. Skrzypczak dobił piłkę, którą po dośrodkowaniu z wolnego uderzał dobry znajomy Wigier, czyli Vaclav Cverna (Czech cały ubiegły sezon spędził w Suwałkach), który trafił w poprzeczkę.

Gratuluję Arturowi zwycięstwa i wyjścia z trudnej sytuacji. Myślę, że droga obrana przez Wigry w ostatnich tygodniach jest prawidłowa i Artur dobrze z tym wszystkim sobie poradzi. My natomiast musimy przełknąć gorycz porażki w meczu, który się dla nas dobrze układał. Zdobyliśmy bramkę, wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, ale czasem tak bywa, że piłka – jeśli się jej nie szanuje – potrafi się zemścić. Tak stało się w 43. minucie. Dostaliśmy gola na 1:1, który uskrzydlił przeciwnika, a nas podłamał – nie ukrywał po meczu Smyła.

Pierwszy raz Odra przegrała na wyjeździe, po raz pierwszy Wigry wygrały u siebie. No i po raz pierwszy zdobyły więcej niż jedną bramkę. Od pierwszej kolejki największą bolączka zespołu z Suwałk była skuteczność. A właściwie jej brak. Bez niej, jak wiadomo, nie ma punktów. Stąd choć na styl tej młodej drużyny nie za bardzo można było narzekać, to jednak niewiele z tego wynikało. – Jestem pewien, że za chwilę zwycięstwa przyjdą. Ten zespół na wygraną najwyraźniej jeszcze musi poczekać. Trochę cierpliwości i będzie dobrze – powtarzał Artur Skowronek.
No i się doczekał. Pierwsza wygrana przyszła tydzień temu, ale w Katowicach gola Wigrom sprezentowali rywale, a konkretnie Damian Garbacik. Tym razem nikt już prezentów nie musiał rozdawać. Wigry zgarnęły komplet punktów, bo dwa przepiękne strzały oddali jej piłkarze. Najpierw Gąska z 18. metrów trafił w samo okienko, a w drugiej połowie nie do obrony z ok. 25 metrów kropnął Pylypchuk.

Bramka stracona po stałym fragmencie gry wprowadziła u nas trochę zamieszania. Tym bardziej cieszę się, że chłopcy po raz kolejny pokazali serce w tym, co robią na co dzień. To procentuje. Na drugą połowę zmieniliśmy ustawienie. Mieliśmy inny pomysł i cieszę się, że zawodnicy wywiązali się ze swoich zadań. Pomogły nam indywidualne umiejętności. Fantastyczne bramki, piękne strzały, dobre decyzje pomogły nam w tym spotkaniu – skomentował Skowronek.

Inne artykuły o: I Liga | Odra Opole | Wigry Suwałki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli