Wigry – marka, która stała się rozpoznawalna

Autor wpisu: 3 września 2017 12:54

Choć mają już 70 lat, dopiero od niedawna przestały być klubem o wymiarze lokalnym. Dziś Wigry Suwałki zna cała piłkarska Polska. Poprzedni sezon był najlepszym w dziejach. Półfinał Pucharu Polski i niemal do końca walka o awans do ekstraklasy. Ale to żaden cud ani przypadek.

Wigry Suwałki właśnie świętują 70-lecie. W niedzielny wieczór o godzinie 19.47 zaplanowano z tej okazji mecz w uroczystej oprawie z innym prawie… 70-latkiem (tę rocznicę obchodzić będzie za rok), 14-krotnym mistrzem Polski Górnikiem Zabrze.

W powojennej historii Suwałk pierwszym sportowym klubem był założony wiosną 1946 roku Wojskowy Klub Sportowy z jedną tylko drużyną piłki nożnej występującą w A-klasie (3. miejsce w finale mistrzostw okręgu białostockiego). WKS w roku 1947 klub zmienił nazwę na WKS Wigry Suwałki, a jednym z inicjatorów tej zmiany był Piotr Neska; major LWP, piłkarz, później sędzia i działacz. Niestety nie ma żadnych dokumentów z tamtego okresu, ale są rysunki znaczka z 1947 roku z charakterystyczną literą W jak Wigry. I właśnie ten rok (2. miejsce w A-klasie mistrzostw okręgu białostockiego) przyjęto jako symboliczną datę założenia Wigier.
Wigry przez pierwsze dziesięciolecia istnienia grały na poziomie lokalnym. Między A-klasą a trzecią ligą (w zależności od awansów, ale też systemu rozgrywek). Do dziś wspomina się grę w latach 70. na poziomie 1/16 finału Pucharu Polski z Gwardią Warszawa, a potem także z Legią. Oba mecze przegrane po wielkich emocjach w obecności 7 tysięcy widzów.
Na czasy, gdy Wigry zaistniały na dobre w… ogólnopolskiej telewizji trzeba było trochę poczekać.

Dokonać niemożliwego
Początek maja 2014 roku. Kilka dnia wcześniej Wigry przegrały 0:1 derbowy mecz z Olimpią Zambrów. W tabeli II ligi grupy wschodniej zajmują 5. miejsce ze stratą 12 punktów do prowadzącej Pogoni Siedlce. W klubie od pewnego czasu głośno mówi się o zaatakowaniu czołówki i wywalczeniu historycznego awansu do pierwszej ligi, ale w tym konkretnym momencie bardziej przypomina to marzenie ściętej głowy. Chętnych dużo więcej, a miejsc premiowanych awansem tyko dwa. Do końca sezonu 7 spotkań. Trzeba wygrać wszystkie, a i to nie wiadomo, czy wystarczy. Trenerem zostaje Zbigniew Kaczmarek.
I Wigry zaliczają finisz marzeń. Do końca nie tracą już żadnego punktu, po drodze wygrywając z zespołami, z którymi bezpośrednio rywalizują o awans. Ten awans pieczętują meczem ostatniej kolejki sezonu ze Stalą Rzeszów 3:2. Cud? Bynajmniej. Efekt tego, że zespół jest świetnie przygotowany do sezonu, rozsądnie budowany, do tego strzałem w dziesiątkę okazuje się zatrudnienie Kaczmarka.

Tak rozpoczęła się wielka przygoda Wigier. Przygoda, która trwa do dziś. Bywały w niej momenty trudne, momenty zwątpienia, kiedy drużyna po świetnej serii wpadała w dołek, kiedy dopadał ją kryzys i kiedy trzeba było zmieniać trenera. Ale Wigry zawsze stawały na nogi.
Kaczmarka w 2015 roku zastąpił świetnie znający suwalską rzeczywistość Donatas Vencevičius, a jego wiosną 2016 roku Dominik Nowak – szkoleniowiec, którego Wigry wyciągają z piłkarskiej prowincji, dzięki czemu może przypomnieć o sobie w poważnej piłce. To właśnie pod wodzą Nowaka suwalska drużyna ociera się o finał Pucharu Polski – w kontrowersyjnych okolicznościach przegrywa półfinałowy dwumecz z Arką Gdynia (0:3 u siebie i 4:2 na wyjeździe) i niemal do końca poprzedniego sezonu pozostaje w grze o awans do ekstraklasy.

Recepta na sukces
Tradycją Wigier jest budowanie klubu uczciwie i rozsądnie. I w czasie prezesury Dariusza Mazura (od 2011) tradycja ta jest kontynuowana. W Suwałkach nikomu nie obiecują złotych gór ani gruszek na wierzbie. Nie ma tam kominów płacowych, a każdą wydaną złotówkę ogląda się z dwóch stron po kilka razy. Ale dzięki temu… – Jesteśmy jednym z nielicznych klubów w polskiej piłce, który nie ma zaległości finansowych nie tylko w stosunku do piłkarzy i sztabu szkoleniowego, ale i do wszystkich pozostałych pracowników klubu – tłumaczy Mazur.
Niby nic nadzwyczajnego. Norma, jaka powinna być wszędzie. W Suwałkach akurat jest. A jak wiadomo, to podstawa, by móc planować coś więcej niż tylko przeżycie z dnia na dzień. By klub mógł się rozwijać i budować markę.
– Od kiedy dostaliśmy wiatr w żagle w postaci stabilności finansowej, mogliśmy sobie pozwolić na niezbędne rzeczy. Piłkarze mają pomoc fizjoterapeutów z Centrum Rehabilitacji Melius, stojącą na absolutnie najwyższym poziomie. Są tam warunki nie tylko do rehabilitacji, ale przede wszystkim do profilaktyki. Mają też świetną opiekę lekarską, wydajemy niemało na suplementy i wszystko, co jest niezbędne, by mogli uprawiać swój zawód i się rozwijać – opowiada prezes.
I jeszcze jedno, niemniej ważne, a może najważniejsze: atmosfera. – Tu nie ma żadnej korporacji. Chcemy funkcjonować jak klub niemal rodzinny. I pod tym kątem dobieramy również piłkarzy – dodaje prezes.

Karol Salik, bramkarz związany z Wigrami na dobre i złe przez osiem lat opowiadał kończąc suwalską przygodę: – Przeżyłem tu mnóstwo rzeczy, wzloty i upadki. I swoje, i klubu, który – bywało – przechodził czasy ciężkie, gdy z trudem trzeba było wiązać koniec z końcem. Przetrwaliśmy, a szefowie klubu wykonali ogromną robotę. Infrastruktura, boiska, odnowa biologiczna, obozy, organizacja – to już jest bardzo wysoki poziom. Nawet jeśli nie było jeszcze w klubie dużych pieniążków, to przynajmniej zawsze wszystko było wypłacane terminowo i zapięte na ostatni guzik. W ekstraklasie niektóre zespoły mogłyby pozazdrościć.

Dyrektor z krwi i kości
Czas prosperity Wigier związany jest również z Jackiem Zielińskim, byłym reprezentantem Polski, wieloletnim legionistą, uczestnikiem Ligi Mistrzów, asystentem Franciszka Smudy podczas EURO 2012.
– Odkąd został dyrektorem sportowym, zrobiliśmy awans do pierwszej ligi, potem w niezłym stylu się w tej lidze utrzymaliśmy, a następnie biliśmy się o ekstraklasę i dotarliśmy do półfinału Pucharu Polski – uśmiecha się prezes Wigier.
Skąd się Zieliński w tych Suwałkach w ogóle wziął?
– Pewnie nigdy bym się nie zgodził na pracę w drugiej lidze, ale od dłuższego czasu namawiał mnie na to Darek, z którym przyjaźnię się od lat. W końcu dałem się namówić – opowiada.
– Gdy Jacek stracił pracę w reprezentacji Polski U-20, było mi przykro, ale też się trochę ucieszyłem. Pomyślałem, że może wreszcie przyjmie moją ofertę – uzupełnia Mazur.
Przyjął. I choć Zieliński już wrócił do Legii, piętno, jakie w Wigrach odcisnął, jest nie do przecenienia. Jako dyrektor sportowy odpowiadał przede wszystkim za transfery. Łukasz Moneta (młodzieżowy reprezentant kraju, dziś w Legii), Łukasz Hanzel i Miłosz Kozak (dziś obaj w Podbeskidziu), Martin Baran i Vaclav Cverna (w Odrze Opole), Omar Santana, Rafał Augustyniak i Frank Adu Kwame (dziś Miedź), Łukasz Wroński (Stal Mielec), no i największa w tym czasie gwiazda Wigier, czyli Damian Kądzior, po sezonie sprzedany do Zabrza. To wszystko transfery z pieczątką Zielińskiego. Podobnie jak powierzenie zespołu Nowakowi.

Marzeń nikt nie porzuca
Jeszcze kilka lat temu granie w Wigrach było traktowane przez wielu piłkarzy jak zesłanie. – Tak już jest, że jak słyszysz Suwałki, to w pierwszej chwili myślisz, że to koniec świata, a już na pewno drugi koniec Polski. Jednak to się zmieniło. Wigry to klub stabilny finansowo, z dobrą bazą, zapleczem. Od kilku lat ta marka z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej rozpoznawalna. W niedalekiej przyszłości wielu zawodników będzie marzyć o tym, by tu grać – opowiadał swego czasu Nowak.
Dziś Wigry są po wielkiej personalnej rewolucji. Być może największej w dziejach klubu. Jest też nowy trener Artur Skowronek, który podjął się wyzwania odbudowy drużyny, która tę rewolucję przetrwa i obroni pierwszoligowy byt. I jak mówią w Suwałkach, sukcesy z ubiegłego sezonu nikomu tam nie uderzyły do głowy. – Dalej jesteśmy skromnym, solidnym klubem i wciąż tak właśnie chcemy być postrzegani – mówi Mazur.
No i marzeń o ekstraklasie też nikt nie porzuca. Na ich realizację niedługo pewnie znów przyjdzie chęć, bo – jak swego czasu mówił pracujący tu niedawno trener Grzegorz Mokry: „Jupitery na stadionie są, podgrzewana murawa jest, budynek klubowy nowy stoi, trzeba byłoby tylko wyremontować drugą trybunę… Czego więc Suwałkom do ekstraklasy brakuje?”

Inne artykuły o: I Liga | Wigry Suwałki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli