Wigry blisko, coraz bliżej. Ale jeszcze brakuje

Autor wpisu: 19 sierpnia 2017 21:07

Od 17. minuty pierwszej kolejki Wigry wciąż czekają na drugiego gola w tym sezonie. I jeszcze chwilę muszą poczekać, jak i na pierwszą wygraną w nowym sezonie. Wyprawa do Siedlec skończyła się tak samo, jak ostatni mecz w Suwałkach z Górnikiem – na 0:0. I znów… momenty były.

Do meczu z Górnikiem tak właśnie odnieśliśmy się w naszym ostatnim Pierwszoligowcu: „Momenty były”. Po meczu z naprawdę mocną Pogonią Siedlce można powiedzieć, że momentów było jeszcze więcej, choć znów skończyło się bez goli – z czego zresztą o wiele bardziej muszą być niezadowoleni gospodarze.

Jasne, gdy mówić cokolwiek pozytywnie o zespole, który w czterech meczach zdobył dwa punkty i jedną bramkę, łatwo być posądzonym o brak dystansu. No, ale – kurcze – Artur Skowronek naprawdę fajnie składa ten zespół! Wigry są dziś „zbieraniną” można powiedzieć w sensie zupełnie nowej kadry poskładanej z piłkarzy, którzy jeszcze miesiąc, dwa temu się nie znali. Ba, są na dodatek bardzo mało doświadczoną „zbieraniną”. Ale na pewno nie są zbieraniną na boisku. Skowronek w zaskakująco krótkim czasie ulepił z tych chłopaków drużynę, która wie, co ma grać, i wie, jakimi środkami chce grać.
Oczywiście, nie wszystko jej jeszcze wychodzi, nie wszystko jest dla niej łatwe czy oczywiste. Ale przecież to zupełnie normalne przy lepieniu nowej ekipy, na dodatek w dużej mierze z piłkarzy młodych czy mało doświadczonych. Wigry jeszcze nie raz zapłacą frycowe, to oczywiste, aczkolwiek nie zapłaciły w Siedlcach. Bardzo skuteczna defensywa neutralizująca konsekwentnie atuty Pogoni, umiejętność przeczekania rywala i pozwolenia mu, by… cieszył się z piłką, ale tylko tak długo jak czynił to bezproduktywnie. Na końcu zawsze gdzieś bronił Przemysław Wróbel, choć na dobrą sprawę wcale nie musiał się zwijać jak w ukropie.
– Za mało stworzyliśmy sobie sytuacji, zdecydowanie za mało – narzekał po meczu Jarosław Ratajczak. No właśnie, Pogoń blokowana przez rywala nie potrafiła napędzić się skrzydłami, a znów aktywny Seiya Kitano co prawda próbował coś wymyślić przed polem karnym, ale większość jego wysiłków grzęzła w gąszczu suwalskich nóg.

To Wigry mogły mieć w tym meczu więcej wyrazistych sytuacji, bo potrafiły przejąć piłkę i wyjść z kontrą, a nawet w pewnych okresach meczu nacisnąć na rywala. Nawet jeszcze w ostatnich minutach, gdy Pogoń z konieczności grała dziesiątkę: Łukasz Jegliński doznał kontuzji, gdy Pogoń miała już wykorzystane trzy zmiany (trener Adam Łopatko próbował energicznie rozruszać zespół robiąc pierwszą już w przerwie – zresztą bardzo sensowną: Chyła za Garygę).
„Mogły” mieć, bo gdzieś na końcu często brakowało dobrego rozwiązania pod bramką przeciwnika, dokładności. Na „9” Wigier zagrał z konieczności Robert Dadok, dla którego – co przyznał trener Skowronek – była to nowość, i do którego trudno mieć za to pretensje. Tej klasycznej „9” Wigrom w Siedlcach bardzo brakowało – za dużo piłek zwłaszcza w szybkich akcjach przez to było granych „do nikogo”. I Wigry tej „9” w ostatnich dniach okienka transferowego będą jeszcze szukać.

Już w środę i Pogoń, Wigry czekają bardzo trudne weryfikacje czynionych postępów. Do Suwałk przyjedzie z Miedzią Dominik Nowak, Pogoń jedzie zaś do Mielca. Uff…

A poniżej – krótka migawka z gry Wigier w Siedlcach. Krótka a wiele mówiąca o tym, jak Wigry radzą sobie z piłką. Akcję zaczynają Robert Obst z Mariuszem Rybickim w okolicach linii środkowej, Obst cofa się pod swoje pole karne – oddając piłkę Przemysławowi Wróblowi. Ale po wymianie 13 podań, gdy akcji nie są w stanie przerwać piłkarze Pogoni, akcję kończy… Robert Obst po podaniu Damiana Gąski dryblingiem w polu karnym rywala i strzałem – obronionym przez Krystiana Stępniowskiego. Warto to zobaczyć:

Inne artykuły o: I Liga | Pogoń Siedlce | Wigry Suwałki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli