W Pogoni rok zaczął się od wietrzenia szatni. Broniszewski o tym, czemu odszedł Gołębiewski

Autor wpisu: 4 stycznia 2017 08:18

Nawet cała moja sympatia do „Gołąbka” nie mogła tu nic zmienić – mówi nam Marcin Broniszewski o rozstaniu Daniela Gołębiewskiego z Pogonią. Broniszewski jeszcze na dobre nie rozpoczął pracy w Siedlcach, a już ubyło mu czterech piłkarzy. Krótko mówiąc, rok zaczął się tam od wietrzenia szatni.

Z Pogonią rozstali się już Rafał Makowski, Alban Sulejmani, Luka Štefanac i wspomniany Gołębiewski. Dwóch pierwszych wróciło do Legii, z której jesienią byli wypożyczeni. – Muszę respektować te postanowienia. Chcieli wrócić i powalczyć o szansę w Legii, zamierzają podnieść sobie poprzeczkę, mają do tego oczywiście prawo. Co więcej, uważam, że to jak najbardziej naturalne zjawisko. Szczególnie w przypadku Rafała, który ma za sobą bardzo udaną rundę – tłumaczy Marcin Broniszewski. To on wiosną poprowadzi Pogoń. Zastąpił Dariusza Banasika, który dostał ofertę z Sosnowca i z niej skorzystał.
Po Macedończyku Sulejmanim w Siedlcach raczej nikt nie będzie płakał – 18-latek zagrał raptem w pięciu meczach, w żadnym w pełnym wymiarze czasowym. Co innego po Makowskim. Dla niego sezon rozpoczął się jeszcze w barwach Legii od występu w Superpucharze (1:4 z Lechem), ale potem było wypożyczenie do Pogoni, w której był naprawdę bardzo ważnym ogniwem. 15 pierwszoligowych meczów, w tym 14 w wyjściowym składzie, sprawiło, że 20-letni okrzepł na zapleczu Ekstraklasy i faktycznie wcale nie stoi na straconej pozycji, by wiosną powalczyć o w miarę regularną grę w drużynie mistrza Polski. – Jego przykład pokazał, że warto wypożyczać piłkarzy do Pogoni. Pozostajemy z Rafałem w kontakcie, więc jego powrót do Siedlec wcale nie jest wykluczony – dodaje Broniszewski.
Z Pogonią kontrakt (za porozumieniem stron) rozwiązał także Štefanac, ale to raczej żadne zaskoczenie, bo 18-letni Chorwat niemal całą rundę jesienną spędził na leczeniu kontuzji. Zaskoczeniem może być natomiast rozwiązanie umowy (także za porozumieniem stron) z Danielem Gołębiewskim (trafił do drugoligowej Polonii Warszawa). Gołębiewski co prawda jesienią strzelił tylko dwa gole (w 16 meczach), niemniej jego doświadczenie z pewnością wiosną by się Pogoni przydało. Czyżby Broniszewski nie widział miejsca dla 29-letniego napastnika?
– Absolutnie nie. Nie jestem szaleńcem. Doceniam tych wszystkich, którzy dla Pogoni grali jesienią, jednak jeśli była chęć z jednej i z drugiej strony do tego, by rozwiązać umowę, a z tego co wiem, w przypadku Daniela tak było, no to nawet moja sympatia do „Gołąbka” nie mogła tu nic zmienić. Proszę tych wszystkich zmian nie traktować na takiej zasadzie, że przyszedł nowy trener i od razu postanowił przewietrzyć szatnię. To nie tak. Ja ze wszystkimi piłkarzami, którzy są w kadrze, chciałbym zacząć pracę i dopiero na podstawie obserwacji i własnych wniosków podejmować decyzje dotyczące ich przydatności do zespołu. Uważam, że w przeciwnym wypadku byłoby to niesprawiedliwe. Gdybym zrobił to zaocznie, zachowałbym się nie w porządku wobec tych chłopaków. Pewne decyzje zapadły jednak na podstawie dłuższej obserwacji działaczy klubu i nie chcę w to ingerować, bo to nie moja
rola. Napastnik jest rozliczany z trafień, a tych brakowało. Szukamy atakującego – w Polsce i nie tylko – który postara się o lepsze statystyki – mówi nam Broniszewski.
Szkoleniowiec Pogoni dodaje, że na kolejne rewolucyjne zmiany już się nie zanosi. – Myślę, że jeśli chodzi o odejścia z klubu, to na tym koniec. Natomiast na pewno zamierzamy zespół wzmocnić. Mamy kilka priorytetów na pewne pozycje, jestem w stałym kontakcie z zarządem. Cel naszych ruchów transferowych to skuteczna walka na boiskach pierwszej ligi – dodaje.

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: I Liga | Pogoń Siedlce

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli