Uderz w stół, a w Stomilu prezes się odezwie… Łopatko zagotował Borkowskiego

Autor wpisu: 8 sierpnia 2017 08:44

Małą burzę wywołał wywiad, jakiego udzielił nam były szkoleniowiec Stomilu (obecnie Pogoni Siedlce) Adam Łopatko (całość TUTAJ), w którym przyznał, że czuł się w Stomilu wykorzystywany. Prezes olsztyńskiego klubu Mariusz Borkowski zarzucił trenerowi kłamstwo, amatorszczyznę i zapowiedział, że przekaże „informacje o rzeczach, o których wiedzą nieliczni” …

Oto odpowiedź (chyba pierwsza, bo prezes odgraża się, że będą kolejne) na to, co opowiedział nam Łopatko (pisownia oryginalna):
„Jak musisz kłamać to kłam, tylko rób to doskonale, amatorszczyzna mnie obraża, ponieważ ten kto mówi kłamstwo nie uświadamia sobie, jak wielkiego zadania się podejmuje, bo będzie musiał wymyślić jeszcze dwadzieścia innych kłamstw aby podtrzymać to jedno”
bardzo szanuje Trenera Łopatko, ponieważ Stomil z nim, przy jego pracy zrobił krok milowy pod względem sportowym, w tym wymiarze !!, ale ostatnie jego wywiady pokazują Stomil, jakim nie był…nie mogę tak tego zostawić i patrzeć z boku co o Nim mówi i w jaki sposób się wypowiada.
Ale skoro środowisko potrzebuje prawdy i całej prawdy, to opowiedzmy o tym.
„Bo nie ma nic gorszego od pięknych słów, które kłamią” Ajschylos
Skoro Trener mówi o rzeczach oczywistych dla siebie, to przekażemy informacje o rzeczach, o których wiedzą nieliczni?
pokażmy prawdę o Stomilu,
temat:
Łopatko – Stomil
Historia jakiej nie znacie?

Cóż tak bardzo w tym wywiadzie dotknęło Borkowskiego? Trudno stwierdzić, bo niczego nie wypunktował ani się do żadnych konkretów nie odniósł. To, że w Stomilu od dłuższego czasu wiele rzeczy zamiast na nogach, było postawionych na głowie, dla nikogo nie jest wielką tajemnicą. Jedyną osobą, która w tym czasie próbowała zaklinać rzeczywistość, ukazując ją przez różowe okulary, był właśnie Borkowski, a nie Łopatko.

Zimą, gdy pojawiły się informacje o tym, że Stomil ma duże zaległości finansowe, w związku z czym istnieje poważne zagrożenie, że będzie miał problem w najbliższym procesie licencyjnym, Borkowski mówił nam:
– Mogę zagwarantować, że klub dopełni wszelkich starań, by przed następnym posiedzeniem Komisji ds. Licencji uregulować wszelkie zobowiązania. Robimy wszystko, by te zaległości do 31 marca spłacić. To cel numer jeden, jaki postawiliśmy sobie w klubie na tę rundę.

Chyba nie do końca wyszło, bo w maju klub miał nadal duże zaległości. Wtedy na podstawie rozmów z przedstawicielami Komisji ds. Licencji napisaliśmy, że Stomil jest bardzo daleki od uzyskania licencji, na co Borkowski zareagował w wyjątkowo głupi i butny sposób:
„Nie mam najmniejszego zamiaru komentować portalu www.futbol coś tam… zwłaszcza że dziś miało miejsce spotkanie Stomil Olsztyn – Komisja Licencyjna i było to bardzo konstruktywne spotkanie, wyjaśniające wszystkie nurtujące kwestie…”.

I tak to się toczyło – życie w jedną stronę, słowa Borkowskiego w drugą. Oczywiście Stomil licencji w pierwszej instancji nie dostał i dopiero gdy w oczy zajrzało widmo spadku o trzy klasy rozgrywkowe, coś tam się na spłatę długów znalazło. To tylko tak gwoli przypomnienia, a propos „kłamstw i amatorszczyzny”…

Potem była szopka z zatrudnieniem Artura Derbina. Oto, co do powiedzenia w tej sprawie miał Derbin:
Ustaliłem z panem Borkowskim pewne warunki dotyczące przyszłości drużyny i od spełnienia tych warunków uzależniłem to, czy będę prowadził Stomil. Prezes zadeklarował, że je spełni. Chodziło przede wszystkim o to, by piłkarzom zostały jak najszybciej wypłacone pensje wraz z zaległościami. Usłyszałem od prezesa, że te zaległości sięgają około trzech miesięcy i da się to w dość krótkim czasie uregulować. Tak, by piłkarze mogli z czystymi głowami przystępować do przygotowań. No i druga kluczowa kwestia – to środki na wzmocnienie zespołu. Bez tego nie da się skutecznie walczyć w tej lidze. Proszę zobaczyć, ilu już istotnych dla Stomilu zawodników opuściło drużynę, a to pewnie jeszcze nie koniec, bo wciąż jest duża grupa, która nosi się z takim zamiarem. Prezes zadeklarował, że te środki na transfery będą. Dlatego uzgodniliśmy, że na początku tego tygodnia, w poniedziałek, przyjeżdżam do Olsztyna, by na miejscu dopiąć formalności i rozpocząć z zespołem przygotowania do sezonu. Przyjechałem i po tym, co zobaczyłem i usłyszałem od piłkarzy, obraz tego, co miało być, mocno kłócił się z tym, co było. Nie chodzi o to, bym teraz mówił coś, co miałoby działać na szkodę wizerunku klubu. Nie chcę nikogo szkalować, czy obrażać, ale pewne standardy – nawet jak na klub borykający się z problemami finansowymi – powinny być jednak zachowane.

Wszystko to, co w naszym wywiadzie mówi Łopatko o Stomilu, szczególnie w świetle tego wszystkiego, co się w ostatnim czasie działo w tym klubie, nie brzmi jak kłamstwo. Poza tym znamy trenera i nie chce nam się wierzyć, że wymyślałby teraz historie, by zrobić na złość swojemu byłemu prezesowi. To nie w jego stylu. No, ale skoro Borkowski się zagotował i uznał, że Łopatko opowiada kłamstwa, to dobrze by było, gdyby wskazał, w których miejscach, a nie pisał ogólnikami i cytował Ajschylosa. No i czekamy też na tę zapowiadaną „historię, jakiej nie znamy”.

A tymczasem trafnym podsumowaniem „akcji odwetowej prezesa” niech będzie ten komentarz jednego z kibiców Stomilu:
– Rozumiem Panie Prezesie, że rozmawiał Pan z trenerem o przedłużeniu umowy w trakcie sezonu? Rozumiem, że wszelkie zaległości wobec trenera jak i pozostałych osób są uregulowane? Rozumiem, że zawodnicy w ciągu sezonu mieli płacone na czas i nie było zaległości? Niestety, Prezesie, ale sytuacja z trenerem Derbinem pokazała, że tej normalności w klubie nie było. Zamiast skupiać się na tym, co mówią byli pracownicy, proponuję skupić się na obecnej pracy i zrobić wszystko, aby kolejni nie musieli za jakiś czas mówić tego samego.

Inne artykuły o: I Liga | Stomil Olsztyn

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli