Trener Smółka poszarżował na sędziego: Ten człowiek się kompletnie pogubił

Autor wpisu: 14 października 2017 10:24

Zbigniew Smółka po meczu Stali Mielec z Chojniczanką (1:2 – o meczu TUTAJ) przepuścił taką brawurową szarżę na arbitra, jakiej jego piłkarze bodaj przez 90 minut nie przepuścili na bramkę rywali. – Gdyby to była piąta liga, miałby kłopoty z powrotem do domu – zagrzmiał szkoleniowiec. Całe szczęście, że jednak w Mielcu jest pierwsza.

Mecz Stali z Chojniczanką nie był może takim futbolowym fajerwerkiem, jakiego można się było spodziewać po meczu na szczycie dwóch tak mocnych ekip, ale za to temperatura emocji na pewno została doprowadzona do stanu wrzenia. Zwłaszcza po stronie gospodarzy, którzy decydującego gola o porażce stracili po rzucie karnym, a w końcowych fragmentach musieli radzić sobie w „10”, bo czerwoną kartkę za ostry wślizg w środku pola zobaczył Michał Janota.

Zbigniew Smółka po meczu nie miał wątpliwości, że sędzia miał wpływ na końcowy wynik spotkania. I to, oczywiście (ze strony Stali), wpływ mocno niesprawiedliwy dla mielczan.
– Ciężko coś po takim meczu powiedzieć. To tylko takich ludzi, jak moi zawodnicy, którzy smutni siedzą w szatni, powinno determinować do dalszej pracy – z pozoru spokojnie perorował Smółka, by jednak po chwili wyciągnąć gwoździa i wbić w arbitra, którym był Kornel Paszkiewicz z Wrocławia: –  Zostawiliśmy kawał serca i zdrowia na boisku, ale czasami są takie chwile w piłce, że się nie da, że jak powiedział to nasz kolega po fachu – trzeba się po prostu napić whisky i brać do pracy. Bo ręce po prostu opadają. Człowiek, który totalnie się pogubił i nie poradził sobie z tym meczem. Trzeba sobie to otwarcie powiedzieć. Gdyby to była piąta liga, miałby problemy z powrotem do domu. Nawet policja by go nie uratowała. Dziś mamy za sobą kolejne spotkanie, gdzie przeciwnicy grają w przewadze.

O co Smółka miał największe pretensje? – W pierwszej połowie ewidentny rzut karny dla nas – wyjaśniał trener. I dodawał: – Nie wiem, czy to był faul na czerwoną kartkę (Janoty – red.). Myślę, że w tej sytuacji to była już jakaś taka mściwość. Tylko że w tej sytuacji pan sędzia nie ukarał kibica, tylko naszego piłkarza.
O co chodzi? O to, że w końcowych fragmentach meczu pan Paszkiewicz pracował przy wtórze bluzgów lecących z trybun. I w takiej atmosferze wyrzucał z boiska Janotę. Tylko że bluzgi na sędziego poleciały na skutek karnego podyktowanego dla Chojniczanki w 80. minucie – absolutnie słusznie, bo „ręka” blokującego piłkę Przemysława Lecha była ewidentna. I tu sędzia błędu nie popełnił.
Pretensje za czerwoną kartkę dla Janoty miał także bramkarz Stali Radosław Majecki („Sędziowanie dziś nie było na najwyższym poziomie” – rzucił), ale – umówmy się – zespół osłabiany zawsze w takiej sytuacji będzie dowodził swoich racji. Natomiast ewidentne jest to, że Janota sprowokował sędziego ostro wchodząc w nogi rywala usiłującego wyprowadzić kontrę. Kwestia interpretacji: kartka czerwona, żółta czy może… pomarańczowa. O błędzie jednak trudno mówić. Podobnie zgodni w ocenie byli komentujący mecz dla Polsatu Sport Tomasz Włodarczyk i Tomasz Łapiński.

Tak czy siak Stal ma za sobą właśnie czwarty mecz na „minus” (tylko jeden punkt zdobyty). Ale Smółka tak jak tydzień wcześniej złość skupił na swoich piłkarzach, tak teraz skierował ją na arbitra, piłkarzy usprawiedliwiając: – Powiedziałem im, że zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Ci, którzy przyszli na stadion, zobaczyli taką Stal, jakbyśmy sobie życzyli oglądać. Na pewno nie przegrał zespół słabszy. Nie można mieć żadnych pretensji do moich zawodników. Widać, że tydzień pracy po wyjazdowym meczu i rozmowy przyniosły efekty. Byliśmy zdeterminowani, zaangażowani. Ten klub, ten zespół – widać, że idziemy do przodu. Trzeba zapieprzać, zasuwać w każdym spotkaniu i mam nadzieję, że to się odwróci. Jesteśmy na dobrej drodze, ale to ciężka liga, musimy być zdeterminowani. Po tym meczu jestem dumny z moich zawodników.

Inne artykuły o: Chojniczanka Chojnice | I Liga | Stal Mielec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli