Transferowe szaleństwo w pierwszej lidze. Kogo ogarnęło najbardziej? Chojniczanka i Tychy królami polowania

Autor wpisu: 29 lipca 2017 09:56

Powariowali z transferami w tej pierwszej lidze. I to dosłownie. Tak bogatego okna na zapleczu ekstraklasy jeszcze nie było. I to zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym. A to przecież jeszcze nie koniec. Co z tego wszystkiego wyniknie? Na razie nie wiadomo, choć przypuszczać należy, że szykuje się prawdziwa wojna na wyniszczenie.

No to wzięliśmy pod lupę te transfery – klub po klubie. Tak na sam start nowego sezonu. Oto co nam z tego wyszło:

KOSMETYKA
Puszcza Niepołomice
Beniaminek dokonał najmniej zmian w porównaniu z poprzednim sezonem w całej pierwszoligowej stawce. W Niepołomicach najwyraźniej stawiają na stabilizację – czy to dobrze, czy źle – to się dopiero okaże. Z czterech nowych twarzy najbardziej znanym Dawid Nowak (ostatnio Termalica), który ma za sobą ponad 180 występów w ekstraklasie i… dopingową wpadkę. Jest też doskonale znany kibicom Zagłębia Sosnowiec Dawid Ryndak. Pozostała dwójka – Marcin Stefanik i Robert Ziętarski trafili z niższych lig.
W drugą stronę ruch też niezbyt duży – odeszło jak na razie tylko dwóch zawodników: Kamil Łączek i Filip Wójcik.

ZMIANY NIEWIELKIE, ALE ZNACZĄCE
Chrobry Głogów
W Głogowie zmienił się przede wszystkim trener – Ireneusza Mamrota (prowadzi Jagiellonię) zastąpił Grzegorz Niciński, który rok temu z kawałkiem świętował z Arką awans do ekstraklasy. W Głogowie na razie takich ambicji (i możliwości), jak wtedy w Gdyni, nie mają. Niciński ma zadbać o spokojny ligowy byt i solidny rozwój drużyny. W tym celu ściągnął do Chrobrego swojego dobrego znajomego Przemysława Trytkę. Z Arki pojawił się też obrońca Przemysław Stolc, a z Bytovii Robert Mandrysz. Z kolei młody (19 lat) pomocnik Jakub Bach z Olimpii Zambrów to raczej melodia przyszłości. Podobnie jak włączony do pierwszej drużyny z rezerw jego rówieśnik Mateusz Dobrakowski.
Kilku ważnych graczy Chrobrego z ubiegłego sezonu ubyło. Nie ma przede wszystkim najlepszego strzelca zespołu Pawła Wojciechowskiego (przeniósł się do Odry Opole), najlepszego obrońcy Mateusza Wieteski (wrócił z wypożyczenia do Legii, a następnie został kupiony przez Górnika Zabrze). Odeszli też Karol Hodowany (do Radomiaka) i Sebastian Bonecki (do Lubina).

Odra Opole
Na początku lata beniaminek oddał do Stali Mielec braci Gancarczyków (Mateusza i Waldemara) oraz obrońcę Szymona Przystalskiego. I długo wydawało się, że w Opolu będą mieli problem z zakontraktowaniem nowych piłkarzy. Sytuacji nie ułatwiała zmiana trenera w trochę kontrowersyjnych okolicznościach – Jana Furlepę zastąpił Mirosław Smyła. Koniec końców tuż przed pierwszym meczem sytuacja kadrowa Odry wygląda jednak bardzo przyzwoicie. Oprócz Rafała Niziołka – jednego z najlepszych piłkarzy MKS Kluczbork w ostatnim sezonie, pojawili się inni piłkarze, którzy doskonale znają pierwszą ligę. Jest wypożyczony z Górnika Zabrze bramkarz Mateusz Kuchta, który co prawda w ostatnim sezonie bronił w pierwszej lidze tylko w pięciu pierwszych meczach zabrzan, ale sezon wcześniej był podstawowym golkiperem GKS Katowice. Są bardzo solidni, jak na tę ligę, obrońcy, czyli Martin Baran (Podbeskidzie, wcześniej Wigry i Jagiellonia) oraz Vaclav Cverna, który dwa sezony temu był wyróżniającym się stoperem w Bełchatowie, a poprzednie rozgrywki spędził w Suwałkach, gdzie był podstawowym obrońcą Wigier. Do Opola trafił też – jak już pisaliśmy wyżej – najlepszy strzelec Chrobrego w poprzednim sezonie, czyli Paweł Wojciechowski. Z nowych twarzy jest też Czech, wychowanek Sigmy Ołomuniec Jakub Habusta. Jak mówi Smyła: „typowa szóstka na bardzo przyzwoitym poziomie”.

METAMORFOZA PO CICHU
Drutex-Bytovia
Wstrząs, jaki przeżył ten zespół w poprzednim sezonie, kiedy zamiast bić się o awans, musiał walczyć o utrzymanie w barażach, sprawił pewnie, że tym razem i o transferach, i o planach jest ciszej. Drużynę nadal prowadzi trener Adrian Stawski. W Bytowie pojawiło się kilku doświadczonych zawodników znanych z pierwszej ligi, jak Michał Stasiak (ostatnio Miedź), Sławomir Duda (Katowice), Michał Jakóbowski (Chojniczanka), czy bramkarz Andrzej Witan (Wisła Puławy). Ale są też nowi z niższych lig i 20-letni napastnik z Wybrzeża Kości Słoniowej Orlande Kpassa, po którym sporo sobie w Bytowie obiecują.
Więcej jednak mimo wszystko po stronie strat, choć niewykluczone, że wyjdzie to Bytovii na zdrowie. Odeszli m.in. obrońcy: Lukas Bielak i Martin Cseh, pomocnicy: Jakub Bąk, Jakub Serafin, Mateusz Klichowicz, Robert Mandrysz, Omar Monterede, napastnicy Alen Ploj i Michał Efir, a także bramkarz Gerard Bieszczad. Uzbierałaby się z nich prawie solidna wyjściowa jedenastka.

GKS Katowice
Do zmian – i to niemałych – musiało dojść również przy Bukowej. Po wiosennym kacu o ekstraklasowych zapędach tym razem w Katowicach ciszej. Zespół przejął trener Piotr Mandrysz i pomału ustawia po swojemu. Z nowych twarzy pojawiło się kilku doświadczonych zawodników – m.in. Tomasz Midzierski z Miedzi (został na dzień dobry kapitanem GieKSy), Wojciech Kędziora (ostatnio Termalica), Lukas Klemenz (Olimpia Grudziądz) i Dawid Plizga (Górnik Zabrze). Jest też czeski napastnik Jakub Yunis. To 20-letni wychowanek Simgy Ołomuniec, w poprzednim sezonie 20 meczów w czeskiej ekstraklasie, więc niewykluczone, że teraz to on grał będzie pierwsze skrzypce w ataku GieKSy.
A kto odszedł? Przede wszystkim cała linia obrony, a więc Dawid Abramowicz, Oliver Praznovsky, Alan Czerwiński i Tomasz Wisio. Z wypożyczenia do Lecha wrócił Kamil Jóźwiak, Sławomir Duda trafił do Bytowa. No i nie ma też Mikołaja Lebedyńskiego. Napastnik, który w ubiegłym sezonie strzelił dla GieKSy zaledwie 3 gole, wrócił do Wisły Płock.

Miedź Legnica
Tu też jest nowy trener – Dominik Nowak, który ma za zadanie kontynuować – z lepszym skutkiem, czyli awansem do ekstraklasy – to, co zaczął w Legnicy Ryszard Tarasiewicz. Tym razem Miedź nie była aż tak aktywna na rynku transferowym jak w poprzednich przerwach między rundami, co nie znaczy, że się nie działo. Przede wszystkim rozstano się ze sporą grupą piłkarzy. Z piłkarzy, którzy odgrywali w Miedzi ważne role, nie ma już: Petteri Forssela (miał wylądować w Cracovii, ale tam Michał Probierz nie zgodził się na ten transfer, więc Fin trenuje teraz w szwedzkim Örebro i tam stara się o angaż), Petteri Pennanena, Keona Daniela, Dejana Djermanovicia (trafił do Stali Mielec), Adriana Łuszkiewicza (Tychy), Damiana Rasaka (Wisła Płock), Rumena Trifonowa (wrócił do Bułgarii), Mariusza Rybickiego (Wigry Suwałki), Giannisa Potouridisa, Tomasza Midzierskiego (Katowice) i Michała Stasiaka (Drutex-Bytovia). Całkiem pokaźna lista.
Pojawiła się za to trójka doskonale znanych Nowakowi piłkarzy z Wigier, czyli obrońca Frank Adu Kwame, defensywny pomocnik Rafał Augustyniak oraz rozgrywający Omar Santana. Kto jeszcze? Przede wszystkim chorwacki obrońca z Wisły Płock Tomislav Božić, Kornel Osyra z Piasta (ostatni sezon w Termalice), który ma za sobą blisko 100 gier w ekstraklasie i defensywny pomocnik z Węgier Tamas Egerszegi – w ostatnich latach podstawowy zawodnik węgierskich klubów Diosgyori i Mezokövesd-Zsory. Ma na koncie 4 mecze w kadrze U-21, 4 w Lidze Europy oraz 135 występów i 8 goli w węgierskiej ekstraklasie.
Miedź z takim składem będzie jednym z najpoważniejszych kandydatów do awansu – co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Olimpia Grudziądz
– Wyrwano nam zdrowe zęby, trzeba więc wstawić nowe – mówił nam niedawno dość obrazowo o sytuacji w Grudziądzu trener Jacek Paszulewicz. Te wyrwane zęby to przede wszystkim Karol Angielski (powrót do Piasta), Jakub Wrąbel (powrót do Śląska), Jakub Łukowski (powrót do Wisły Płock), Adam Banasiak (Zagłębie Sosnowiec) i Lukas Klemenz (Katowice). Odeszła też dwójka bardzo doświadczonych i robiących atmosferę w szatni weteranów, czyli Dariusz Kłus i Marcin Smoliński. Kto za nich?
Angielskiego w strzelaniu goli zastąpić ma 25-leni Fin Ville Salmikivi. Poważnym wzmocnieniem powinni być też wracający do Polski obrońca Tomasz Wełna, pozyskani z Pogoni Siedlce pomocnicy Eusebio Bancessi i Robert Janicki, napastnik Termaliki Wołodymyr Kowal, no i bramkarz z Łęcznej Wojciech Małecki.
Umieściliśmy Olimpię w kategorii „Metamorfoza po cichu”, choć trener Paszulewicz upiera się, że zespół przeszedł rewolucję: – Ale nie jest problemem ta rewolucja, tylko to, że to słaby czas na tak duże zmiany. Trzeba budować praktycznie od zera, bo przecież wymienione zostało pół zespołu. A na dodatek ja tych nowych piłkarzy, którzy do nas przychodzą, nie miałem do dyspozycji od początku przygotowań. Oni przychodzili do nas, i wciąż jeszcze przychodzą, w bardzo różnym czasie, na bardzo różnych etapach naszych przygotowań i sami różnią się od siebie znacząco swoją formą fizyczną. To wszystko trzeba najpierw wyrównać, a na to potrzeba czasu, którego… nie ma.
Tak czy inaczej, jak tylko Paszulewicz upora się z tym „wyrównywaniem”, Olimpia znów powinna być groźna w tej lidze dla każdego.

Podbeskidzie Bielsko-Biała
W Bielsku „na całość” poszli zimą, co i tak nie przełożyło się na powrót do ekstraklasy. Teraz zmiany nieco mniejsze, choć i tak ich liczba zaskakuje. No bo jak zobaczymy, że odeszli: Martin Baran, Adam Deja, Robert Demjan, Szymon Lewicki, Nermin Haskić, Jozef Piacek, Peter Sladek, Marek Sokołowski, Michał Janota, Sebastian Madejski, a z wypożyczenia do Lecha wrócił Robert Gumny, wyjdzie nam, że Górale będą mieli w tym sezonie zupełnie nowy zespół.
Ale wydaje się, że trener Jan Kocian – na razie na zwolnieniu lekarskim, o czym pisaliśmy TUTAJ – będzie musiał powalczyć o ekstraklasę – bo taki jest przecież plan – z drużyną wcale nie słabszą od tej, jaką miał wiosną. Do Podbeskidzia doszli m.in. Wojciech Fabisiak, Kamil Wiktorowski i Marcin Sierczyński – bramkarz i obrońcy z Zagłębia Sosnowiec, zdolny skrzydłowy Miłosz Kozak (wypożyczony z Legii, ostatnio Wigry Suwałki), Adrian Rakowski z Lubina, Szymon Sobczak – jeden z najlepszych piłkarzy Stali Mielec w poprzedniej rundzie oraz młody napastnik Lecha, mający za sobą 4 występy w ekstraklasie Paweł Tomczyk.

Pogoń Siedlce
Są trenerzy, którzy stawiają Pogoń w gronie drużyn mogących sporo namieszać w czołówce, a nawet widzący ten zespół walczący o awans. Nie należy do nich co prawda nowy szkoleniowiec Pogoni Adam Łopatko, ale patrząc na to, jaką metamorfozę przeszła tego lata ta drużyna, na pewno radzilibyśmy jej nie lekceważyć.
Łopatko ściągnął do Siedlec zaciąg z Olsztyna, czyli Arkadiusza Czarneckiego, Łukasza Jeglińskiego oraz Jarosława Ratajczaka – cała trójka będzie na pewno wzmocnieniem Pogoni. O gole postarać się ma doświadczony Adrian Paluchowski (ostatnio w Zniczu), rywalizację w obronie na pewno podniesie pozyskany z Wigier Maciej Wichtowski, a my radzimy zwrócić jeszcze uwagę na dwóch nowych pomocników – Słowaka Miroslava Pastvę i wypożyczonego z Legii młodziana (19 lat) Adriana Małachowskiego.
Po stronie strat w oczy rzuca się odejście przede wszystkim Marcina Burkhardta (wciąż szuka klubu), Konrada Wrzesińskiego, Artura Jędrycha (obaj do Zagłębia Sosnowiec), Tomasza Lewandowskiego (Olimpia Elbląg), a także Roberta Janickiego i Eusebio Bancessiego (obaj do Olimpii Grudziądz).

SPADKOWICZE, CZYLI JEDNA WIELKA NIEWIADOMA
Górnik Łęczna
– Chcę dalej prowadzić ten zespół, ale z kim? – mówił nam Franciszek Smuda tuż po tym, jak okazało się, że nie przedłuży w Łęcznej umowy. Wtedy poszedł do mediów przekaz mniej więcej takiej treści, że w Górniku piłkarze nie godzą się na zmianę warunków w kontraktach i za chwilę w tym zespole nie będzie miał kto grać.
Ostatecznie kilku doświadczonych zawodników udało się przekonać do tego, by zostali – m .in. Jareckiego, Pitrego, Prusaka, Sasina i Bonina. Resztę nowy trener Tomasz Kafarski musiał przetestować i zatwierdzić.
Na co stać będzie tę drużynę, trudno przewidzieć, ale nie przypuszczamy, by miała bronić się przed spadkiem. Zresztą w to, że będzie walczyć o awans, też nie.
Ze znanych w pierwszej lidze lub ekstraklasie twarzy w Łęcznej pojawili się Rafał Kosznik (Górnik Zabrze) i Arkadiusz Kasperkiewicz (Olimpia Grudziądz). Do tego doszło bardzo dużo zdolnej młodzieży, z której Kafarski będzie musiał zrobić solidny pierwszoligowy zespół.

Ruch Chorzów
Dużo zmian również przy Cichej. Po spadku Ruch opuściło wielu ważnych piłkarzy, czyli Rafał Grodzicki, Michał Koj, Jarosław Niezgoda, Łukasz Moneta, Mateusz Cichocki, Martin Konczkowski, Michał Helik, Łukasz Surma. To zestaw, który tej drużynie na pewno pomógłby w szybkim powrocie do ekstraklasy. Ale ich – z różnych przyczyn – w Chorzowie już nie ma.
Został za to trener Krzysztof Warzycha i sporo chorzowskiej młodzieży. A z nowych twarzy na uwagę zasługują obrońca z Argentyny Santiago Villafane (ma na koncie triumf w Copa Libertadores) i pomocnik z Brazylii Mello. Co oni tu pokażą? Liczymy, że coś ciekawego. Tak czy inaczej – podobnie jak w przypadku Łęcznej – szybkiego powrotu do elity Niebieskim nie wróżymy.

EWOLUCJA, CZY JUŻ REWOLUCJA?
Raków Częstochowa
Aż dziesięciu piłkarzy odeszło – jak na zespół, który osiągnął sukces, całkiem sporo. – Sporo, to prawda. Rzadkością jest, by z drużyny, która wywalczyła awans, odeszło tak dużo piłkarzy. I to tak znaczących. Mazan, Margol, Płonka, czy Kowalczyk – to byli bardzo istotni dla nas piłkarze w tamtym sezonie. Ale musiałem im podziękować, bo uznałem, że pewnego pułapu już nie przeskoczą – tłumaczył nam trener Marek Papszun.
Raków musiał podnieść sportową jakość, bo wie, że życie beniaminka w pierwszej lidze lekkie nie jest. Pojawili się nowi piłkarze, którzy mają tę jakość poprawić. Przede wszystkim znany z ekstraklasy i pierwszej ligi Aghwan Papikjan (ostatnio Bełchatów), o którym Papszun mówi, że może być w tym sezonie gwiazdą całej ligi. Jest nowy napastnik z Portugalii, grający ostatnio na Cyprze, Jose Embalo. Jest wychowanek Arsenalu, obrońca Daniel Boateng. Do Rakowa dołączył ten doświadczony Andrzej Niewulis (ostatnio Znicz),a także trzej piłkarze, którzy doświadczyli już gry na tym poziomie, czyli Hubert Tomalski, Krystian Wójcik i Paweł Piceluk.
Z taką kadrą beniaminek ligi raczej nie zwojuje, ale spokojnie powinien się w niej utrzymać i okrzepnąć.

Stal Mielec
Wielu widzi w zespole Zbigniewa Smółki czarnego konia tych rozgrywek. Sam Smółka najpierw żalił się, że mu rozebrali zespół (– Odeszło siedmiu piłkarzy, których widziałem nadal w tej drużynie – mówił), po czym dziś, po odpowiednich wzmocnieniach twierdzi, że organizacyjnie i sportowo Stal może już zacząć myśleć o ekstraklasie.
Z ubytków Smółce z pewnością najbardziej żal Aleksandyra Kolewa (Sandecja), Wasyla Panajotowa (wrócił do Bułgarii), Borisa Milekicia (wrócił do Serbii), Szymona Sobczaka (Podbeskidzie), Krzysztofa Drzazgi (Chojniczanka) i Roberta Sulewskiego (Zagłębie Sosnowiec). To są te najbardziej dotkliwe straty.
Jednak nowi powinni je rekompensować. Do ataku przyszedł z Miedzi Dejan Djermanović, który ma potencjał, by być jednym z najskuteczniejszych snajperów w tej lidze. Doszło dwóch Bułgarów – Momcził Cwetanow (skrzydłowy) i Angeł Grynczow (- Wzięliśmy go, bo odmówił mi Praznovsky z Katowic. To taki typ „zabójcy” w obronie – silny, mądry taktycznie, którego bardzo trudno jest przejść jeden na jednego. Ale może też zagrać na pozycji numer sześć – mówi Smółka). Poważnym wzmocnieniem w środku pola mają być pozyskany z Wigier Łukasz Wroński oraz ściągnięty ze Znicza Maksymilian Banaszewski. Do tego trzeba oczywiście dodać jednego z najlepszych bocznych obrońców w ubiegłym sezonie w ekstraklasie, czyli Leandro (ostatnio Łęczna), piłkarskiego obieżyświata, po którym Smółka sporo sobie obiecuje, czyli Edgara Bernhardta, tercet z Odry Opole – braci Gancarczyków (Mateusza i Waldemara) i Szymona Przystalskiego oraz wypożyczonego z Legii bramkarza Radosława Majeckiego. To zestaw, z którym spokojnie można się bić o najwyższe cele w tej lidze.

Stomil Olsztyn
W Olsztynie najpierw było „polowanie” na trenera. Po tym, jak nie udało się zakontraktować Artura Derbina, zadania utrzymania Stomilu w lidze podjął się Tomasz Asensky. Łatwo miał nie będzie, bo Stomil opuściło wielu dotychczas pierwszoplanowych postaci: Patry Kun i Paweł Wojowski (Arka), Arkadiusz Czarnecki, Łukasz Jegliński i Jarosław Ratajczak (cała trójka Pogoń Siedlce), Tsubasa Nishi i Tomasz Wełnicki (obaj rezerwy Legii), Jakub Piotrowski (wrócił z wypożyczenia do Pogoni Szczecin), Krzysztof Szewczyk (wrócił z wypożyczenia do Cracovii).
Długo chętnych do gry w Olsztynie nie było, ale z czasem udało się skompletować zespół, który wcale nie musi być skazany na spadek. Do Olsztyna wrócił Janusz Bucholc, który z Suwałk ściągnął ze sobą Pawła Baranowskiego i Adriana Karankiewicza. Cała trójka ma zapełnić luki, jakie powstały w obronie. Gole strzelać ma Paweł Abbott – jak na pierwszą ligę nazwisko wciąż robiące wrażenie. Do Olsztyna (w ramach wypożyczenia z Zagłębia Lubin) wrócił utalentowany Artur Siemaszko. Gdy do tego dodamy pomocników: Piotra Głowackiego (ostatnio Stal Mielec) i Daniela Mikołajewskiego (Tychy), Stomil wcale nie jawi się jako żelazny kandydat do spadku. Wszystko zależeć tam będzie teraz od tego, czy znajdą się pieniądze na normalne, bieżące funkcjonowanie klubu.

Zagłębie Sosnowiec
Trener Dariusz Banasik przyznał na początku przygotowań, że ten zespół potrzebował zmian, ale nawet on nie spodziewał się, że będzie ich aż tak dużo. Odeszło wielu piłkarzy od lat związanych z Sosnowcem, jak Łukasz Matusiak, czy Michał Fidziukiewicz. Zmieniła się cała obrona, bo z Zagłębiem pożegnali się Kamil Wiktorski, Kondar Budek, Łukasz Bogusławski i Marcin Sierczyński. Nie ma też Dawida Ryndaka oraz całej trójki bramkarzy, która była w kadrze na koniec ubiegłego sezonu, czyli Jakuba Szumskiego, Wojciecha Fabisiaka i Wojciecha Skaby. Do Legii z wypożyczeń wrócili też Robert Bartczak oraz Konrad Michalak. Do strat trzeba również dopisać kontuzjowanego Martina Pribulę, który rundę jesienną ma z głowy.
Kim więc Banasik powalczy o wyczekiwany w Sosnowcu awans do ekstraklasy? Do ataku pozyskano reprezentanta Angoli Alexandre Cristovao, który zapowiada się na bardzo dobrego grajka, i doskonale znającego pierwszoligowe realia Szymona Lewickiego. Nowy środek obrony to ściągnięty z Ruchu Mateusz Cichocki i doskonale Banasikowi znany (najpierw ze Znicza, potem z Pogoni Siedlce) Arkadiusz Jędrych. Do tego na boki są Portugalczyk Nuno Malheiro i Robert Sulewski ze Stali Mielec. A o swoje powalczy też wypożyczony z Legii Tomasz Nawotka. Do drugiej linii solidnym wzmocnieniem powinien być Adam Banasiak z Olimpii Grudziądz. Natomiast o miejsce w bramce powalczą doświadczeni Dawid Kudła (ostatnio Pogoń Szczecin) i Matko Perdijić (Polonia Bytom).
Banasik tym razem już w stu procentach ułożył Zagłębie po swojemu. I jest to Zagłębie bardzo mocne. Zobaczymy czy na tyle, by wreszcie wywalczyć awans.

REWOLUCJA TOTALNA
Wigry Suwałki
Tuż po tym, gdy Artur Skowronek podpisał z Wigrami kontrakt, mówił nam, że w drużynie zostanie 9 piłkarzy z ubiegłego sezonu. Już wtedy wydawało się to szokującą informacją, ale zostało… chyba jeszcze mniej. Dość powiedzieć, że w drużynie, która tydzień temu grała w Pucharze Polski z Bełchatowem, tylko Zoch i Gąska byli w poprzednim sezonie piłkarzami wyjściowego składu. Z Suwałk tego lata odeszło aż 17 piłkarzy, w tym niemal cała wyjściowa jedenastka i najważniejsi zmiennicy, m.in.: Damian Kądzior, Kamil Adamek, Kamil Zapolnik, Omar Santana, Łukasz Wroński, Frank Adu Kwame, Rafał Augustyniak, Paweł Baranowski, Janusz Bucholc, Vaclav Cverna, Adrian Karankiewicz, Mateusz Wichtowski, Miłosz Kozak, Adam Ryczkowski, Kuku. No i trener Dominik Nowak.
– Trzeba kimś tych zawodników zastąpić, stąd taki ruch transferowy do klubu. I liczę na to, że z jakością nie będzie gorzej. Trzeba tym chłopakom dać czas, ale po tym, co widzę, po pracy, jaką wykonują, jestem optymistą – tłumaczył nam niedawno Skowronek.
Z nowych piłkarzy bardzo duża grupa będzie dopiero zbierać szlify na tym poziomie rozgrywkowym. W zasadzie to tylko Adrian Jurkowski i Mariusz Rybicki wiedzą, z czym się ta pierwsza liga wiąże. Jurkowski kilka ostatnich lat spędził w Katowicach, a rundę wiosenną w Sandecji. Rybicki trafił do Suwałk z Miedzi Legnica, a wcześniej grał m.in. w Koronie, Pogoni Siedlce i Widzewie. Jest też m.in. Robert Ost, który ma za sobą kilkanaście występów w ekstraklasie, w barwach Pogoni Szczecin, ale to jeszcze młody chłopak (22 lata), który w Szczecinie grzałby ławę, więc regularna gra nawet w pierwszej lidze dobrze mu zrobi.
Nowym, na którego warto też zwrócić uwagę, jest Luka Asatiani. 18-letni reprezentant gruzińskiej młodzieżówki. To chłopak wypożyczony z Jagiellonii. Podobnie jak mający za sobą ponad 50 gier w ekstraklasie Karol Mackiewicz.

KRÓLOWIE POLOWANIA
Chojniczanka
Nowy trener Krzysztof Brede, podobnie zresztą jak działacze Chojniczanki, jak ognia unikają mówienia o tym, że ich zespół to jeden z najpoważniejszych kandydatów do awansu. – Z Chojniczanki odeszło 14 zawodników, przyszło 11 nowych. To zupełnie inny zespół. Z innym sztabem szkoleniowym – mówi Brede.
No dobra, ale trzon tego zespołu, który do końca bił się o awans, pozostał. Z tych, którzy odeszli, tak naprawdę chciano zatrzymać tylko Marcina Biernata (teraz Tychy) i Łukasza Kosakiewicza (Korona). Nie ma też dwójki bramkarzy, którzy wrócili z wypożyczeń, czyli Łukasza Budziłka (Lechia) i Macieja Gostomskiego (Korona).
Zyski jednak – naszym zdaniem – mocno przewyższają straty. Z bramkarzy doszli Radosław Janukiewicz, czyli facet z gigantycznym doświadczeniem, urodzony przywódca, który Chojnicom na pewno się przyda, oraz Grzegorz Wnuk z Kluczborka (zagrał w 15 meczach poprzedniego sezonu, akurat w tych momentach, gdy MKS radził sobie nie najgorzej). Do obrony Chojniczanka pozyskała m.in. Tomasza Boczka (Tychy) i wypożyczonego z Legii 20-letniego Bartosza Skowrona.
Kogo jeszcze mamy w Chojnicach? Przede wszystkim Jakuba Bąka – 24-letniego pomocnika z Druteksu-Bytovii, który był jedną z wyróżniających się postaci pierwszej ligi, no i jest kolejnym nabytkiem ogranym na poziomie ekstraklasy (ponad 50 meczów w Koronie i Pogoni). Mamy 22-letniego, niezwykle obiecującego Krzysztofa Drzazgę, który fajnie pokazał się w Stali Mielec (wypożyczony z Wisły Kraków) i za którym Zbigniew Smółka uronił teraz niejedną łezkę – bo wie najlepiej, jaki potencjał drzemie w chłopaku. Mamy doświadczonego napastnika Emila Drozdowicza, który lata spędził i w Termalice Bruk-Bet, i w Wiśle Płock dwukrotnie doświadczając awansu do ekstraklasy. Jest też Krzysztof Danielewicz, pomocnik w kwiecie wieku (25 lat). Urodzony wrocławianin, piłkarsko wychowany w Zagłębiu Lubin, a potem zdobywający ekstraklasowe szlify w Cracovii, Śląsku i Łęcznej. Fakt, trochę go ostatnio Franciszek Smuda na ławce przytrzymał, ale nie zmienia to faktu, że Danielewicz jak na pierwszą ligę doświadczenie ma niebagatelne – blisko 100 meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Co by nie mówić, na papierze Chojniczanka to na pewno zespół na awans.

GKS Tychy
Takich nazwisk w tej drużynie jeszcze nie było. Tychy poszalały i puściły w świat sygnał, że na poważnie zamierzają się bić o ekstraklasę. Swego czasu katowicki „Sport” pisał, że do tego grona dołączy trener Maciej Bartoszek, ale ostatecznie stanęło na tym, że drużynę nadal prowadzić będzie Jurij Szatałow. Ale to już nie będą te same Tychy co w ostatnim sezonie.
Największy ubytek to oczywiście strata Jakuba Świerczoka (przeszedł do Zagłębia Lubin). Z podstawowych piłkarzy odeszli też bramkarz Paweł Florek, obrońca Tomasz Boczek (Chojniczanka) i pomocnik Mateusz Bukowiec (Stal Stalowa Wola). Nowe nazwiska przebić mają jednak straty z nawiązką.
Do Tychów trafiło kilku weteranów, którzy wciąż wiele mogą. Jest Piotr Ćwielong – mistrz Polski i z Wisłą, i ze Śląskiem. Ma ogromne doświadczenie z ekstraklasy, no i grał też trochę w Niemczech (Bochum i Magdeburg). To zawodnik, który w naszej pierwszej lidze może robić za gwiazdę i który ma być jednym z liderów tego nowego GKS.
Z Sosnowca przyszli dotychczasowi liderzy Zagłębia, czyli pomocnik Łukasz Matusiak i napastnik Michał Fidziukiewicz. Obaj wciąż jeszcze dużo mogą, a nowy impuls w postaci zmiany klubu może im tylko wyjść na dobre. Do Tychów z Zagłębia trafił też Łukasz Bogusławski, który wraz z Marcinem Biernatem (ostatnio Chojniczanka) i Dawidem Abramowiczem (Katowice) mają stworzyć solidny blok defensywny. I Biernat, i Abramowicz to w poprzednim sezonie był absolutny top wśród pierwszoligowych obrońców.
Do Tychów dołączył też 30-letni Adrian Łuszkiewicz z Miedzi. Nie był on może pierwszoplanową postacią w zespole Ryszarda Tarasiewicza w ubiegłym sezonie, ale kilkanaście spotkań rozegrał. Zresztą ma też na koncie występy w Dolcanie i Pogoni Szczecin, gdy te kluby występowały jeszcze w pierwszej lidze, więc doświadczenia na tym szczeblu rozgrywkowym mu nie brakuje.
U boku Fidziukiewicza w ataku występować zapewne będzie Kamil Zapolnik – jeden z najlepszych strzelców Wigier Suwałki w poprzednim sezonie.
Jakościowo Tychy poszły do góry niesamowicie. Teraz pytanie, czy Szatałow będzie potrafił zrobić z tych piłkarzy zespół, który na poważnie włączy się do walki o awans. Patrząc na nazwiska – trudno sobie wyobrazić, by tak się nie stało.

  • Maciej Przygoda

    Zagłębie Sosonowiec. Nie Artur tylko Arkadiusz Jędrych

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli