Transferowe strzały w dychę? W kilku klubach już chyba wiedzą, że nie wyrzucili pieniędzy w błoto

Autor wpisu: 18 marca 2018 10:03

Nie chwal dnia przed zachodem słońca, chociaż… Wygląda na to, że – przynajmniej w kilku przypadkach – zimowe transfery to nie będą pieniądze wyrzucone w błoto i w zasadzie już na początku tej rundy zaczęły się spłacać. Mogą coś na ten temat powiedzieć chociażby w Mielcu, Grudziądzu, czy Bielsku-Białej. No i przede wszystkim w Legnicy.

Największy ruch w interesie był zimą w Częstochowie, ale na razie o nowych piłkarzach Rakowa nie da się powiedzieć nic konkretnego. Z wiadomych powodów – za zespołem Marka Papszuna w tym roku dwa mecze przełożone i tylko jeden rozegrany. I to w dodatku niezbyt udany. Tak samo nic nie da się jeszcze powiedzieć o nowych ludziach w Chojniczance. Ale już na przykład w Miedzi – jak najbardziej. Tam widać, że z transferami się nie pomylili.

***
Na razie w tej kategorii bezkonkurencyjny jest Mateusz Piątkowski. Ci, którzy widzieli go w zimowych sparingach, nie mieli wątpliwości, że to piłkarz, którego gole zapewnią Miedzi historyczny awans do ekstraklasy. No i jak na razie wszystko jest na dobrej drodze, by przepowiednia się sprawdziła. Piątkowski błyskawicznie wpasował się do drużyny Dominika Nowaka i w każdym tegorocznym meczu gra w ataku pierwsze skrzypce. Dwa gole z Odrą, gol z Zagłębiem, gol z Wigrami… Facet ledwo w tej Legnicy się zameldował, a już jest tam nie do zastąpienia. Patrząc na jego skuteczność i to, jak prezentuje się na boisku, nie dziwimy się, że zimą Miedź oddała Tychom Jakuba Vojtuša. I to w zasadzie bez żalu. Słowak, póki co, to jeszcze nie ten level co Piątkowski. A temu, jak tak dalej pójdzie, jedna runda będzie wystarczyła do tego, by włączyć się do walki o koronę pierwszoligowego króla strzelców.
Piątkowski to raz, a dwa to Petteri Forssell, który zimą wrócił do Miedzi. Wrócił i od razu wywalczył sobie miejsce w pierwszej jedenastce. Fin nie jest już tak pierwszoplanową postacią drużyny z Legnicy jak miało to miejsce jesienią poprzedniego sezonu, ale jego wkład w zwycięstwa również jest trudny do przecenienia. A tych, którzy poddawali w wątpliwości sens podpisywania z nim kontraktu, Forssell tymi trzema wiosennymi meczami chyba ostatecznie przekonał, że w Legnicy zrobili jednak dobry interes.

***
Miedź szybko wspięła się na szczyt tabeli, a tuż za nią po wygranej w Siedlcach wylądowała Stal. Wygranej, którą zapewniło dwóch nowych ludzi – Bartosz Nowak i Jakub Arak. Nowak dobił uderzenie Maksymiliana Banaszewskiego, a Arak sfinalizował świetną kontrę piłkarzy Zbigniewa Smółki. I choć ta pozycja Stali – przynajmniej na razie – może być na wyrost, bo Chojniczanka i Raków mają mecz w zapasie, to my raczej nie mieliśmy wątpliwości, co do tego, że i Nowak, i Arak to piłkarze, którzy aspirują do tego, by traktować ich w kategorii transferowe strzały w dychę. Jakości nie brakuje żadnemu. Wątpliwości były tylko takie, czy uda się ich odpowiednio przygotować do rundy pod względem motorycznym, bo jesienią trochę pordzewieli siedząc na ławkach w poprzednich klubach. Wygląda jednak na to, że się udało. I patrząc na to, kogo Smółka ma do dyspozycji spośród piłkarzy ofensywnych, jak najbardziej uprawnione jest stawianie tej drużyny w roli poważnego kandydata do awansu.
Arak i Nowak na plus spotkanie w Siedlcach, a tydzień temu bardzo dobre recenzje za występ w meczu z Górnikiem zebrali Martin Dobrotka (chwalił go bardzo trener Smółka) i Josip Šoljić – ten drugi przede wszystkim za kapitalne dogranie do Banaszewskiego, które skończyło się bramką. Czyli i w Mielcu na nowych piłkarzy nie ma co narzekać. Wręcz przeciwnie. A w najbliższej kolejce hit – Stal podejmuje Miedź. Zapowiada się kawał meczu, o ile go nie… przełożą, czego niestety wykluczyć się na da ze względu na powołania do młodzieżowych reprezentacji.

***
Wreszcie wygrała Olimpia. Wreszcie, bo po raz ostatni zdarzyło jej się to 1 października. Cholernie dawno… Wygraną w piekielnie gorącej końcówce, choć przy siarczystym mrozie, zapewnił gospodarzom Matej Podlogar, czyli jeden z tych piłkarzy, którzy zostali sprowadzeni zimą do Grudziądza właśnie po to, by poprawić bilans wstydu, jaki ciągnął się za Olimpią po rundzie jesiennej – tylko 11 goli w 19 meczach.
Wiosną jest z tym o niebo lepiej, bo w dwóch dotychczasowych spotkaniach piłkarze z Grudziądza strzelili cztery gole. Bardzo przyzwoicie. O ile jednak punktów nie było tydzień temu w Głogowie, o tyle teraz jest komplet. Podlogar kończył strzelanie w meczu z Drutexem-Bytovią, a zaczął inny nowy piłkarz w ekipie Dariusza Kubickiego – Filip Jazvić. Olimpia broni więc nie składa, a Kubickiego (który nota bene wyleciał w tym spotkaniu na trybuny) cieszyć może przede wszystkim to, że gole strzelają nie tylko nowi piłkarze, ale przede wszystkim napastnicy. Czyli ci, którzy od tego właśnie są.

***
Bilans odwraca Olimpia, odwraca też Podbeskidzie, gdzie również zdążyli już błysnąć nowi piłkarze. Górale wygrali w tej kolejce w Chorzowie z Ruchem 2:0 m.in. dzięki bramce Mavroudisa Bougaidisa, ale Grek trafił do Bielska głównie po to, by uporządkować grę w defensywie. No i na razie w tym elemencie z Podbeskidziem jest nieporównywalnie lepiej niż jesienią. W pierwszych czterech meczach sezonu Górali stracili aż 10 goli. W trzech tegorocznych ani jednego (choć o niepodyktowanym karnym w meczu ze Stomilu wciąż pamiętamy). To zasługa m.in. właśnie Bougaidisa.
Ale nie tylko Greka chwalą po meczach Górali. Bardzo dobre opnie zbiera też Guga Palawandiszwili. Jeszcze przed wznowieniem rozgrywek przewidywaliśmy, że ten Gruzin może być jednym z najciekawszych transferów na zapleczu ekstraklasy i wygląda na to, że się nie pomyliliśmy. Na razie w ekipie Górali robi za faceta od czarnej roboty i jest w tym elemencie nie do zastąpienia.

 

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli