Trafiła kosa na kamień, czyli cztery gole, spektakularne pudła i remis, który nikogo nie cieszy. Miedź – Katowice 2:2

Autor wpisu: 17 września 2016 20:31

Był moment, że zapowiadało się na co najmniej taką strzelaninę, jak w piątek w Bielsku. Do 35. minuty żarło naprawdę dobrze. Najpierw szybkie 2:0, potem szybkie 2:2 i nagle ktoś stwierdził, że koniec tego dobrego. Szkoda, tym bardziej że GieKSa pięć minut przed końcem miała karnego. Ale, jak wiadomo, karny to jeszcze nie gol…

Paweł Kapsa karnego sprokurował, a potem go obronił, bo – powiedzmy to szczerze – Grzegorz Goncerz strzelił do d…

No dobra, karny karnym, ale żeby było uczciwie, to Paul Batin w doliczonym czasie miał nie setkę, ale dwusetkę. I chyba chciał być fair, więc też popisowo ją zmarnował. W ogóle końcówka tego meczu była szalona, choć wynik został rozstrzygnięty w pierwszych 35 minutach. A mimo to najciekawsze rzeczy działy się właśnie pod koniec, kiedy jedni i drudzy przypomnieli sobie, że jednak lepiej zgarnąć w tym meczu całą pulę niż jedną trzecią, dlatego warto o tę pule powalczyć. Walki nie brakowało, za to brakowało zimnej krwi i wyrachowania. Ale nie ma co, remis sprawiedliwy, choć solidarnie po meczu narzekali na niego piłkarze i Miedzi, i GKS. Co akurat nie dziwi.

Tak czy inaczej to jednak chyba Miedź bardziej ma czego żałować. Jak grasz u siebie z jednym z bezpośrednich rywali w walce o awans i po 22. minutach prowadzisz 2:0, to nie masz prawa w tak frajerski sposób pozwolić na to, by ten mecz wymknął ci się z rąk. Klasowa drużyna na pewno by na to nie pozwoliła. No, ale Miedź jeszcze klasową drużyną nie jest, choć przebłyski tej klasowości w kilku akcjach było widać. Czy u Forsella, czy u Rybickiego, czy u młodego Bartkowiaka. A propos Mariusza Rybickiego, tu jego gol na 1:0

Tyle że na razie to właśnie tylko przebłyski. Więcej piłkarskiej jakości mimo wszystko było w grze GieKSy. Nie był to może tak dobry występ piłkarzy Jerzego Brzęczka, jak dwie kolejki temu w Bielsku, kiedy całkowicie zdominowali Podbeskidzie. Ale za to, że w tak kapitalnym stylu i tak szybko wrócili do gry po stracie dwóch goli, naprawdę należą się pokłony. GKS wciąż ciągnie oczywiście Goncerz i jego gole. Wpada mu ostatnio niemal wszystko, z niemal każdej pozycji (prócz karnych). Tu bramka, dzięki której Katowice złapały kontakt:

To nie przypadek więc, że zespół Brzęczka od ośmiu spotkań pozostaje niepokonany (jedyną porażkę poniósł na inaugurację z Wigrami). Katowice złapały wiatr w żagle i nie odpuszczają. Śmiało można powiedzieć, że pod względem piłkarskim GieKSę wreszcie stać na to, by powalczyć o awans, choć początek sezonu wcale tego nie zapowiadał. A Miedź? Przydałoby się więcej zwycięstw kosztem remisów. Ale o tym w Legnicy wiedzą już od tamtego sezonu.

Inne artykuły o: GKS Katowice | I Liga | Miedź Legnica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli