Tomasz ASENSKY: Szkoda, że ta liga wciąż nie jest traktowana tak do końca poważnie…

Autor wpisu: 13 października 2017 16:44

Sezon jego zespół rozpoczął obiecująco, szczególnie imponując w meczach u siebie. Potem jednak Stomil trochę przygasł, choć – jak mówi trener olsztynian – po zimie będzie tylko lepiej. Z Tomaszem Asenskym rozmawiamy o patencie na liderów, wyjazdowej niemocy, mocnych charakterach w szatni, zalanych boiskach i rozpieprzaniu pierwszoligowego terminarza.

FUTBOLFEJS.PL: Czytam w lokalnych mediach, że macie patent na liderów. Rozumiem, że w meczu z Odrą śmiało można obstawiać wygraną Stomilu?
TOMASZ ASENSKY: Patent to może i mamy, tylko jest pytanie, czy klucz do tego patentu się nam nie zawieruszył…

A zawieruszył się?
Zobaczymy. Mam nadzieję, że wiem, gdzie leży.

Długo byliście u siebie bezbłędni, do poprzedniego spotkania z Rakowem. Wypadek przy pracy?
Nie. Po prostu kiedyś to musiało się stać. Tę porażkę trzeba było przyjąć z pokorą, tym bardziej że Raków był lepszy i zasłużenie wygrał. Zdawałem sobie sprawę, jeszcze zanim ten mecz się rozpoczął, że przy naszych absencjach kadrowych, które w tamtym czasie mieliśmy, mam na myśli kartki i urazy, to nasze szanse na korzystny wynik będą niewielkie. No i zaraz na początku coś szybko w nas pękło i tak to się potoczyło. Żadnej tragedii z tego powodu robić jednak nikt nie zamierzał, trzeba było podnieść głowy i spojrzeć w przyszłość. Nie będziemy wracać do tego, co się stało, bo wiadomo, że już się nie odstanie. Dlatego bardzo fajnie, że przyjeżdża teraz do nas kolejny lider. Jednego już w Olsztynie przyjmowaliśmy, czyli Miedź, i udało się go zatrzymać. Liczymy, że uda się teraz kolejnego.

U siebie macie bardzo przyzwoity bilans, ale na wyjazdach jest tragedia. Czemu?
Często do tego wracamy i długo się nad tym zastanawiamy. Myślę, że to jest problem złożony, wielowątkowy. Nie ma jednej przyczyny. Gdyby tak było, to pewnie szybko byśmy ją namierzyli i wyeliminowali. Na pewno nie chodzi o brak umiejętności, bo te Stomil ma na wystarczającym poziomie, by z każdym w tej lidze walczyć jak równy z równym. Dzieje się coś niedobrego z koncentracją na wyjazdach. Wcześniej upatrywałem to w tym, że mecze u siebie i punkty tu zdobywane dawały drużynie poczucie bezpieczeństwa, taki bufor, że nawet jak na wyjeździe nie pójdzie, to nadrobimy to w Olsztynie. Wiele razy z chłopakami na ten temat rozmawiałem, by tak do tego nie podchodzili…

Tabela pokazuje, że może to być bardzo złudne podejście, bo punkty wywalczone u siebie plus jeden na wyjeździe dają wam tylko 15. miejsce, czyli de facto barażowe. Oczywiście macie mecz zaległy do rozegrania, ale nie zmienia to chyba istoty problemu?
Zgadza się. Choć jeśli przyjąć tu jakiś algorytm, to komplet zwycięstw u siebie w całym sezonie, czyli 51 punktów, powinien zapewnić utrzymanie. Aczkolwiek już wiadomo, że wszystkich meczów w Olsztynie nie wygramy. Dlatego trzeba tę matematykę poważniej potraktować. Musimy jak najszybciej zapunktować na wyjeździe, co nas trochę napędzi. Piłkarze muszą uwierzyć, że i z wyjazdów można przywozić zwycięstwa.

Łatwo mieć nie będziecie, bo najbliższe wyjazdy do Katowic i Sosnowca. A i jedni, i drudzy chcą się wreszcie odkuć, bo zupełnie nieoczekiwanie ugrzęźli w strefie spadkowej.
Prawda. W dodatku to będzie dla nas taki dwumecz w odstępie czterech dni. W środę mecz z GieKSą, w niedzielę z Zagłębiem. Mamy obiecane, że klub stworzy nam na ten wyjazd godne warunki, żebyśmy nie musieli wracać, tylko zostali na Śląsku i w spokoju mogli po spotkaniu w Katowicach przygotować się do meczu w Sosnowcu. Czeka nas długa, pięciodniowa wyprawa, ale na pewno warto zainwestować. Tym bardziej że u siebie wciąż zmagamy się z trudnościami boiskowymi. W Olsztynie non stop pada, na każdym boisku stoi woda, także na tym naszym nowym treningowym, więc nie za bardzo jest gdzie ćwiczyć w przyzwoitych warunkach.

Krótko mówiąc, też raczej nie cieszycie się z tego, że przez mecze reprezentacji co rusz rozpieprzany jest terminarz pierwszej ligi i przekładane są mecze?
Rytm meczowy jest zachwiany, to po pierwsze. Ale najgorsze jest to, że nadal widać, iż ta liga wciąż nie jest jeszcze traktowana tak do końca poważnie. Szkoda. Jeśli jest przerwa na mecze reprezentacji, to nie róbmy kolejki ligowej i tyle. Można to przecież wszystko uwzględnić jeszcze przed startem sezonu, odpowiednio ułożyć i każdy trener wiedziałby, na czym stoi i jak przygotowywać zespół w trakcie rundy. A tak jest jeden wielki bałagan. Zaskakiwani są szkoleniowcy, kibice, robi się zwariowana tabela, bo nie wiadomo, czy lider rzeczywiście jest liderem, czy tylko dlatego, że ktoś ma zaległe mecze do rozegrania. No nie jest to poważne, na pewno.

Tuż po tym, jak przejął pan drużynę, mówił nam: „Niektórzy za szybko skazali Stomil na spadek. Jestem przekonany, że uda mi się tu zbudować drużynę, która spokojnie będzie sobie radzić w lidze i się utrzyma”. Minęło dwa i pół miesiąca i…?
I nadal to podtrzymuję. Ale mówiąc to, miałem na myśli obie rundy, a nie tylko tę jesienną. Miałem świadomość tego, ze ta pierwsza może być słabsza. Myśmy dobierali zawodników w trakcie przygotowań, niektórzy dołączali do nas już po rozpoczęciu sezonu, i praktycznie każdy z tych nowych był na innym etapie przygotowań i w różnej dyspozycji. Dlatego jesień może w naszym wykonaniu wyglądać różnie. Natomiast podtrzymuję to co mówiłem, że Stomil tworzą fajni, charakterni piłkarze, którzy przed niczym nie pękają i którzy wiele chcą osiągnąć. Przy odpowiednio przepracowanej zimie o rundę wiosenną będę spokojny. Będzie tylko lepiej.

Krótko mówiąc, nie żałuje pan, że dał się na ten Stomil skusić?
Nie, bo wszystko idzie tu w dobrym kierunku. Finanse Stomilu są w coraz lepszej kondycji, kwestie organizacyjne sukcesywnie idą do przodu, tak więc jeśli miałbym na coś narzekać, to tylko na pogodę. Całe lato pada, początek jesieni pada, warunki do trenowania więc, nawet biorąc pod uwagę to, że mamy do dyspozycji nowy obiekt treningowy, to największy ból głowy.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga | Stomil Olsztyn

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli