Tomasz ASENSKY: Stomil wcale nie jest w rozkładzie. Ten zespół spokojnie poradzi sobie w lidze

Autor wpisu: 3 lipca 2017 12:03

Tomasz Asensky jest przekonany, że uda mu się w Olsztynie zbudować drużynę, która spokojnie będzie sobie radzić w pierwszej lidze. Nawet mimo kłopotów finansowych i masowej emigracji piłkarzy. – Jest ich kim zastąpić. Naprawdę nie brakuje chętnych do gry w Stomilu – mówi.

Rozmawiamy ze szkoleniowcem, który w „trybie nagłym” przejął olsztyńskiego pierwszoligowca po tym, jak z prezesem klubu ostatecznie nie doszedł do porozumienia Artur Derbin.

FUTBOLFEJS.PL: Już pan wie, na jakich piłkarzy będzie mógł liczyć w nadchodzącym sezonie, czy nadal to jedna wielka niewiadoma?
TOMASZ ASENSKY: Myślę, że sytuacja jest już ustabilizowana. To znaczy wiem, kto zostaje, a kogo z tych, którzy jeszcze tu są, raczej nie będzie. Na bazie tej wiedzy budujemy zespół.

To ilu zawodników jeszcze odejdzie? Domyślam się, że Tsubasa Nishi na pewno.
On raczej nie zostanie w Stomilu. A oprócz niego może jeszcze dwóch, trzech.

Będą pieniądze na nowych?
Oczywiście.

Arturowi Derbinowi, który miał być trenerem Stomilu, prezes klubu deklarował środki na transfery, a jak przyszło co do czego, okazało się, że „król jest nagi”. Dlatego pytam.
Nie taki nagi. Jesteśmy właśnie na etapie pozyskiwania zawodników, ale nie powiem jakich, bo konkurencja nie śpi…

Naprawdę Stomil to dziś taki atrakcyjny kierunek dla zawodników, że obawia się pan, iż konkurencja sprzątnie mu kandydatów do gry sprzed nosa?
Może mi pan wierzyć, że nie brakuje chętnych do gry w tym klubie. Stomil to jest uznana marka i bez względu na to, na jakim etapie sportowym i organizacyjnym jest w tym momencie, jest wielu zawodników gotowych tu przyjść i grać na poziomie pierwszej ligi. Mam bardzo dużo ofert i telefonów z propozycjami. Wielu chętnych przyjeżdża na testy. O to więc nie muszę się martwić.

Za wami pierwszy sparing – 0:1 z Wigrami. Jakie wnioski?
Podeszliśmy do tego meczu trochę eksperymentalnie. Część doświadczonych piłkarzy oczywiście znałem, bo kilka razy przeciwko nim jako trener grałem, ale część była zupełnie nowych. Takich do zweryfikowania. Jest kilku młodych perspektywicznych chłopaków – jak chociażby Mosakowski, rocznik 2000. Zagrał na środku obrony, bardzo newralgicznej pozycji, ale pokazał się z bardzo dobrej strony. Potencjał wśród kilku z nich jest i na pewno wejdą do pierwszej drużyny w sezonie. Po tym, co zobaczyłem, jestem umiarkowanym optymistą. Oczywiście, wiele jest rzeczy do przeanalizowania i poprawy, ale jakiejś tragedii nie było.

Czyli nie grozi wam, że sezon zagracie tylko i wyłącznie młodzieżą? 
Nie grozi. Wiele razy słyszałem, że Stomil jest w rozkładzie, ale to nieprawda. Rzeczywistość pokazuje coś innego. Myślę, że uda się tu zbudować drużynę, która spokojnie będzie sobie radzić w lidze.

Długo pan rozważał ofertę ze Stomilu?
Prezes Borkowski już jakiś czas temu się ze mną kontaktował, rozmawialiśmy o ewentualnej współpracy. A temat wrócił, gdy okazało się, że nie zostały domknięte szczegóły z trenerem Derbinem. Prezes zadzwonił i zapytał, a ja się zgodziłem. Tak więc praktycznie w ogóle się nie zastanawiałem. Miejsc pracy nie jest za dużo, szczególnie w pierwszej lidze, tak więc trener, który chce pracować, nie powinien się zastanawiać.

Nawet biorąc pod uwagę to wszystko, co dzieje się w Olsztynie?
Problemy ma każdy klub.

Ale nie każdy tak duże.
Ale ma, może o innej charakterystyce, czy innym podłożu. I każdy z tymi problemami jakoś musi sobie radzić. W niektórych klubach są one top secret, czyli ściśle tajne, za wszelką cenę ukrywane. W Stomilu wiele rzeczy wyszło na jaw, ale myślę, że prezes Borkowski jest na tyle doświadczonym i rozsądnym człowiekiem, że zapobiegnie większym problemom i wyprostuje tę całą sytuację. Widać zresztą, że bardzo się stara i robi, co może.

Nie da się jednak ukryć, że przed panem kolejne bardzo trudne wyzwanie. Pół roku temu podjął się pan misji ratowania Kluczborka przed spadkiem, teraz odbudowy Stomilu.
Wyzwanie będzie duże, oczywiście zdaję sobie z tego sprawę. W Kluczborku było jednak trudniej, szczególnie z namówieniem piłkarzy do gry w tym klubie. Misja się nie powiodła, ale tu jest inaczej, bo mogę budować od początku, a tam wskoczyłem do pociągu w połowie sezonu. Na pewno mam więc teraz trochę więcej czasu.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga | Stomil Olsztyn

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli