Tomasz ASENSKY: Mam pomysł, jak utrzymać Kluczbork. Teraz szukam wykonawców

Autor wpisu: 5 stycznia 2017 13:50

Podjął się w Kluczborku mission impossible, ale twierdzi, że da się to zrobić. Że można obronić dla Kluczborka pierwszą ligę. Jakim sposobem? Między innymi o tym rozmawiamy z trenerem Tomaszem Asenskym.

FUTBOLFEJS.PL: Wpadł pan już na pomysł, co zrobić, żeby utrzymać Kluczbork?
TOMASZ ASENSKY: Wpadłem. Pomysł jest, teraz szukam wykonawców, którzy by ten pomysł wdrożyli w życie.

A ci, których miał pan jesienią w drużynie, nie dadzą rady?
Na pewno przydałoby się im wsparcie.

Czyli co, duże będzie zimą wietrzenie szatni w Kluczborku?
Nie, bo nawet gdybyśmy chcieli tak zrobić, to nas na to nie stać. Ale aż tak dużego wietrzenia nie trzeba, bo po pierwsze nie wszyscy byli, że tak powiem, sprawcami tego słabego wyniku. A po drugie, musimy też zachować równowagę między młodością a doświadczeniem. Wymienimy tych, którzy się nie sprawdzili.

Ilu ich będzie?
Pięciu, maksymalnie sześciu. Przy czym jeszcze nie wiem, czy jak oddamy sześciu, to będziemy mogli wziąć tylu samo, czy na przykład tylko pięciu. Finanse mamy, jakie mamy.

Czyli?
Na dobrym poziomie trzecioligowym.

Ale z tego, co się orientuję, to nie macie raczej problemów z tym, że piłkarze nie chcą z wami rozmawiać, że boją się tu przyjść i desperacko walczyć o utrzymanie.
Bo rozmawiamy z takimi, którzy mają charakter i umiejętności. Inni są nam niepotrzebni. Pod tym kątem szukamy wzmocnień. Jak piłkarz ma 32 lata i zagrał ponad 160 spotkań w pierwszej lidze, do tego w ostatnich sześciu latach był wiodącą postacią w swoich zespołach, to myślę, że to jest ten typ (Krzysztof Bodziony – przyp. red.).

Trochę wygląda to tak, jakbyście próbowali iść drogą Olimpii Grudziądz z ubiegłego sezonu, w czym oczywiście nie ma nic złego, bo Olimpia przecież się utrzymała. Rok temu zimą w Grudziądzu też szukali piłkarzy charakternych, niechcianych w innych klubach, którzy mieli coś do udowodnienia i wiadomo było, że nie pękną.
Ale Olimpia trafiła przede wszystkim z jednym transferem. Jeden piłkarz utrzymał jej ligę – Nildo, który był nie do powstrzymania.

No to wam też takiego złotego strzału życzę.
Oj, myślę, że będzie ciężko. Tak skutecznego zawodnika raczej nie znajdziemy.

To niech Kowalczyk wreszcie zacznie strzelać gole.
Maciek jeszcze swoje w tym sezonie strzeli. Tylko to jest inny typ piłkarza niż Nildo. Olimpia grała wiosną z pominięciem drugiej linii, a na niego nie ma co grać długich piłek, bo on zginie. Z Maćkiem trzeba grać kombinacyjnie.

Pojawiła się jesienią, po tych kilku meczach, w których prowadził pan Kluczbork, taka myśl, że to będzie jednak mission impossible?
Gdybym uznał, że to się nie uda, nie zawracałbym nikomu głowy. Powiedziałbym „dość, odchodzę” i tyle. Jestem tu po to, by zrobić wynik. Również dla siebie, by wywindować się dzięki temu w hierarchii trenerskiej o kilka oczek do góry. Piłkarze powinni podejść do tego tak samo. Powiem panu, że po tym, co tu zobaczyłem, po tych dwóch miesiącach spędzonych z drużyną, uważam, że stać Kluczbork na to, by się utrzymać. Będzie o to bardzo trudno, to jasne, tym bardziej że nie zapowiada się, by tym razem ktoś się z ligi wycofał, jak miało to miejsce w poprzednich latach. Stawka jest bardzo wyrównana, ale szanse wciąż są. Nie tylko matematyczne, choć te oczywiście też sobie już przeliczyłem.

I co panu wyszło?
Jeśli z 16 spotkań wygramy dziewięć, to się utrzymamy. Pogoń Siedlce jesienią miała dziewięć zwycięstw i dwa remisy. My mieliśmy dziewięć remisów i jedno zwycięstwo. Pogoń jest czwarta, my jesteśmy na końcu. Ta granica naprawdę nie jest duża.

Właśnie chciałem pana o tę granicę zapytać. Mam takie wrażenie, że pod względem sportowym Kluczbork absolutnie nie odstawał od reszty stawki na tyle, na ile pokazuje tabela. Zgodzi się pan z tym?
Zgodzę się. Przed przyjściem tu odtworzyłem sobie na wideo kilka jesiennych spotkań i to też mnie przekonało, że ten zespół pod względem piłkarskim nie jest wcale słabszy od innych.

To czemu skończył jesień z tak marnym dorobkiem?
Brakowało detali, brakowało konsekwencji w działaniu i trochę doświadczenia. Po uzupełnieniu tych braków można będzie spokojnie punktować. Tak sobie myślę, że gdyby na początku sezonu, kiedy zespół nie przegrywał i miał serię pięciu remisów, trochę bardziej zaryzykowano, pewnie można byłoby kilka z tych spotkań wygrać. I ten dorobek wyglądałby inaczej. Później zespół dotknęła prawdziwa plaga kontuzji i o punkty było jeszcze trudniej. Drużyna wpadła w dołek, z którego naprawdę bardzo ciężko było wyjść.

Mocniejsza jest ta pierwsza liga w tym sezonie? Tak przynajmniej wszyscy mówią. Pan jak to ocenia?
Zgodzę się z tym, że wiele osób tak twierdzi. Szczególnie menedżerowie piłkarzy, którzy do mnie dzwonią. Ale prawdę mówiąc, jaką miarą to zmierzyć? Jak obiektywnie stwierdzić, czy ona jest mocniejsza? Na podstawie umiejętności piłkarzy? Fenomenalnych akcji? Liczby bramek? Ja uważam, że jest to liga trudna, której trzeba się nauczyć. Żeby w niej punktować, trzeba być konsekwentnym i zdeterminowanym. Na pewno nie jest słabsza niż w poprzednich latach. A czy lepsza? To się chyba dopiero okaże.

Z pana obliczeń wychodzi, że ile będzie potrzebnych punktów do utrzymania?
39, góra 40 punktów da na pewno miejsce barażowe. A przy dobrych wiatrach może nawet i bezpośrednie utrzymanie.

Postawiliście wszystko na jedną kartę, czyli wszystko podporządkowujemy temu, by od razu zacząć gonić resztę stawki i innego scenariusza nie bierzemy pod uwagę, czy jednak jest plan B, czyli po trzech, czterech wiosennych kolejkach w razie czego będziemy już wiedzieć, że się nie uda i zaczniemy budować zespół na drugą ligę?
Z 16 spotkań można wygrać dziewięć ostatnich, co da ten sam bilans punktowy, jakbyśmy wygrali dziewięć pierwszych, prawda? Chodzi o to, by za wcześnie się nie załamywać, nie składać broni. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że po siedmiu przegranych meczach nikt mi nie powie, że ten zespół ma jeszcze szansę się utrzymać, że do końca sezonu będzie już tylko wygrywał. Na tę chwilę najważniejsze jest to, by dobrze wystartować i od samego początku odrabiać dystans. Sprawiając niespodzianki, jak chociażby w zaległym meczu w Legnicy, i regularnie punktując, jesteśmy w stanie popłynąć na fali. I tej fali będziemy szukać.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga | MKS Kluczbork

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli