To ma być sezon, jakiego jeszcze nie było. I taki będzie!

Autor wpisu: 29 lipca 2016 06:00

Pierwsza liga już w blokach startowych. W piątek początek sezonu, jakiego na zapleczu Ekstraklasy jeszcze nie było. Dziać ma się i na boiskach, i w… sieci. W tym drugim przypadku oczywiście dzięki Fantasy 1. Liga!

Nowe drużyny, ośmiu nowych trenerów, kilkudziesięciu nowych piłkarzy i pół ligi walczącej o awans. A nawet, jak mówi Radosław Mroczkowski – nie pół, tylko cała.
– Tak gdzieś mniej więcej do piątej kolejki cała stawka walczyć będzie o awans. Po tej piątej kolejce okaże się, kto o najwyższy cel już na serio jest w stanie rywalizować, a kto nie. Wtedy też poznamy realne możliwości każdego zespołu i zobaczymy, kto o co będzie grał – dodaje szkoleniowiec Sandecji.
Nie zmienia to faktu, że niemal wszyscy trenerzy (ale nie tylko oni) zgodnie podkreślają, że czeka nas wyjątkowy sezon. Po pierwsze – piekielnie wyrównany, dzięki czemu niezwykle emocjonujący. Po drugie – widowiskowy, czyli mamy oglądać zawodników grających w piłkę, a nie wybijających ją gdzie popadnie i bezsensownie biegających wte i wewte po boisku. Po trzecie wreszcie – roi się w tej stawce od drużyn z aspiracjami. Drużyn, które w większości prowadzą młodzi, cholernie ambitni trenerzy.
– Kolejka chętnych do Ekstraklasy będzie tym razem wyjątkowo długa. Walkę o awans wszem i wobec zapowiadają Bytovia, GKS Katowice, Miedź Legnica, Górnik Zabrze, Podbeskidzie, Chrobry Głogów. Myślę, że atak na czołowe miejsca będzie chciał też przeprowadzić GKS Tychy, mają tam całkiem duże możliwości i aspiracje. Nie zapominajmy o Zagłębiu Sosnowiec. Kapitalną wiosnę miała Olimpia Grudziądz… – wylicza Dariusz Dźwigała, nowy trener Górali.

Oni mają grać pierwsze skrzypce:
W pierwszej kolejności oczywiście Górnik Zabrze. Tam nikt nie wyobraża sobie, by banicja czternastokrotnego mistrza Polski trwać miała dłużej niż jeden sezon. W Zabrzu zatrudniono Marcina Brosza, który w ubiegłym sezonie z targanej różnymi kłopotami i biednej jak mysz kościelna Korony Kielce wycisnął naprawdę sporo, a kilka lat wcześniej ponad stan zrobił wynik w Gliwicach. Brosz zapowiada, że przyszedł do Górnika, by odbudować markę tego wielkiego klubu. Znając go, można wierzyć, że na serio podejdzie do tematu. Na razie jednak musi wrócić z zespołem do Ekstraklasy. I nawet bez kilku piłkarzy, którzy opuścili w lipcu Zabrze (Golański, Janota, Janukiewicz, Kallaste, Kante, Madej czy Magiera), Górnik mimo wszystko powinien – może nie zdominować rozgrywki – ale na pewno nadawać im ton. Szczególnie, że wciąż ma takich piłkarzy jak Danch, Szeweluchin, Gergel, Grendel, czy Przybylski – na pierwszą ligę wyjątkowych.
O rocznej banicji mówią też w Bielsku. Roberta Podolińskiego w roli trenera Górali zastąpił Dariusz Dźwigała, który nie kryje celu, jaki przed nim postawiono. – To fajne, że klub chce od razu wrócić do Ekstraklasy, dlatego między innymi podjąłem się tej roboty. Ja lubię wyzwania, a to wyzwanie będzie na pewno sporego kalibru – przyznaje. Dźwigała w ubiegłym sezonie całkiem niezłą robotę wykonał w Ząbkach, dopóki oczywiście Dolcan nie wycofał się z rozgrywek. Tyle że tam nie było presji na awans, a w Bielsku będzie. Na razie trudno zgadnąć, jak poradzi sobie Podbeskidzie bez Mójty, Stefanika i Możdżenia, którzy w przeciwieństwie do swojego poprzedniego klubu, zostali w Ekstraklasie. Tak czy inaczej Górale na ławce z Dźwigałą, który doskonale zna pierwszoligowe realia, to z pewnością jeden z najpoważniejszych kandydatów do awansu.
Kto jeszcze? Na pewno GKS Katowice. Tam od kilku lat głośno mówi się o skutecznym ataku na Ekstraklasę, choć do tej pory nic z tego mówienia nie wynikało. Może dlatego tym razem Gieksa zbroiła się na potęgę. Dziesięciu nowych piłkarzy od razu gotowych do gry i mających wzmocnić rywalizację w drużynie mają zapewnić Jerzemu Brzęczkowi na tyle duże pole manewru, by Katowice wreszcie realnie mogły włączyć się do walki o awans. No i by potem w razie czego nikt nie miał żadnych wymówek, że kołdra była za krótka…
Drużynę na awans zbudowali też już chyba w Legnicy. Komfort pracy, jaki ma Ryszard Tarasiewicz, zespół, w którym kluczowe role odgrywają doświadczeni piłkarze z reprezentacyjną i ekstraklasową przeszłością, no i nowy nabytek ściągnięty z Dinama Bukareszt, czyli Paul Batin – to wszystko działa na korzyść Miedzi. Dla nas absolutnie drużyna na walkę o awans. Pytanie tylko, czy w Legnicy tego awansu będą chcieli za wszelką cenę?
– Miedź to projekt obliczony na lata. Awans do Ekstraklasy jest jednym z elementów całej układanki. Tu nie o to chodzi, by kupić zawodników, którzy przyjdą i wywalczą ten awans, a potem – jak już w tej Ekstraklasie będziemy – zacząć się zastanawiać „co teraz?”. W każdym biznesie trzeba mieć długofalową strategię, czyli wiedzieć, co się robi, po co i w jakiej kolejności. W Legnicy nigdy nie było Ekstraklasy, więc nie ma tu pewnych ekstraklasowych nawyków. Tę świadomość w kibicach trzeba dopiero kształtować – mówiła nam niedawno prezes klubu Martyna Pajączek.

Oni mają podgryzać:
Chrobry, Chrobry – byłeś dobry… Szczególnie w rundzie wiosennej. W Głogowie co prawda się nie przelewa (tam piłkarze o takich zarobkach jak u sąsiadów w Legnicy mogą co najwyżej pomarzyć), jednak Ireneusz Mamrot nie przez przypadek pracuje w tym klubie od 2010 roku. I wykonuje tam naprawdę kawał porządnej roboty. Wiosną Chrobry grał najbardziej widowiskową piłkę na zapleczu Ekstraklasy i naprawdę niewiele zabrakło, by finiszował na pudle. Teraz, choć nie udało się zatrzymać najlepszego strzelca Macieja Górskiego (trafił do Jagiellonii), wcale nie musi być gorzej. W rolę snajpera numer jeden wcielić ma się pozyskany z rezerw Pogoni Szczecin 21-letni Damian Kowalczyk. Tak więc na Chrobrego trzeba uważać, o czym m.in. świadczą wyniki letnich sparingów. Cztery mecze, cztery zwycięstwa. W tym z Zagłębiem Lubin.
Apetyty na więcej niż tylko walka o środek tabeli mają w Bytowie. Drutex chciałby zaistnieć wreszcie w Ekstraklasie, a nie tylko na jej zapleczu, stąd zbrojenia nie mniejsze niż w Katowicach. Do Bytovii trafili nie byle jacy piłkarze – m.in. Efir (znany talent Legii, po przejściach zdrowotnych, ostatnio w Ruchu). Szromnik z Dundee United, Bąk z Wisły Płock, czy młodzieżowy reprezentant Polski (urodzony i wychowany w Niemczech, były piłkarz 1.FC Nürnberg) Mario Cieślik. Zobaczymy, co z tej układanki wyjdzie Tomaszowi Kafarskiemu.
Głośno o „czymś więcej” niż tylko walka o utrzymanie mówi też Dominik Nowak, szkoleniowiec Wigier. Szczególnie rozochocił się po kapitalnym sparingu z AEK Ateny (0:1), po którym Grecy bardzo chwalili zespół z Suwałk. Wigry na rynku transferowym też nie zasypiały gruszek w popiele i ściągnęły latem kilku solidnych zawodników doskonale znających realia tej ligi (Bucholca i Remisza ze Stomilu, Augustyniaka z Pogoni Siedlce, Cvernę i Wrońskiego z Bełchatowa) oraz jedną niewiadomą – niejakiego Kuku, który ma wspomóc Kamila Adamka w zdobywaniu bramek.
Nie zapominamy też o Zagłębiu Sosnowiec, które co prawda po fatalnej wiośnie i już z nowym trenerem (Artura Derbina zastąpił Jacek Magiera) wciąż dysponuje zespołem mającym wystarczający potencjał, by namieszać w czołówce, oraz o Olimpii Grudziądz, która w ubiegłym sezonie pod wodzą Jacka Paszulewicza dokonała rzeczy niebywałej – z kompletnego outsidera przerodziła się w rycerzy wiosny. I choć Paszulewicz przed nowym sezonem mówił nam: „Nie wiem, co w tym temacie powiedziałby mój prezes, ale ja uważam i raz jeszcze to powtórzę, że na pewno w tym sezonie nie będziemy startować z takiego pułapu, by bić się o awans. Chcemy punktować i grać widowiskowo, ale w tym momencie priorytetem jest co innego – rewolucja pokoleniowa. Odmładzamy Olimpię”, to chyba nie do końca mu wierzymy…

Oni są zagadką:
Przede wszystkim beniaminkowie. Jeśli chodzi o aspiracje Stali Mielec, to dobitnie na ten temat wypowiedział się u nas niedawno trener Janusz Białek: „Czego potrzeba, by Stal wróciła do Ekstraklasy? 10 milionów złotych”. I już wiadomo, że celem będzie utrzymanie. Podobnie jak w przypadku Wisły Puławy i Znicza Pruszków. W tym drugim klubie długo trwało zamieszanie po awansie. Odeszli prezes, sponsor i trener (Dariusz Banasik zamienił Pruszków na Siedlce). W pierwszej lidze Znicz poprowadzić ma były piłkarz m.in. ŁKS i Ruchu – Ariel Jakubowski. Tyle że nie ma jeszcze stosownych papierów, więc zapewne figurował będzie jako ten drugi. A kto będzie tym formalnie pierwszym? Być może Andrzej Prawda. Tak było 16 lipca w meczu Pucharu Polski Znicza ze Świtem.
Z beniaminków został GKS Tychy, którego aspiracje sięgają podobno nieco wyżej niż tylko zapewnienie sobie utrzymania. Patrząc jednak na skład i transfery (przyszli Kowalski z Podbeskidzia i Świerczok z Łęcznej) tyszan oraz wyniki sparingów, trudno uwierzyć, by GKS włączył się do walki o awans.
Jednak największą zagadką pozostaje Stomil. I niekoniecznie ze względu na kwestie sportowe. Tam wciąż ledwo wiążą koniec z końcem, choć trener Adam Łopatko mówił nam niedawno: „Po 25 latach rozpoczęto właśnie renowację boiska bocznego, coś pozytywnego zaczyna się wreszcie dziać wokół klubu”. Na pytanie, czy nie ma groźby, by Stomil nie przystąpił do rozgrywek, odparł krótko: „ Na dziś nie ma i mam nadzieję, że tak zostanie”. Z Olsztyna odeszło czterech bardzo ważnych piłkarzy: Bucholc, Remisz, Wełna i Głowacki, jednak biorąc pod uwagę to, kto do Stomilu trafił – były reprezentant i młodzieżowy reprezentant Polski (Zahorski i Kun) – tak źle wcale być nie musi. Tym bardziej że udało się zatrzymać Tsubasę Nishiego, który ma być największym amuletem Stomilu w nadchodzącym sezonie.
– Ja jestem optymistą. Tych ludzi, których mam, częściej trzeba stopować, niż gonić do roboty. I to jest na pewno zadowalające. A jakie da to efekty w lidze? Zobaczymy. Na pewno będziemy grać odważnie, zdecydowanie i do przodu – zapowiada Łopatko.
Trzymamy za słowo.

Czas na wielką grę
I na koniec raz jeszcze przypominamy, że pierwszą ligę nie tylko warto śledzić w realu, ale także od tego sezonu warto sprawdzić się w roli trenera i menedżera. Od piątku startuje u nas Fantasy 1. Liga – wielka gratka nie tylko dla fanów pierwszoligowych zespołów. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś – zarejestruj się, załóż drużynę, zbieraj punkty, rywalizuj w swojej prywatnej lidze i walcz o poważne nagrody.
SZCZEGÓŁY I REJESTRACJA TUTAJ
Nie czekaj. Wchodź do gry i walcz!

sklep vitasport.pl
forBET

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli