To był falstart. Damian Podleśny przygodę z Wigrami zaczął od trzech w sieci

Autor wpisu: 28 lutego 2017 21:12

Na dzień dobry półfinał Pucharu Polski i to w dodatku przeciwko Arce – dla bramkarza związanego z Lechią prawdziwe wyzwanie. Damian Podleśny dostał szansę, by temu wyzwaniu sprostać, ale  – co tu dużo mówić – nie sprostał. Wynik 0:3 to jedno, ale gorzej, że poważnie maczał palce przy drugiej bramce dla Arki, która na dobre podcięła skrzydła Wigrom.

Podleśny to podobno bardzo utalentowany bramkarz, z którego polska piłka może mieć niedługo sporą pociechę. W Wigrach długo w tym oknie transferowym walczyli o to, by wypożyczyć go z Lechii. – Pozyskanie Damiana to byłby niezły ruch i dla nas, i dla niego. On walczy o miejsce w młodzieżowej reprezentacji na zbliżające się w Polsce finały mistrzostw Europy. A przepustką do gry w pierwszej jedenastce mogą być tylko i wyłącznie regularne występy w klubie. Zresztą pokazuje to chociażby przykład Jakuba Wrąbela, który zamienił Śląsk Wrocław, w którym siedział na ławce, na Olimpię Grudziądz i jesienią był jednym z najlepszych bramkarzy w pierwszej lidze. Dzięki czemu został numerem jeden w kadrze Marcina Dorny. A ja uważam, że Damian wcale nie jest słabszym bramkarzem od Kuby. A może nawet lepszym. Tylko potrzebuje przede wszystkim regularnej gry – mówił nam na początku stycznia trener Wigier Dominik Nowak.

Było z tym trochę ceregieli, w pewnym momencie do gry o Podleśnego wkroczyła Korona, koniec końców jednak Podleśny wylądował w Suwałkach, wychodząc skądinąd ze słusznego założenia, że po przyjściu do Lechii Dušana Kuciaka nie będzie miał w Gdańsku nawet miejsca na ławce rezerwowych.

– Dlaczego w tak ważnym meczu postawił pan na Podleśnego, który jeszcze nie zna dobrze drużyny, a nie na Zocha, dotychczas pierwszego bramkarza? – spytaliśmy po meczu Nowaka.
– Mamy dwóch równorzędnych bramkarzy, każdy z nich miał szansę na grę 50 na 50. Zadecydowaliśmy niemal w ostatniej chwili. Damian jest w wysokiej formie, uznaliśmy, że sobie poradzi. Wiem, że wynik 0:3 może sugerować, że nie był to dla niego udany występ, ale ja większych zastrzeżeń do jego postawy nie mam – odparł szkoleniowiec Wigier. I z lekkim zdziwieniem zareagował na to, że przecież Podleśny zawalił drugiego gola.

Bo że zawalił, nie mamy wątpliwości.
– Druga bramka obciąża twoje konto? Z naszej perspektywy wyglądało, jakbyś zaliczył pusty przelot.
– No nie do końca pusty przelot, ale na pewno mogłem się w tej akcji lepiej zachować. Zrobiłem dwa kroki do przodu, po czym się zatrzymałem. Gdybym stał na linii, podejrzewam, że złapałbym ten strzał. Ale zwróćcie też uwagę, że zawodnik metr sześćdziesiąt skacze do głowy i tę piłkę uderza, także no… Wiadomo…

Nie kończy zdania, ale jasne, że chodzi o to, iż koledzy trochę w ustawieniu przysnęli. Tak czy inaczej początek Podleśnego w Wigrach jest… mało komfortowy. Tak to nazwijmy. A przecież przed nim runda, dzięki której może wskoczyć do bramki reprezentacji w finałach MME. – Ja jeszcze o tym nie myślę, do czerwca daleko. Pewnie, że przyszedłem tu po to, by regularnie grać. I chcę, by kolejne mecze były bardziej udane niż ten z Arką. Tym bardziej że uważam, iż mamy skład na tyle silny, by namieszać wiosną w pierwszoligowej czołówce – dodaje.

Po meczu rozmawialiśmy z Damianem Podleśnym:

Inne artykuły o: I Liga | Wigry Suwałki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli