Tego jeszcze Chojniczanka nie grała. Lider traci punkty po golu… bramkarza Znicza

Autor wpisu: 10 marca 2017 21:12

Ten zespół chyba inaczej nie potrafi. Co mecz to horror. Fajnie się na to patrzy, bo emocje i twórczy chaos gwarantowane. W Pruszkowie Chojniczanka prowadziła już 3:1, by stracić punkty po golu w doliczonym czasie. Kto jej tego gola strzelił? Piotr Misztal, bramkarz Znicza!

Szok? E, tam. Chojniczanka w tym sezonie grała już w różnych filmach, więc i ten jakoś przełknie. Były spektakularne pogonie, były błędy sędziowskie, ostre wymiany ciosów, to teraz jest strata punktów po golu bramkarza rywala. Nie wiemy, co wymyślą następnym razem, ale już nie możemy się doczekać…

Chojniczanka przyjechała do Pruszkowa, gdzie w tym sezonie Znicz wygrał tylko dwa spotkania – z Tychami i Kluczborkiem, czyli drużynami, które wielkimi krokami zmierzają do drugiej ligi. Jakim cudem miałby więc wygrać z liderem? No, ale ten lider nie byłby sobą, gdyby trochę nie podpuścił – siebie, rywali, kibiców. Scenariusz jest niemal zawsze ten sam – zaczynamy źle, pozwalamy, by rywal nas wkurzył, a dopiero potem ruszamy odrabiać straty.
No i Znicz popełnił ten błąd, że lidera podrażnił. A nawet poszczuł, trochę jak niedźwiedzia. A podpuszczony niedźwiedź bywa groźny i nieobliczalny. Dokładnie taka jest w tym sezonie Chojniczanka. Trzeba odrabiać straty? To odrabia. Trzeba się podnieść po sędziowskich pomyłkach? To się podnosi. Trzeba wykorzystać na maksa fart? To wykorzystuje. Ale szczęście ma to do siebie, że czasem potrafi się odwrócić. No i tym razem się odwróciło.

W pierwszej połowie Chojniczanka grała źle. Momentami bardzo źle. Człowiek zastanawiał się, kto tu jest liderem, a kto broni się przed spadkiem. I Znicz tę słabość wyczuł i próbować dobrać się liderowi do skóry. Udało się Olkowi Jagielle po strzale z rzutu karnego. Karny za zagranie piłki ręką przez Piotra Kieruzela. Trochę przypadkowe, no ale trudno z drugiej strony twierdzić, że karny został podyktowany niesłusznie. Chojniczanka zareagowała paraliżem. Akcje rwane, bez pomysłu, chaotyczne. Nic nie wskazywało na to, że wie, jak się temu Zniczowi odpłacić. Ale wystarczyło jedno dobre podanie, zimna krew Tomasza Mikołajczaka i na przerwę Znicz dostał bramkę, której na pewno się nie spodziewał. A druga połowa zaczęła się od dwóch szybkich ciosów lidera, na którą Znicz odpowiedział błyskawicznie. A potem była ta nieprawdopodobna akcja z rzutem rożnym w doliczonym czasie, kiedy na pole karne gości wbiegł Piotr Misztal. Wbiegł, wyskoczył do główki i zapakował gola na 3:3.

TUTAJ zobacz gola bramkarza Znicza i zaskakujący komentarz Dariusza Kubickiego

Wygrać ze Zniczem – wbrew temu, co na początku napisaliśmy – jest naprawdę bardzo, bardzo trudno. To cholernie nieprzyjemny zespół, wybiegany, nieustępliwy, nieźle poukładany, z dwoma żądłami na skrzydłach – Olkiem Jagiełłą i Patrykiem Kubickim. No i grający zawsze do końca. W ostatniej kolejce tamtego roku rzutem na taśmę, niemal dokładnie w takich samych okolicznościach, stracił gola na 4:5 w meczu z Wigrami. Teraz los się odwrócił. I trzeba powiedzieć, że Znicz na to sumiennie zapracował. A Chojniczanka? Frajersko traci punkty, ale na pewno nie straci nic ze swojego szalonego charakteru, jaki w tym sezonie funduje kibicom. I dobrze. Bo jeśli to jest sposób na to, by wedrzeć się do ekstraklasy, grając w takich horrorach, to nie mamy nic naprzeciwko.

sklep vitasport.pl
forBET

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli