Takiego otwarcia sezonu w Miedzi jeszcze nie mieli. Przypadek? W żadnym wypadku

Autor wpisu: 16 września 2017 08:58

Do końca sezonu co prawda szmat czasu, wiele może się więc jeszcze zmienić, ale jedno nie powinno – po połówce rundy na głównego kandydata do awansu wyrosła Miedź i szczerze mówiąc, nie wyobrażamy sobie, by w jakimś momencie sezonu wypadła z tej gry. Tym bardziej że – jak przekonuje właściciel klubu – to nie przypadek, że zespół jest w tym miejscu i gra tak dobrą piłkę. I w sumie trudno się z nim nie zgodzić.

– Już w czerwcu mieliśmy wybranego trenera i wszystko pod kontrolą – prowadziliśmy negocjacje z wyselekcjonowaną grupą zawodników i od początku było dla mnie oczywiste, że to idzie w dobrą stronę. Obecne wyniki to pokłosie kilku elementów: przede wszystkim dobrych transferów i odpowiedniej pracy trenera oraz całego zespołu w okresie przygotowawczym. Muszę przyznać, że widząc, jak od początku ten zespół pracuje pod okiem trenera Nowaka, byłem spokojny o wyniki. Dobrze nam się współpracowało także przy kompletowaniu zespołu i w zasadzie przy każdym kolejnym transferze miałem przekonanie, że dołącza do nas bardzo dobry piłkarz. Wcześniej różnie z tym bywało – opowiada Andrzej Dadełło na oficjalnej stronie klubowej.

Rzeczywiście, różnie. Choć już od dobrych paru lat Miedź nie ukrywa, że ma ekstraklasowe aspiracje i budowana jest z myślą o tym historycznym sukcesie. Jakiś czas temu prezes klubu Martyna Pajączek mówiła nam, że Miedź idzie do ekstraklasy „nieustająco” i kto wie, czy tego najważniejszego momentu akurat nie przegapiła, niemniej w Legnicy nikt nie składa broni, nie robi rewolucji, tylko dalej rozsądnie budują tam zespół, wymieniając poszczególne ogniwa, by „nieustająco” do tej ekstraklasy zmierzać. W tym sezonie konkurencja co prawda piekielnie ciężka, ale wydaje się, że tak będzie już co rok, bo chętnych tylko i wyłącznie przybywa.

Miedź, pod względem finansowym, to na tle pozostałych pierwszoligowców hegemon. Od niedawno ma również stadion, który spełnia ekstraklasowe standardy, więc organizacyjnie są tam na awans przygotowani. No, ale jak już nieraz się przekonali, kasa i odpowiednia organizacja jeszcze o wszystkim nie decydują, choć oczywiście bez nich mowy o włączeniu się do walki o awans nie ma. Jak mawia trener Stali Zbigniew Smółka: „biedaków ta ligi przeżuwa i wypluwa”.

Miedź po ośmiu kolejkach jest liderem i jedynym zespołem, na którego jeszcze nikt nie znalazł sposobu. Oglądając jej mecze, rzeczywiście nie sposób nie zgodzić się z właścicielem klubu, że to nie przypadek, ale efekt rozsądnej polityki transferowej i strzału w dziesiątkę, jakim wydaje się namówienie do pracy w Legnicy Dominika Nowaka. To szkoleniowiec, który z jednej strony realia tej ligi zna doskonale, z drugiej jest pozytywnie zakręcony na sukces. – Dostaliśmy plan zbudowania, a właściwie dobudowania do tego trzonu, który tutaj jest, odpowiednich elementów tak, by powstał zespół jeszcze silniejszy od tego, którym Miedź dysponowała w minionym sezonie. Potrzebować będziemy zawodników o dużej jakości, ale również mocnych mentalnie, charakternych, gotowych na podjęcie walki w każdych warunkach. Gdy rozmawiałem z władzami klubu o przyjściu tutaj, nie padło hasło „Ekstraklasa albo śmierć”, ale przecież jasne jest, że po to tworzymy mocny zespół, by grać z nim o jak najwyższe cele – opowiadał nam Nowak tuż po tym, jak podpisał z Miedzią kontrakt. I dodawał, że ten zespół będzie grał szybciej, ofensywniej, bardziej widowiskowo. – Chcę położyć duży nacisk na grę do przodu. – Nie obiecam, że będziemy strzelać po pięć goli w każdym meczu, ale na pewno będziemy starali się grać widowiskowo – zapewniał.

I słowa – jak na razie – dotrzymuje. Miedź gra w tym sezonie najatrakcyjniejszą piłkę na zapleczu ekstraklasy. Dużo ciekawszą od tej, jaką serwował w ubiegłym sezonie zespół Ryszarda Tarasiewicza. „Taraś”, jak wiele razy tłumaczył, nienawidzi tracić bramek, więc dla jego zespołu to był priorytet. Ale efekt po ośmiu kolejkach w kwestii straconych goli był w ubiegłym sezonie prawie taki sam, jaki jest teraz – wtedy Miedź straciła 5 bramek, teraz tylko jedną więcej. Za to jest diametralna różnica, jeśli idzie o bramkową zdobycz – wtedy 7, teraz 15. No i efekt taki, że punktów wówczas było 12, teraz jest ich 18.

Kluczem jest sposób gry, ale są też oczywiście piłkarze. Latem przeprowadzono w Legnicy bardzo mądrą przebudowę. Nie było żadnej rewolucji, tylko taka metamorfoza po cichu. – Mamy już dużo więcej doświadczenia przy przeprowadzaniu transferów. Procentują dobre kontakty zarówno w Polsce, jak i w Europie. Mamy też już swoją wyrobioną markę. Każdy piłkarz, któremu składamy propozycję gry, kiedy szuka informacji o Miedzi – spotyka się z wieloma pozytywnymi opiniami na nasz temat. To bardzo pomaga. W tej chwili korzystamy z wielu możliwości, by zweryfikować przydatność danego piłkarza do naszej drużyny nie tylko pod kątem jego umiejętności piłkarskich, ale też tego, jak pracuje na co dzień i jak zachowuje się w szatni. Przez lata budowaliśmy bazę informacyjną i w tej chwili mamy tego efekty. Poza tym trener Nowak podejmuje w tej materii bardzo rozsądne i mądre decyzje – tłumaczy Dadełło.
Nowak ściągnął do Miedzi trzech swoich byłych podopiecznych z Wigier – Omara Santanę, Rafała Augustyniaka i Franka Adu Kwame i dziś nikt już chyba nie ma wątpliwości, że był to udany ruch. Tak samo jak pozyskanie Tomislava Božicia, Kornela Osyry, czy ostatnio Mariusza Idzika i Przemysława Mystkowskiego.

Oczywiście za wcześnie, by już dzielić skórę na niedźwiedziu i pisać, że Miedź wywalczy w tym sezonie awans. Tym bardziej że Nowak tak już ma, że początki sezonu ma znakomite, a potem nie wytrzymuje tempa, które sam sobie narzucił. Rok temu z Wigrami też wystartował kapitalnie, podobnie zresztą jak w sezonie 2012/13, gdy prowadził biedną jak mysz kościelna Flotę, która długo była rewelacją pierwszej ligi. Z różnych powodów ani w jednym, ani w drugim przypadku nie udało się utrzymać tej passy utrzymać. Do trzech razy sztuka?
Dziś Miedź gra w Olsztynie ze Stomilem, który pod względem finansowym jest na przeciwległym biegunie. Stomil, przez wielu jeszcze przed startem sezonu została skazany na spadek, choć wydaje się, że zbyt pochopnie. W Olsztynie może jest biednie, ale za to charakternie. Do tego stopnia, że u siebie w tym sezonie Stomil nie stracił jeszcze ani jednego punktu.

Inne artykuły o: I Liga | Miedź Legnica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli