Z taką grą Górnik o awansie musi zapomnieć. A Wigry? Znów jest niedosyt…

Autor wpisu: 21 kwietnia 2017 23:16

Wigrom zabrakło skuteczności, Górnikowi odwagi i chyba pomysłu na ugryzienie rywala. W Zabrzu padł więc remis, który najbardziej ucieszył tych wszystkich, którzy wyprzedzają oba te zespoły w tabeli.

Czyszczenie szatni w Górniku z doświadczonych i „drogich” zawodników musiało przynieść skutki uboczne i te skutki pojawiły się niemal natychmiast. Można powiedzieć oczywiście, że skoro Danch, Kosznik czy Plizga nie zbawili dotychczas Górnika, to pokładanie w nich nadziei na przyszłość nie miało większego sensu – szczególnie w klubie, w którym trzeba liczyć się z każdą złotówką – niemniej z samą tylko młodzieżą zabrzanie awansu w tym sezonie nie wywalczą. I choć z matematycznego punktu widzenia wciąż w grze o ten awans pozostają, to z taką grą, jaką zaprezentowali tydzień temu w Bytowie i dziś przeciwko Wigrom, nie ma najmniejszych szans, by odrobili stratę i za kilka tygodni okupowali jedno z dwóch pierwszych miejsc.

Brosz przetrwał. Na wylocie za to Danch, Kosznik i Plizga

Górnik gra bojaźliwie, bez pomysłu, nie potrafi nawet skorzystać z prezentów, jakie fundują mu rywale. A piłkarze Wigier kilka razy wystawili na próbę cierpliwość swego trenera, gubiąc piłkę przy wyprowadzaniu akcji w sposób skandaliczny. A już to, co zrobił Damian Gąska w doliczonym czasie drugiej połowy, gdy uwikłał się w drybling, który przegrał i zabrzanie wyszli z kontrą sześciu na trzech, to był piłkarski kryminał. Tylko że nawet tego Górnik nie był w stanie wykorzystać. Zresztą ta zepsuta kontra była najlepszym podsumowaniem tej górniczej niemocy.
Jedyna broń zabrzan to stałe fragmenty, ale na tym daleko (w sensie do ekstraklasy) się nie zajedzie. Zresztą przeciw Wigrom po ani jednym stałym fragmencie nie zrobiło się groźnie pod bramka Hieronima Zocha. Tak więc ten remis – choć pewnie w Zabrzu liczyli na więcej – powinni brać w ciemno. Nawet mimo tej zmarnowanej kontry i piłki meczowej.

Z gry dużo więcej miały bowiem Wigry. Gościom bardziej zależało na wygranej i byli tej wygranej bliżsi. No, ale jeśli z trzech czy czterech wybornych sytuacji nie wykorzystuje się żadnej, to o zwycięstwie mowy być nie może. To chyba jakaś przypadłość, która dopadła ostatnio zespół Dominika Nowaka. Nieskuteczność była główną przyczyną porażki z Sandecją w poprzedniej kolejce i teraz spowodowała stratę punktów w Zabrzu. A szkoda, bo to zespół, który nie pęka, gra odważnie, widać, że nie zamierza kalkulować, tylko wychodzi na boisko po to, by kreować akcje i strzelać gole. I w grze suwalskiego pierwszoligowca ostatnio zgadza się wszystko, prócz tego ostatniego. A bez skuteczności ambitne plany namieszania w czołówce trzeba będzie odłożyć na przyszły sezon.
W Zabrzu tylko Kamil Adamek (szkoda, że nie grał od początku) pokazał, że jest w gazie i kilka razu napsuł krwi bramkarzowi Górnika (Tomasz Loska był zdecydowanie najlepszym piłkarzem na boisku i to jemu górnicy zawdzięczają punkt). Słabo zaprezentował się Damian Kądzior, wielkiego pożytku nie było też ani z Omara Santany, ani z Mateusza Radeckiego czy Kamila Zapolnika. Trener Nowak szybko musi z powrotem nastawić celowniki swoim piłkarzom, jeśli chce, by ci nadal bili się o awans do ekstraklasy. Za tydzień doskonała okazja – do Suwałk przyjeżdża MKS Kluczbork…

 

Inne artykuły o: Górnik Zabrze | I Liga | Wigry Suwałki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli