Tak blisko wygranej Wigry jeszcze nie były. Skończyło się… jak zwykle

Autor wpisu: 26 sierpnia 2017 19:40

Oj, ciężki to będzie dla Wigier Suwałki sezon, ciężki. To wiemy już od środka letniej, transferowej zawieruchy. Ale z meczu na mecz ten sezon robi się coraz cięższy. W Niepołomicach, na oczach Zbigniewa Bońka, trzeba było przełknąć kolejną porażkę – z beniaminkiem.

W Niepołomicach na stadionie stawiło się raptem 700 widzów, ale wśród nich ten widz „numer jeden” Zbigniew Boniek, który wpadł – jak to się mówi? – z gospodarską wizytą. I niestety, to co mu pewnie zostanie w głowie to nie „remontada” Wigier, a kapitalny gol Macieja Domańskiego – pewnie kandydat na bramkę kolejki co najmniej. Podkręcona piłka wbita pod poprzeczkę – Przemysław Wróbel, który od kiedy dostał szansę wskoczenia do bramki, radzi sobie naprawdę dobrze, był bez najmniejszych szans. Ten właśnie gol przesądził o czwartej w sezonie porażce Wigier. Tym razem 1:2.

Domański ma już na koncie cztery gole. A z meczu na mecz coraz wyraźniej widać, jak bardzo Wigrom brakuje piłkarza z taką dozą pewności pod bramką rywali. Można zaryzykować, że mecz w Niepołomicach był najlepszym Wigier od początku rozgrywek, tylko co z tego, skoro znów brakowało skuteczności. Gdy po spotkaniu w Siedlcach (0:0) rozmawiałem z trenerem Arturem Skowronkiem zauważał, że to przełamanie strzeleckie to być może ostatnia rzecz, jakiej jeszcze brakuje jego podopiecznym, których gra wygląda o wiele bardziej przyzwoicie niż wyniki.

W Niepołomicach wreszcie Wigry gola zdobyły (drugiego od… 13. minuty pierwszej kolejki) – po rzucie rożnym strzelał głową Mateusz Radecki, co dało im prowadzenie. Ale do tego zabrakło kropki nad i. Choć Wigry potrafiły zaatakować, potrafiły wykreować sobie sytuacje. Karol Mackiewicz strzelał w słupek, a Adrian Jurkowski z kilku metrów nad poprzeczką rywali (oba zdarzenia jeszcze przy 0:0), Artur Bogusz mocno, ale szczęśliwie bronił Marcin Staniszewski (przy 1:0), Radecki mógł wbić na 2:1, ale i on posłał piłkę w słupek. Przy 1:1 jeszcze Robert Dadok w świetnej pozycji wywrócił się w polu karnym zamiast soczyście uderzyć. Mało? No dużo, tylko co z tego – za to punktów nie dają…

Trener Skowronek już przed meczem z Miedzią miał wielką nadzieję na wzmocnienie drużyny solidnym napastnikiem, ale póki co napastnika nie ma. Ma za to ból głowy. Bo nie da się zdobywać punktów nie strzelając goli.

A Puszcza? Znów zadziwiła pozytywnie. Nie załamała się prowadzeniem rywali. Dawid Ryndak szybko wyrównał, a potem wspomnianym strzałem Domański dał wygraną. Z tym swoim na poły wciąż „drugoligowym” składem Puszcza tym samym wygrała trzeci mecz w sezonie. Do tego jeden remis, czyli 10 punktów – bardzo, bardzo solidny dorobek na udany start w pierwszoligową rzeczywistość.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli