Stomil zleci z ligi za długi? Prezes klubu: – Nic nam nie grozi. Spłacimy wszystkie zobowiązania

Autor wpisu: 7 lutego 2017 07:47

To, że Stomil Olsztyn ma budżet pospinany na agrafki, wiadomo nie od wczoraj. Na razie co prawda jakoś trzyma się kupy, ale pytanie – jak długo? Z szafy wciąż wypadają trupy, co może przesądzić o losie klubu. – Wiem, że niektórzy nie wytrzymują ciśnienia, ale zapewniam, że robimy wszystko, by uregulować wszelkie zobowiązania – deklaruje prezes klubu.

– Stomil rozliczył się z tobą? – pytamy Janusza Bucholca, byłego kapitana Stomilu, dziś piłkarza Wigier Suwałki.
– A gdzie tam… Nie wdając się w szczegóły, powiem tylko, że wisi mi kilkadziesiąt tysięcy złotych. Z tego, co słyszałem, zalega zresztą nie tylko mnie i jeszcze kilku innym byłym zawodnikom, ale także obecnym pracownikom klubu – mówi.
– Zamierzasz coś z tym zrobić?
– Na razie jeszcze czekam, bo wiem, że interwencja ze strony PZPN mogłaby się dla Stomilu źle skończyć, ale powiem szczerze, że żal mi chłopaków, którzy tam teraz grają. Bo co oni winni? Jednak niewykluczone, że będę musiał szukać pomocy, bo komunikacja ze Stomilem jest fatalna. Nie można się w ogóle skontaktować z prezesem Borkowskim. Nie odbiera telefonu, nie odpowiada, nie odpisuje. Natomiast wiem, że część byłych piłkarzy Stomilu już złożyła dokumenty w tej sprawie do PZPN-u – dodaje obrońca Wigier.

Jak chociażby Dawid Szymonowicz – w latach 2011-15 piłkarz Stomilu, dziś pomocnik Jagiellonii. – Stomil zalega mi kilkadziesiąt tysięcy złotych. I nie ma żadnego odzewu ze strony klubu. Podjąłem już pewne kroki, by odzyskać te pieniądze. Nie ma na co czekać – mówi nam Szymonowicz.

Podobno za jego przykładem poszli inni, którym Stomil zalega pieniądze, i też skierowali wnioski do PZPN-u o pomoc w odzyskaniu długu. Jeśli do 31 marca klub nie ureguluje tych zobowiązań, będzie mieć poważne problemy z Komisją ds. Licencji Klubów.
– Jeśli przywalą nam minus dziesięć punktów, to nie będzie sensu grać, bo i tak nie będziemy mieli szans na to, by się utrzymać. W tak wyrównanej lidze to będzie dla nas wyrok. Już minus trzy punkty, które dostaliśmy na początku sezonu, mocno nam ciążą. Trudno sobie wyobrazić kolejne – nie mają złudzeń piłkarze grający obecnie w Stomilu.

Pierwszoligowca odwiedziliśmy w podwarszawskiej Zielonce, gdzie w ubiegłym tygodniu drużyna przebywała na zgrupowaniu. Na pierwszy rzut oka nie wygląda, by Stomilowi groziła jakaś katastrofa. Wręcz przeciwnie. Szczególnie w porównaniu z tym, co działo się w tym klubie rok temu o tej samej porze, kiedy nie wiadomo było, czy drużyna w ogóle przystąpi do rundy wiosennej. Wtedy była o włos od wycofania się z rozgrywek.
– Odechciewało się wszystkiego. Każdemu z nas. Nie wiedzieliśmy, czy jest sens trenować, czy przystąpimy do gry. Do tego pustki na kontach, dylemat: odchodzić czy zostać? To były poważne problemy życiowe. Co dalej? Iść do innej pracy, zakończyć granie w piłkę, zmienić klub, czy postawić na naukę w przypadku młodzieży? – mówili nam wtedy zawodnicy, m.in. Grzegorz Lech, który wciąż gra w Stomilu.
Wówczas sytuację udało się opanować, a kiedy z czasem ogłoszono, że klub pozyskał sponsora, że pierwszoligowca wesprze firma Budimex, wydawało się, że dla olsztyńskiej piłki nadchodzą lepsze czasy.

– Są lepsze? – pytamy trenera Adama Łopatkę.
– Pod jakim względem: organizacyjnym, czy piłkarskim? – odpowiada pytaniem na pytanie.
– Organizacyjnym.
– No… Pomidor.

I robi dobrą minę do złej gry, dając do zrozumienia, że nie chce o tym rozmawiać. Tak czy inaczej dziś nikt głośno nie mówi o groźbie wycofania zespołu z rozgrywek, piłkarze Stomilu normalnie trenują, przygotowując się do rundy wiosennej, rozgrywają sparingi i zapowiadają, że na boisku obronią dla Olsztyna pierwszą ligę. Chyba, że…
– Sytuacja pod względem organizacyjnym niby nie jest zła. Dostajemy pensje w miarę regularnie, a jeśli są opóźnienia w wypłatach, to nieduże. Natomiast z tego, co wiemy, to z szafy znów zaczęły wypadać stare trupy. Już w kwietniu może się okazać, że nie bardzo mamy o co grać, bo nasz los został przypieczętowany – mówią nam piłkarze.
Te stare trupy to oczywiście zaległości, jakie klub miał i wciąż ma wobec byłych piłkarzy. Zaległości, które wynoszą ok. 800 tys. zł. i które mogą go pogrążyć. Przy tak niesamowicie wyrównanej lidze i piekielnej walce, na jaką zapowiada się w dole tabeli, jakakolwiek strata karnych punktów, to byłby dramat dla Stomilu.

– Spokojnie, robimy wszystko, by te zaległości do 31 marca uregulować. To cel numer jeden, jaki postawiliśmy sobie w klubie na tę rundę. Tak, by piłkarze bez dodatkowego bagażu mogli walczyć w lidze o utrzymanie. Zdarza się, że ktoś z tych, z którymi podpisaliśmy ugody, nie wytrzymuje ciśnienia i nie jest w stanie czekać. Niektórzy są bardziej cierpliwi, inni mniej. Ale to nie jest tak, że u nas wszystkie zobowiązania leżą sobie na stole i czekają. Według tych mniej cierpliwych mamy obsuwkę, ale jesteśmy przygotowani na to, by niebawem wszystko pozamykać. Tak, byśmy już przestali się oglądać za siebie – mówi nam prezes klubu Mariusz Borkowski.
– Czyli rozumiem, że do 31 marca wszystkie długi Stomilu wobec byłych piłkarzy zostaną uregulowane?
– Taki mam plan. Ale wie pan, życie czasami weryfikuje nasze plany. Powiem tak: nawet jeśli będziemy mogli spłacić tylko 3/4, czy 2/3 zadłużenia, to na pewno to zrobimy. Nie będziemy czekać, żeby wszystkich uszczęśliwić naraz. Mogę zagwarantować, że klub dopełni wszelkich starań, by przed następnym posiedzeniem Komisji ds. Licencji uregulować wszelkie zobowiązania. Zresztą w miarę możliwości, tam gdzie musimy, stare zaległości sukcesywnie spłacamy. To nie jest tak, że chowamy głowę w piasek, tylko na bieżąco informujemy komisję i przekazujemy jej sprawozdania, w jaki sposób się restrukturyzujemy – dodaje Borkowski.

Mimo tego obawy, że Komisja ds. Licencji w razie czego nie będzie mieć żadnych skrupułów i, jeśli znajdzie podstawy do tego, by ukarać Stomil minusowymi punktami, to tak zrobi, nie są bezpodstawne. Zresztą olsztyński klub doświadczył tego na własnej skórze w ubiegłym roku, kiedy został ukarany minus trzema punktami i z takim bagażem rozpoczął obecny sezon. Wtedy „naraził się” dwukrotnie: za zawarcie ugody z wierzycielami po terminie, czyli po 31 stycznia 2016 roku, i za spóźnienie z uregulowaniem zobowiązań, co miało się stać do 31 marca 2016 roku.

– Wiemy, jakie są terminy, wiemy, czego wymaga Podręcznik Licencyjny i jesteśmy w stałym kontakcie z przedstawicielami komisji. Dlatego nie przypuszczam, by groziły nam z jej strony jakieś minusowe punkty nałożone na klub jeszcze w tym sezonie. Gdyby komisja taki ruch rozważała, pewnie poprosiłaby nas o złożenie wyjaśnień, by zobaczyć, jaki mamy plan naprawczy. Stomil nie jest klubem, który narobił sobie długów i dzięki nim teraz funkcjonuje. Powstał podmiot, który przejął zobowiązania, by ta drużyna nadal mogła grać w pierwszej lidze i teraz ten podmiot musi spłacać stare długi – tłumaczy Borkowski.

Chodzi mu o spółkę Stomil Olsztyn SA, która została założona, gdy w 2015 roku zaczęły się problemy klubu. A związane one były z tym, że ze sponsorowania wycofała się Galeria Warmińska, która zgodnie z zawartą umową co rok przez pięć lat miała wpłacać na konto Stomilu 2 mln zł. Ówczesny zarząd klubu w rozliczeniach finansowych nie wykazywał jednak, na co ta kwota była wydawana, a tego oczekiwał sponsor. To sprawiło, że umowa przestała obowiązywać, no i klub popadł w problemy finansowe.

– Nie żyjemy ponad stan, tylko wciąż zaciskamy pasa. Dzięki temu nadal funkcjonujemy. I pomału zaczynamy wychodzić na prostą. Na pewno pod tym względem jest dużo lepiej niż rok temu – dodaje prezes.

Chcemy w to wierzyć. Pewnie tak samo, jak chcą w to wierzyć (i przede wszystkim to odczuć) piłkarze, którym Stomil wciąż jest winny pieniądze. Tak czy inaczej życzymy Stomilowi uporania się z długami do 31 marca, tak by walka o punkty w pierwszej lidze odbywała się w rundzie wiosennej tylko i wyłącznie na boisku.

Nasz wywiad – trener Adam Łopatko: Pomidor!

Inne artykuły o: I Liga | Stomil Olsztyn

  • heh

    Stomil nie jest klubem, który narobił sobie długów i dzięki nim teraz funkcjonuje. Powstał podmiot, który przejął zobowiązania, by ta drużyna nadal mogła grać w pierwszej lidze i teraz ten podmiot musi spłacać stare długi – tłumaczy Borkowski. no faktycznie mariuszku, zleciały te długi z kosmosu, to są długi Stomilu, Stomil je narobił i powinien je spłacić, a nie ponownie zostawić ludzi na lodzie nic im nie płacąc i zakładając kolejne kluby, fundacje, stowarzyszenia. Syfu w Olsztynie narobiliście tylko, taki z ciebie profesjonalista jak. wielki prezesik telefonu nie odbiera. skoncz

  • :)

    Długi narobili poprzednici – zwłaszacza Czałpiński i Kiłdanowicz. Borkowski to skleja jak może, aczkolwiek zgadzxa sie ze kontakt z nim jest bardzo ciężki

  • GerardBukowski

    Trup sportowy niewyplacalny od lat

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli