Stomil wciąż się dobrze bawi. Ale żeby aż tak?

Autor wpisu: 17 września 2017 10:55

Stomil idzie jak burza. Przynajmniej w spotkaniach u siebie. Cztery mecze, cztery zwycięstwa. To ostatnie z dotychczasowym liderem, czyli Miedzią. – Twierdza Olsztyn wciąż niezdobyta. Wygrywamy na razie wszystkie mecze u siebie. Życzyłbym sobie, aby to trwało jak najdłużej – cieszy się trener Tomasz Asensky.

Ale pewnie nie tylko on. W Olsztynie grają w tym sezonie w myśl zasady: im trudniej, tym lepiej. Przed startem rozgrywek więcej było takich, którzy ze Stomilu się śmiali, niż tych, którzy nakazywali ostrożność i traktowanie tej drużyny jak najbardziej serio. Kłopoty finansowe, kłopoty organizacyjne, masowy exodus piłkarzy, zamieszanie z zatrudnieniem nowego szkoleniowca… Ileż to już osób jeszcze przed pierwszą kolejką skazało Stomil na spadek…

– Nie spisywałbym tej drużyny na straty. Zostało tam trochę charakternych ludzi – Jasiu Bucholc, Grzesiu Lech, Paweł Głowacki plus młodzi chłopcy, którzy wchodzą do drużyny. Są oni w stanie bardzo dużo z siebie wykrzesać. Oni dadzą z siebie wszystko i będą o ten klub walczyć do upadłego. Zobaczycie – mówił nam latem były szkoleniowiec Stomilu Adam Łopatko.
Jemu w pewnym momencie przestało być po drodze z działaczami w Olsztynie, ale zespół zna bardzo dobrze, specyfikę tego klubu, atmosferę, więc akurat komu jak komu, ale Łopatce można było wierzyć. No i wszystko to, co mówił, się sprawdza. Dziś, choć w Olsztynie wciąż się nie przelewa, ta nowa armia robi wszystko, by kibice byli ze Stomilu dumni. I chyba nikt nie ma wątpliwości, że powinni. Dziś nie ma już chyba takiego, który traktowałby ten zespół jako murowanego kandydat do spadku. Dziś – jakkolwiek dziwnie by to zabrzmiało – bliżej Stomilowi do miejsc walczących o awans, niż do grona tych, którzy bić się będą o utrzymanie…

No, ale tę drużynę tworzą ludzie cholernie zahartowani w bojach, którzy z niejednego pieca chleb jedli i którzy doskonale zdają sobie sprawę, że każdy punkt w tej lidze trzeba wydrzeć, bo w ostatecznym rozrachunku ten punkt może decydować o życiu tej drużyny. Fajerwerków może i w grze Stomilu za wiele nie ma, ale jest rozsądna walka i wyrachowanie. Dzięki temu padły w Olsztynie Podbeskidzie, Tychy, Górnik, a teraz Miedź – drużyna, która była dotychczas nie do ugryzienia. I kto by pomyślał, że pierwszego pogromcę w tym sezonie legniczanie napotkają właśnie tam…

Szczęście nie było dziś przy nas. To my od początku kontrolowaliśmy przebieg spotkania. W pierwszej połowie mieliśmy mnóstwo sytuacji i trzeba było to wykorzystać. Zamiast tego po stałym fragmencie straciliśmy dość przypadkową bramkę. Stomil był dziś zespołem, który bezlitośnie wykorzystał nasze błędy. Postawił nam zasieki, przez które bardzo ciężko było się nam przedrzeć. Na pewno tragedii z tego meczu nie będziemy robić. A gospodarzom gratuluję zdobycia trzech punktów – przyznał po meczu szkoleniowiec Miedzi Dominik Nowak.

Każdy mecz ma swoją specyfikę. Zdawaliśmy sobie w pełni sprawę z siły rażenia, jaką dysponuje Miedź. Analizowaliśmy skrzętnie rywala. Wiedzieliśmy, że nie możemy się otworzyć w tym meczu i stąd właśnie taka taktyka się opłaciła. Determinacja i zaangażowanie piłkarzy – tym musieliśmy dziś nadrabiać i być praktycznie bezbłędni – analizował z kolei Tomasz Asensky. I dodał: – Fajnie, że zdobyliśmy dwie bramki, bowiem dwóm zawodnikom narodziły się córki, czego im serdecznie gratuluję. Piłkarze mogli wykonać klasyczną kołyskę i dziś to jest ich święto.

A my możemy tylko dodać, że na to święto Stomil po prostu sobie zasłużył:

Miedź Legnica pokonana! 3 punkty zostały w Olsztynie!

Publié par Stomil Olsztyn SA sur samedi 16 septembre 2017

Inne artykuły o: I Liga | Miedź Legnica | Stomil Olsztyn

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli