Stomil na standby’u. W Olsztynie stracili największy, a w zasadzie jedyny atut, jaki mieli w tym sezonie

Autor wpisu: 18 listopada 2017 08:06

Przegrana z Bytovią była dziesiątą porażką Stomilu w tym sezonie. Pod tym względem olsztynianom dorównuje w tej lidze tylko Ruch. Ale martwić Tomasza Asensky’ego powinno jeszcze bardziej to, że jego zespół stracił największy, a w zasadzie jedyny w tym sezonie atut – przestał zdobywać punkty w meczach u siebie.

A to był klucz do tego, by Stomil nie musiał rozpaczliwie drżeć o utrzymanie. Do pewnego momentu plan udawało się realizować, bo choć na wyjazdach zespół z reguły obrywał, to potrafił stracone punkty odrobić w Olsztynie. U siebie wygrał m.in. z Tychami, Miedzią, czy Podbeskidziem. W międzyczasie przyszła co prawda domowa porażka z Rakowem, ale można ją było uznać za wypadek przy pracy. Tym bardziej że potem Stomil pokonał Odrę, która przyjechała do Olsztyna jako lider, więc kibice zapewne stwierdzili, że wszystko wróciło do normy.

Co z wyjazdami? Długo się nad tym zastanawiamy i myślę, że to jest problem złożony, wielowątkowy. Nie ma jednej przyczyny. Gdyby tak było, to pewnie szybko byśmy ją namierzyli i wyeliminowali. Dzieje się coś niedobrego z koncentracją. Wcześniej upatrywałem to w tym, że spotkania u siebie i punkty tu zdobywane dawały drużynie poczucie bezpieczeństwa, taki bufor, że nawet jak na wyjeździe nie pójdzie, to nadrobimy to w Olsztynie. Wiele razy z chłopakami na ten temat rozmawiałem, by tak do tego nie podchodzili – mówił nam niedawno Asensky. No i ten bufor najwyraźniej przestał działać.

Od powrotu z Mielca, gdzie piłkarze Stomilu – jak przyznał ich trener – „pokazali jaja” i odnieśli pierwsze wyjazdowe zwycięstwo, wydawało się, że drużyna pójdzie w górę tabeli. Zostały jej do końca roku cztery mecze, wszystkie u siebie, więc szansa na to, że Stomil przezimuje na bezpiecznym miejscu, była całkiem spora. No, ale wiele wskazuje na to, że może nic z tego nie być. Tydzień temu przegrana z Chrobrym, teraz przegrana z Bytovią. W obu przypadkach po bardzo słabej drugiej połowie. Coś się w tym Olsztynie najwyraźniej rozregulowało. – Strat, które dzisiaj zaliczyliśmy, i niedokładnych podań było tyle, że można byłoby nimi obdzielić wiele spotkań. W kluczowym momencie, gdy trzeba zdobyć bramkę, my tego nie robimy. I to jest nasz problem – mówił po piątkowym spotkaniu Asensky. A drużyna po stracie gola po raz kolejny nie potrafiła zareagować, nie stwarzając pod bramką rywali praktycznie żadnej okazji.
Jest, jak jest, ale musimy się podnieść. Nie może zakopać się w strefie spadkowej – przyznał Janusz Bucholc. Tyle tylko, że jak tak dalej pójdzie, to Stomil w tej strefie się zakopie i będzie w niej musiał przezimować. No chyba, że uda się wygrać i z Chojniczanką, i w zaległym spotkaniu z Wigrami. To pozwoliłoby Stomilowi zimą na spory oddech. Pytanie tylko, czy zespół Asensky’ego za wcześnie nie przeszedł na tryb czuwania. Bo w ostatnich dwóch meczach sprawiał wrażenie, jakby już był na standby’u.

Inne artykuły o: I Liga | Stomil Olsztyn

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli