Stomil Olsztyn uratowany. Pytanie, na jak długo

Autor wpisu: 26 lutego 2016 00:56

Stomil nie podzieli losu Dolcanu. W Olsztynie udało się opanować trudną sytuację finansową, dzięki czemu zespół przystąpi wiosną do rozgrywek. Nie oznacza to jednak, że wszystko w klubie wróciło do normy. Sytuacja wciąż pozostawia wiele do życzenia.

Szczerze? Skłamałbym, gdybym powiedział, że podczas okresu przygotowawczego udało nam się w stu procentach skupić na treningach i nie myśleć o tym, że od dłuższego czasu nie mamy na koncie pensji. Tak naprawdę nasze myśli wędrowały daleko poza futbol, w poszukiwaniu środków do życia. Na szczęście sytuacja powoli się prostuje. Czas, który jednak straciliśmy, wiosną trudno będzie nadrobić. Mamy to szczęście, że jesteśmy doświadczonym zespołem. To nie pierwsza taka sytuacja w klubie. Umiemy sobie radzić w takich warunkach – mówi nam obrońca Janusz Bucholc.

Dolcan Ząbki wycofuje się z rozgrywek

Zaległości finansowe i świadomość tego, że praktycznie do końca przerwy zimowej nie było wiadomo, czy Stomil przystąpi do rozgrywek, mocno dały się we znaki wszystkim w klubie. Nawet najbardziej doświadczonym zawodnikom. – Jak w takich warunkach szlifować formę? Przyznam, że był taki moment, kiedy odechciewało się wszystkiego. Każdemu z nas. Nie wiedzieliśmy, czy przystąpimy do rozgrywek, do tego pustki na kontach, dylemat: odchodzić czy zostać? To były poważne problemy życiowe. Co dalej? Iść do innej pracy, zakończyć granie w piłkę, zmienić klub, czy postawić na naukę? Potem na szczęście nadeszły dobre wieści i powiedzieliśmy sobie w szatni, że jeżeli już zostajemy, to nie możemy smęcić i narzekać, tylko bierzemy sprawy w swoje ręce. Na boisku musimy pokazać, że umiemy grać. Może los nagrodzi nas za taką postawę – dodaje Grzegorz Lech, który – jak wielu innych aktualnie grających piłkarzy Stomilu – pierwsze kroki w karierze stawiał właśnie w Olsztynie.

Galeria zrywa umowę
Problemy pierwszoligowego klubu zaczęły się w ubiegłym roku, gdy ze sponsorowania wycofała się Galeria Warmińska, która zgodnie z zawartą umową co roku przez pięć lat miała wpłacać na konto Stomilu 2 mln zł. Ówczesny zarząd klubu w rozliczeniach finansowych nie wykazywał jednak, na co ta kwota była wydawana, a tego oczekiwał sponsor. To sprawiło, że umowa została zerwana.
Aby ratować klub, założono spółkę Stomil Olsztyn SA. Głównym udziałowcem została gmina Olsztyn, która nabyła akcje za 500 tys. zł. Przed rozpoczęciem sezonu wszystko zaczęło wyglądać obiecująco, ale rzeczywistość po raz kolejny okazała się brutalna. Prezydent miasta Piotr Grzymowicz nie znalazł w budżecie miasta środków finansowych na 2016 rok dla klubu.
W ubiegłą środę radni miasta przegłosowali jednak uchwałę, która pozwala wprowadzić zmiany w budżecie tak, aby samorząd mógł dofinansować piłkarską spółkę. W efekcie oznacza to, że Stomil dostanie 300 tys. zł na sport dzieci i młodzież. Wniosek w tej sprawie złożył prezydent miasta, który nie tak dawno odmówił klubowi wsparcia kwotą 1,4 mln zł. O tyle wnioskował prezes klubu Mariusz Borkowski, uzasadniając, że miasto jest głównym akcjonariuszem, a taka kwota pozwoli normalnie funkcjonować drużynie.
Wracając natomiast do sesji Rady Miasta i zawartych uzgodnień, wiadomo, że władze klubu zobowiązały się do wypracowania kwoty ponad 900 tys. zł pochodzącej od sponsorów.

60 milionów na nowy stadion
– Mamy zapewnienie od prezesa, że nie musimy się już martwić o rundę wiosenną. Sytuacja, jaką przeżywaliśmy już wielokrotnie, podpowiada nam jednak, że trzeba być ostrożnym i że cały czas myśleć o każdej złotówce, głupio jej nie wydawać. Na dziś wierzymy, że najbliższe tygodnie będą znacznie spokojniejsze w klubie – twierdzi Bucholc.
Zawodnicy otrzymali niedawno część zaległych pensji, jednak klub wciąż ma wobec nich spore zaległości. – Z finansami wciąż nie jesteśmy na czysto i myślę, że jeszcze długo nie będziemy. Są planowanie rozmowy w tej kwestii, to wszystko, co na razie mogę na ten temat powiedzieć. Obecnie odbijamy się od dna i wierzymy, że te zaległości będą z czasem regulowane. Najważniejsze, że jest zapewnione bieżące funkcjonowanie klubu – dodaje Bucholc.
Miasto, mimo że jest właścicielem klubu, nie zamierza wykładać większych pieniędzy na pierwszą drużynę. Inaczej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o inwestowanie w stadion. Przy alei Piłsudskiego w ubiegłym roku postawiono maszty oświetleniowe za kwotę 3,8 mln zł, a niebawem mają rozpocząć się prace związane z budową nowego obiektu, który ma być wizytówką miasta. W piątek w olsztyńskim ratuszu ma zostać podpisana umowa, na mocy której rozpoczną się prace budowlane. 15-tysięczny obiekt ma kosztować 60 mln zł, a część tej sumy ma być pozyskana z Ministerstwa Sportu. Pozostaje tylko pytanie, po co budować stadion, skoro może nie mieć na nim kto grać.
– Przyzwyczailiśmy się do tego, że kolejność nie zawsze jest taka, jaka powinna być. Liczymy, że miasto zacznie bardziej przychylnie patrzeć na drużynę. W większości to przecież wychowankowie tego klubu. A stadion bez drużyny? To raczej nie ma sensu – stwierdza Lech.
W obecnej kadrze prowadzonej przez Mirosława Jabłońskiego jest wielu zawodników, którzy w Olsztynie rozpoczynali karierę. Nie ukrywają, że darzą klub sentyment i dlatego nie zamierzą porzucać go w trudnym okresie. – Można powiedzieć, że duża rolę w tym wszystkim odgrywa fakt, że jest sporo wychowanków, którym zależy na przyszłości Stomilu. Nikt nie odpuszcza, bo wiemy, gdzie się wychowaliśmy. Bylibyśmy frajerami, gdybyśmy zostawili Stomil i znaleźli sobie innego pracodawcę – mówi Bucholc.

Piłkarze znaleźli sponsora
Zawodnicy, widząc, że klub znalazł się w trudnej sytuacji, sami zabrali się za organizowanie pomocy. Aktywnie biorą udział w akcji „Milion dla Stomilu”, w której każdy może wpłacać dowolną kwotę na działalność klubu. Dodatkowo zawodnicy na własną rękę zaczęli szukać sponsorów. – Udało się pozyskać w ten sposób inwestora z Warszawy. Nie życzy on sobie jednak, aby podawać nazwę jego firmy. Dzięki pieniądzom od niego można pokryć część kontraktów. Teraz zajmuje się tym prezes, bo to już jego rola, aby domówić szczegóły i zaplanować, jak zagospodarować te środki – przyznaje Bucholc.
W tej trudnej sytuacji ważną rolę odegrał trener. Nie trzeba nikogo przekonywać, że nie miał łatwego zadania. – Trener Jabłoński jest niezwykle doświadczonym szkoleniowcem. Rozumiał nas i wykazywał wsparcie. Należy mu się za to duży szacunek – przyznaje Lech.
Sam Jabłoński nie ukrywa, że to był jeden z najtrudniejszych okresów przygotowawczych w jego szkoleniowej karierze. – Jeżeli chodzi o treningi kondycyjne, było widać pełne zaangażowanie. Natomiast jeśli chodzi o przygotowanie czysto piłkarskie, jak zagrywki taktycznie, rozwiązania taktycznie, trudno było się chłopakom zmobilizować. I nic dziwnego, skoro nie wiedzieli, czy w ogóle będą mieli okazję realizować je w lidze. Brakowało wiary, że to, co robimy, zaprocentuje. Były takie dwa tygodnie, kiedy atmosfera w zespole mocno siadła. W zasadzie wówczas było tylko czekanie na wyrok. Teraz jest już na szczęście inaczej. Znów jesteśmy drużyną – mówi nam trener. I dodaje, że na inaugurację rundy zespół będzie przygotowany w 80–90 procentach.

Napsują krwi faworytom
Na co wiosną stać będzie Stomil, który po rundzie jesiennej zajmuje 5. miejsce? – Nie możemy zakładać, że będziemy walczyć o pierwszą, czy drugą lokatę, choć pod względem sportowym jesteśmy spokojni o swoją dyspozycję. Cel jest taki, aby utrzymać to miejsce, które wywalczyliśmy jesienią. A czy uda się coś więcej? Powiem tak, na pewno nie wolno nas przekreślać ani lekceważyć. Potencjał w tej drużynie jest ogromny. Możemy napsuć sporo krwi zespołom, które myślą o grze w ekstraklasie – deklaruje Bucholc.

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: Hit | I Liga | Stomil Olsztyn

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli