Stal się posypała. Smółka znów musi ją zbudować na nowo. Ale trafiło na najlepszego trenera sezonu

Autor wpisu: 12 czerwca 2017 23:20

Odchodzi od nas 11 piłkarzy i znów trzeba będzie ten zespół budować na nowo. To nie jest komfortowa sytuacja – ze sporą dawką zauważalnego rozgoryczenia w głosie mówi nam Zbigniew Smółka. Szkoleniowiec za swoją pracę w Stali Mielec przez naszych czytelników został właśnie nagrodzony mianem najlepszego trenera sezonu 2016/17 w pierwszej lidze. Ale tak świetnie wiosną wyglądająca drużyna traci właśnie absolutnie kluczowych zawodników: Kolewa, Panajotowa, Milekicia i Drzazgę.

– Dziękuję, bardzo pięknie dziękuję, to miłe wyróżnienie za pracę, jaką człowiek wkłada dzień po dniu w budowę zespołu – zaznacza Zbigniew Smółka. Ale i tak w głosie trenera da się wyczuć, że zamiast wyróżnienia wolałby dostać solidne fundusze na wzmocnienie drużyny. Bo ta znowu rozłazi mu się w szwach. Stal Mielec, jaką udało się Smółce zbudować od października, i z którą tak skutecznie powalczył o przebicie się do środka pierwszoligowej tabeli (ostatecznie 10. lokata – najwyższa z całej grupy broniącej się przed spadkiem), już nie istnieje.

Zobacz jak głosowali czytelnicy: Zbigniew SMÓŁKA najlepszym trenerem pierwszej ligi sezonu 2016/17 – TUTAJ

Zapomnijcie przede wszystkim o jednym z najlepszych piłkarzy wiosny w pierwszej lidze – Aleksandrze Kolewie (on… awansował do ekstraklasy przechodząc do Sandecji Nowy Sącz), ale także o Wasile Panajotowie (propozycja z ekstraklasy bułgarskiej), Borisie Milekiciu (ekstraklasa serbska), Krzysztofie Drzazdze (po okresie wypożyczenia zacznie przygotowania do nowego sezonu z Wisłą Kraków). To wszystko absolutnie kluczowi piłkarze dla gry Stali wiosną. A jeszcze mieleckim kibicom pozostaje modlić się, by nikt na poważnie nie zagiął parolu na reprezentanta Polski U-20 Piotra Marcińca, który w Stali miał niepodważalną pozycję w wyjściowym składzie.
– Odejdzie od nas w zasadzie połowa pierwszej jedenastki. A to oznacza budowę drużyny od nowa i znów ciężką walkę o utrzymanie w jeszcze trudniejszych rozgrywkach niż te ostatniego sezonu. To nie tylko kłopot z powodu zmiany personaliów. Nasza gra została tak pomyślana i ułożona, że liczył się przede wszystkim zespół. Mieliśmy indywidualności, ale najważniejsza była drużyna, taktyka i serce, jakie wkładaliśmy do gry. W takiej sytuacji wyjęcie z tak zgranej ekipy kilku elementów jest bardzo trudnym momentem – tłumaczy Smółka. I dodaje: – Tak bardzo by się chciało, żeby ci kluczowi piłkarze po sezonie zostawali i by tylko uzupełniać skład, podnosić jego wartość poprzez zwiększanie rywalizacji. Ale, jak widać, to niemożliwe.

Niestety dla Stali, Kolew, Panajotow czy Milekić przychodzili do Mielca podpisując kontrakty tylko do końca rozgrywek. To znaczy, że zrobili tu to, co chcieli – odbudowali się, wypromowali i trafili do silniejszych (czytaj: bogatszych) klubów, a Stal nic na nich nie zarobiła. – Oczywiście, takie ich prawo. Wypromowali się, ale przecież im wszystkim trzeba oddać i być wdzięcznym, że pomogli nam bardzo w obronie pierwszej ligi dla Mielca – zauważa Smółka.
Poza wspomnianymi klub z różnych powodów klub rozstaje się z Piotrem Głowackim, Adrianem Liberackim, Kamilem Raduljem, Michałem Bierzało, Markiem Koziołem i Sebastianem Zalepą. Ten ostatni był długo jednym z podstawowych piłkarzy w zespole, ale przygodę ze Stalą w zasadzie skończył na niesławnej czerwonej kartce, jaką dostał za zagranie piłki ręką w Pruszkowie. To była jeszcze pierwsza połowa, a osłabiona Stal przegrała 0:1.
– Nie, nie chodziło o te kartki ze Zniczem (czerwona była efektem dwóch żółtych – red.). W przypadku Sebastiana zdecydowała moja koncepcja gry i ustawienia środkowych obrońców. Chciałbym zachować równowagę między piłkarzami prawo- i lewonożnymi. Nie mogę mieć samych prawonożnych środkowych obrońców i Sebastian po prostu przegrywa tu rywalizację. Ale jesteśmy umówieni, że jeśli nie znajdzie szybko nowego klubu, będzie dalej przygotowywał się z nami – podkreśla trener Smółka.

Ci stoperzy, o których mówi szkoleniowiec, to Krzysztof Kiercz i utalentowany 19-letni Rafał Drożdżal, w którego możliwości i rozwój bardzo wierzy. Plus jeszcze mający podobne predyspozycje Przemysław Lech, którego trener chwali za systematyczny postęp i dobry wpływ na szatnię zespołu. Z Kierczem, który po solidnym przepracowaniu zimy spełniał w Stali ważną rolę, właśnie udało się przedłużyć umowę, a Lecha wykupić definitywnie z Wisły Płock. Do wspomnianej koncepcji Smółki ma pasować pozyskany z Odry Opole lewonożny Szymon Przystalski. No i to… nie koniec poszukiwań.

Przystalski zresztą nie jest jedynym piłkarzem, który trafia do Stali w czerwcu. Są jeszcze dwaj inni piłkarze z Odry Opole – pomocnicy Mateusz i Waldemar Gancarczykowie oraz także piłkarz drugiej linii Tomasz Swędrowski z Kluczborka. Czyli trener Stali szuka w dobrze znanych sobie miejscach. No i zabrał trzech piłkarzy z drużyny beniaminka, czyli swoim rywalom.
Ale uśmiecha się tylko gorzko słysząc to pytanie. – Z tymi piłkarzami, których Odra uznała za kluczowych, przedłużyła kontrakty w lutym czy w marcu. Mateusz i Szymon muszą się wziąć do roboty i mocno pracować, by odbudować to, co w nich najlepszego. A wtedy będą dla nas bardzo przydatni. Waldek stwarza nam ciekawą opcję na pozycji „10”, bo tu szukałem nowych rozwiązań. Natomiast Tomek Swędrowski może grać i na „10” i na „8”, ma duże umiejętności piłkarskie – tłumaczy Smółka.

Piłkarze Stali są teraz na krótkich urlopach. 25 czerwca wracają do klubu i dzień później zaczną porządne przygotowania do nowego sezonu. Przede wszystkim na własnych obiektach, gdzie nie brakuje im warunków do budowania motoryki i ćwiczeń w siłowni. Być może dopiero przed wznowieniem rozgrywek wyjadą na krótkie 4-, 5-dniowe zgrupowanie poświęcone na integrację i szlifowanie elementów taktycznych.
Najkrótszy urlop ze wszystkich ma jednak Zbigniew Smółka, który oczywiście wciąż pracuje nad personaliami, które musi na nowo poukładać. No i wciąż jeszcze, by zastąpić odchodzących, potrzebuje… sześciu nowych.
– Możemy powiedzieć obrazowo, że na razie z klubami ekstraklasy jest związanych lub próbuje się związać ze dwa tysiące piłkarzy. Z tego zostanie tam pięćset. Z tych, którzy się nie załapią, w pierwszej kolejności wybierać będą najsilniejsze finansowo kluby pierwszej ligi. A potem… my. Jest wielu piłkarzy, którym złożyliśmy oferty, ale nie mamy wpływu na to, jakie decyzje podejmą. Dla mnie to przyjemne momenty, gdy wiem, że ktoś decyduje się na Stal, bo przekonuje go praca ze mną, ale przecież nie zastąpi to innych, przede wszystkim finansowych czynników decydujących o wyborze. Zawsze jednak podkreślam: Mielec to idealne miejsce dla tych, którzy chcą się rozwijać i dla tych, którzy lubią marzyć. Także o… ekstraklasie – argumentuje Zbigniew Smółka.

Inne artykuły o: I Liga | Stal Mielec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli