Stal ograbiona z punktów? Poważne kontrowersje w Mielcu, a Górale idą na rekord

Autor wpisu: 6 maja 2017 17:47

Niby seria Podbeskidzia imponuje – dziewiąty mecz bez porażki, jednak trudno nie oprzeć się wrażeniu, że o wyniku tego akurat spotkania zadecydowali nie piłkarze, ale sędziowie. Może i nikt w Mielcu z tego powodu nie będzie bił piany, ale punktów szkoda. Tym bardziej że sprawa utrzymania wcale nie jest jeszcze przesądzona, a teraz Stal czeka wyjazdowy maraton prawdy.

Stal straciła moc, co widać gołym okiem, ale wcale nie musiała przegrać z Podbeskidziem. Z jednej strony można powiedzieć, że sama jest sobie winna, bo z takich sytuacji, jaką w drugiej połowie miał Szymon Sobczak, musi paść gol. Lepszych trudno się spodziewać. Piłkarz Stali zmarnował setkę koncertowo, w czym – co warto podkreślić – pomógł mu kapitalną interwencją bramkarz Górali Rafał Leszczyński. Z drugiej – nie da się nie zauważyć, że oba gole – bo były w tym meczu dwa – padły w mocno kontrowersyjnych okolicznościach. I w obu przypadkach sędziowie gwizdali na korzyść Podbeskidzia. Ten pierwszy uznali, tego drugiego już nie. No i skończyło się wygraną gości.

Co prawda ktoś może powiedzieć, że nie ma się o co czepiać, bo piłkarsko Podbeskidzie i tak było lepiej poukładane i z gry miało więcej, więc wygrało zasłużenie, ale to przecież nic odkrywczego, gdy porówna się potencjał obu zespołów – zarówno personalny, jak i budżetowy. O wyniku nie zadecydowało jednak lepsza gra Górali, ale dwie decyzje arbitrów. Pierwsza przy akcji, po której bramkę zdobył Łukasz Hanzel. Nie powinno być rzutu rożnego dla Podbeskidzia, o czym zresztą wyraźnie mówił po meczu kapitan Stali Krzysztof Kiercz. No, ale był – z czego zrobiła się dla gości akcja bramkowa. Druga decyzja to odgwizdanie spalonego przy wyrównującej bramce Krzysztofa Drzazgi. Jest ktoś, kto dałby sobie uciąć rękę, że był spalony? Wątpliwe, by byli to nawet sędziowie – główny i jego asystent, który podniósł chorągiewkę.

Stal może czuć się więc poszkodowana, co nie zmienia faktu, że z drużyny, która na początku rundy wiosennej zdobywała seryjnie punkty, niewiele zostało. W czterech ostatnich spotkaniach udało się ugrać tylko jeden, co dobitnie mówi o tym, że w Mielcu mają problem. Nie ukrywa tego zresztą trener Zbigniew Smółka, złoszcząc się, że za szybko jego zawodnicy uwierzyli, iż cel został już osiągnięty. Wcale nie został. A z taką postawą, jaką ostatnio prezentuje mielecka drużyna, faktycznie można zacząć się martwić o ligowy finisz. Tym bardziej że teraz czekają ją cztery piekielnie ciężkie mecze na wyjeździe: w Puławach, Legnicy, Sosnowcu i Tychach. Smółka wie, co mówi, ostrzegając, że ostatni mecz z Pogonią w Mielcu może być dla Stali meczem o wszystko. Tak więc nawet punkt wyrwany Góralom mógł w ogólnym rachunku okazać się na wagę złota.
Gospodarze długo jednak sprawiali wrażenie, że niekoniecznie to przesłanie do nich dociera. Od drugiej połowy nieszczęsnego spotkania z Katowicami, kiedy frajersko zremisowali wygrany mecz, nie mogą się otrząsnąć. Tylko w końcówce meczu z Podbeskidziem przypominali tę Stal, która „żre trawę, byle zdobyć punkty”. To za mało.

A Podbeskidzie kontynuuje marsz w górę tabeli. W tym roku tylko Wigrom udało się pokonać zespół Jana Kociana. Od tego czasu Górale grali już dziewięć spotkań. Co więcej, z sześciu ostatnich wygrali pięć – a byłby komplet, gdyby Janota wykorzystał karnego w ostatniej minucie spotkania z Zagłębiem. To jest forma, która absolutnie uprawnia do tego, by dostrzec w Podbeskidziu jednego z najpoważniejszych kandydatów do awansu. Coś, co jeszcze dwa miesiące temu wydawało się abstrakcją, w Bielsku nabiera coraz wyraźniejszych kształtów. I trzeba uczciwie przyznać, że na to piłkarze Kociana solidnie sobie zapracowali. Brawo!

sklep vitasport.pl
forBET

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli