Jak Stal mogła to wypuścić z rąk? GieKSa traci punkty, ale pokazała, że ma jaja

Autor wpisu: 22 kwietnia 2017 20:18

W Mielcu jeszcze długo po tym meczu będą leczyć kaca. Przecież już w przerwie wydawało się, że jest po zawodach. Gładkie 2:0 po pierwszej połowie, do tego od 20. minuty gra z przewagą jednego zawodnika… Wystarczyło wyjść i przypilnować wyniku. A tak można powiedzieć, że Stal przegrała… 3:3.

GieKSa leżała już na deskach i prosiła o jak najniższy wymiar kary. Czemu więc ta Stal się nad rywalem zlitowała? Nie wiemy i już się tego nie dowiemy. Być może zabrakło wyrachowania, być może górę wzięło podświadome myślenie, że tu już wszystko rozstrzygnięte. Znając Zbigniewa Smółkę, można się domyślać, że nie zostawi za to na swoich piłkarzach suchej nitki. Bo zupełnie nieoczekiwanie ten mecz wyleciał im z rąk.

Do przerwy dominacja beniaminka była bezdyskusyjna. Czego efektem dwa gole i czerwona kartka dla Praznovsky’ego. GieKSa wyglądała jak zespół, który zupełnie nie ma pojęcia, jak dobrać się rywalowi do skóry. Patrząc na te nieporadne harce piłkarzy Jerzego Brzęczka, można się było co najwyżej uśmiechać pod nosem, przypominając sobie te wszystkie szumne zapowiedzi o „murowanym kandydacie” i marszu do ekstraklasy. Z taką grą o żadnej ekstraklasie nie może być mowy. Bliżej z tym do remizy niż na salony.
A Stal robiła swoje – ostro, bezwzględnie i prostymi środkami do celu. Punktowała rywali, wyglądając przy tym jak zespół z innej bajki. Co więc stało się w przerwie w obu szatniach?

Być może za spokojnie było w tej mieleckiej, za to w szatni gości Brzęczek najwyraźniej trafił we właściwą strunę, po od początku drugiej połowy GKS rzucił się na rywala, jakby od tego spotkania zależało życie piłkarzy. Nie minął kwadrans i straty były odrobione – a przypominamy, że od czterdziestu minut GieKSa miała na boisku jednego piłkarza mniej. Jednak nie pękła, nie załamała się, tylko pokazała, że ma jaja i tanio skóry nie sprzeda.
Trochę to trwało, zanim gospodarze uświadomili sobie, że mecz zaczął się od początku. Znów więc przycisnęli i znów wyszli na prowadzenie. I kiedy wydawało się, że dowiozą to 3:2 do końca, wielkiego babola popełnił Tomasz Libera. Bramkarz Stali nie popisał się już przy golu na 2:2, ale tamto jeszcze można by mu było wybaczyć. Jednak to, co zrobił przy golu na 3:3 – złapał piłkę po wrzucie z aut, po czym upadł na murawę i tę piłkę wypuścił, z czego skrzętnie skorzystał Mikołaj Lebedyński – wybaczyć za nic się nie da. GieKSa i owszem, pokazała w drugiej połowie, że ma jaja, ale bez wydatnej pomocy Libery wyjechałaby z Mielca z niczym. A tak ten jeden punkt przy takim biegu wydarzeń musi jej smakować wyjątkowo. Z akcentem na słowo „musi”…

– To dla nas bardzo cenny punkt, zdobyty w takich warunkach. Nie ma co  tego ukrywać. Wisieliśmy nad przepaścią, ale ja w przerwie czułem, że tu jeszcze wiele może się zmienić, że to może być w drugiej połowie taki szalony mecz. I się nie pomyliłem. Dziękuje tym chłopakom, którzy zagrali w drugiej połowie, za zaangażowanie, charakter, walkę. Mogę powiedzieć, że dziś mój zespół zdał bardzo trudny egzamin – przyznał po meczu Brzęczek.

Trudno się z nim nie zgodzić. Ale trudno też nie zauważyć, że to kolejne punkty, które GieKSa traci tej wiosny. I wciąż więcej jest tych straconych niż tych, które zdobyła (9:15).

Inne artykuły o: GKS Katowice | I Liga | Stal Mielec

  • ST

    Karny z kapelusza ot co. Getinger faulowany dostaje kartkę i sędzia pokazuje na wapno. Przy 3 bramce dla GKS Libera poślizgnął się na wymienionym kawałku murawy i przy upadku wypuścił piłkę z rąk. GKS z gry nie zasługiwał na wygraną. Jedynie stałe fragmenty były groźne no i niezdecydowanie Kiercza jak zwykle. Cały mecz gra powiedzmy przyzwoicie ale jak popełni błąd to zawsze się bramką kończy.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli