Stal chyba lubi grać pod presją. Jak trzeba, sama ją sobie stwarza

Autor wpisu: 18 sierpnia 2017 23:38

Piłkarze Stali Mielec i Górnika Łęczna zamiast na boisko piłkarskie wybrali się na… strzelnicę. Dla kibiców wygrana Stali w Łęcznej 4:3 to fantastyczna sprawa. Dla trenerów (obu) chyba mniej… A już najmniej dla Sergiusza Prusaka, który – jak przyznał – zap… ten mecz.

Przed wyprawą do Łęcznej trener Zbigniew Smółka przyznał nam: – Gra na razie daleka jest od optymalnej. Stać nas na więcej. I ostrzegał przed lekceważeniem Górnika Łęczna. Dla niego wcale nie był „rozsypany”, bo jednak zostali w nim piłkarze, którzy potrafią nadać ton i mają doświadczenie, no i zostali uzupełnieni młodzieżą, która może rokować.
Jak na przykład 19-letni Patryk Szysz, którego dwa gole dały Górnikowi zwycięstwo 2:1 z Zagłębiem Sosnowiec, i który faktycznie przyprawił kibiców Stali o palpitację serca. Z zimną krwią wykorzystał karnego na 2:3 – przywracając Górnika do gry, a w końcowych chwilach spotkania zrobił akcję, w której ograł nieporównanie od siebie bardziej doświadczonych Krystiana Getingera, Angeła Grynczowa i Krzysztofa Kiercza. Po czym spokojnie wyłożył piłkę tylko odrobinę starszemu Sebastianowi Szerszeniowi – z bezpiecznego 4:2 dla Stali na ostatnie sekundy zrobiło się 4:3. I znów nerwy!

Stal mecz w Łęcznej miała w zasadzie przez ponad 90 minut pod kontrolą. Ale co rusz potrafiła sobie sprokurować kłopot – tak, by ta kontrola nie była niezagrożoną. Albo inaczej – by mimo tej kontroli dać Górnikowi szansę na dobry wynik. Można powiedzieć też tak: oba zespoły błysnęły w grze ofensywnej i oba popełniały zaskakująco proste błędy w grze defensywnej.

Dwa gole dla Stali to następstwo katastrofalnych pomyłek najbardziej doświadczonego piłkarza Górnika – Sergiusza Prusaka. Najpierw pod presją Dejana Djermanovicia i Getingera tak wymieniał podania z Arkadiuszem Kasperkiewiczem, że Stal dostała róg. Dośrodkowanie, a rzeczony Djermanović strzela głową. Potem tak Prusak wybijał piłkę, że przejął ją Maksymilian Banaszewski. Perfekcyjny strzał z wolnego Getingera na 4:2.
– No co? Zap… chłopakom mecz. Nie ma dwóch zdań – mówił Prusak na gorąco po meczu przed kamerą Polsat Sport. To, co tu wykropkowane, tam „wypiszczone”. Wiadomo.

Do tego dwie naprawdę świetne akcje Stali przyniosły bramki Łukasza Wrońskiego już na samym początku (zresztą wszystko zaczęło się też od nieszczęśliwego wybicia) i Banaszewskiego w drugiej połowie po kapitalnym rozprowadzeniu akcji przez Mateusza Cholewiaka i na skrzydle przez Leandro.
Bramki dla Górnika to najpierw niezatrzymane zagranie Szysza i strzał Bonina, który oszukał Grynczowa. Potem wspomniany karny Szysza (Leandro dał pretekst lekko podtrzymując ręką rywala w polu karnym – tak „na dwoje babka…”), no i znów akcja Szysza. Ten chłopak ma przed sobą przyszłość! Wszystko w jego rękach, nogach i głowie.

Stal chciała być zespołem dojrzalszym, Stal chciała mieć ten mecz pod kontrolą i niby miała. Ale sama sobie robiła kłopoty. Cóż… czasami presja nie jest zła. Ale powiedzcie to trenerom…

Inne artykuły o: Górnik Łęczna | I Liga | Stal Mielec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli