Sromota na początek. Broniszewski bierze 0:4 na klatę i tłumaczy, co się stało z Pogonią

Autor wpisu: 5 marca 2017 14:04

Nie podjęliśmy walki. Dlaczego? Nie wiem. Szukamy przyczyn, bo ten zespół stać na dużo więcej niż to, co pokazał w meczu z Sandecją – mówi nam Marcin Broniszewski po inauguracyjnej klapie, jaką dla Pogoni skończyło się spotkanie w Nowym Sączu, czyli porażce z Sandecją 0:4.

Nie było to wejście smoka. W zasadzie nie było to nawet wejście smoczka. Marcin Broniszewski wyglądał po meczu z Sandecją trochę jak zdjęty z krzyża. Ale po takim wyniku i takiej grze trudno się w zasadzie dziwić. Na konferencji stwierdził tylko: – Inauguracja dla nas to sromotna porażka. Sandecja postawiła bardzo trudne warunki w środku pola. Nie udało się nam tam osiągnąć dominacji, a to jest kluczowa część boiska. Jeśli tam się uda dominować, to prawdopodobnie w każdej innej formacji wszystko też będzie się układało. Tak więc tyle…

Dzień później, już po tym, jak pierwsze emocje opadły, zapytaliśmy nowego trenera Pogoni, co spowodowało aż taką katastrofę.
– Szczerze mówiąc, jeszcze nie wiem. Szukamy właśnie przyczyn. Na pewno drużyna nie zagrała tego, na co była przygotowana, co ćwiczyliśmy i jak zaplanowaliśmy, że zagra. Spokojnie teraz wszystko analizujemy, by dowiedzieć się, co miało na to największy wpływ – mówi.
Tuż po przerwie z boiska wyleciał Daniel Chyła, wtedy Pogoń przegrywała tylko 0:1. Ale Broniszewski przyznaje, że czerwona kartka nie miała w tym przypadku większego znaczenia. – Nie lubię używać takich argumentów, że po czerwonej kartce gra się nam posypała. Tym bardziej że to zdarzenie nie miało większego wpływu na przebieg spotkania, bo już do przerwy, grając jedenastu na jedenastu, nie potrafiliśmy zdominować rywala, nie prezentowaliśmy tego, na co nas stać. A zapewniam, że stać Pogoń na dużo więcej, co udowadniała w sparingach. Pokazała wtedy, że potrafi podjąć walkę, obojętnie z kim by rywalizowała, czy to zespół z ekstraklasy polskiej, czy białoruskiej. A z Sandecją zupełnie się to nie udało. Dlatego wnikliwie szukamy teraz przyczyn. Mógłbym wiele opowiadać, ale teraz nie o to chodzi – dodaje.

W Siedlcach mają o czym myśleć, tym bardziej że w Nowym Sączu zagrali prawie wszyscy piłkarze pozyskani zimą, a więc młodzi Szrek i Janicki, do tego zaciąg z ekstraklasy, czyli Mroziński (przyszedł z Płocka) i Zjawiński (Arka). Nie było tylko Eusebio Bancessiego. – On jeszcze nie jest w stu procentach gotowy do gry, ale lada moment powinniśmy już móc z niego korzystać. Natomiast do pełnej dyspozycji wciąż dochodzą Darek Zjawiński i Konrad Wrzesiński. Oni wypadli trochę z rytmu treningowego, dlatego nie zagrali z Sandecją od początku. Łapią dyspozycję i niebawem powinno być lepiej – tłumaczy Broniszewski.

No i nie było też jednego z najlepszych bramkarzy rundy jesiennej, czyli Rafała Misztala. On dopiero wrócił do treningów z drużyny po przerwie spowodowanej kontuzją głowy, jakiej doznał w sparingu z Polonią Warszawa.

W najbliższej kolejce do Siedlec przyjeżdża Górnik. Wypadałoby coś w końcu ugrać, a najlepiej wygrać, bo bilans Broniszewskiego w samodzielnej pracy w roli trenera to na razie 0:2, 0:2, 0:2, 0:1, 1:1 i 1:1 w Wiśle i teraz 0:4 w Pogoni. A na pewno stać go na dużo więcej.

Inne artykuły o: I Liga | Pogoń Siedlce

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli