Sprzątania w Ruchu nie koniec. Tym razem pogonili Posinkovicia

Autor wpisu: 7 kwietnia 2018 14:41

Vilim Posinković miał być jedną z gwiazd pierwszej ligi, ale rzeczywistość mocno obnażyła te plany. Chorwat, zamiast gwiazdą, okazał się jednym z największych rozczarowań. Rozrywkowy chłopak błyszczał wszędzie, tylko nie na boisku. Dwa gole w 19 meczach to bilans – jak na napastnika – mocno wstydliwy. Ruch rozwiązał z nim kontrakt za porozumieniem stron.

Przyczyną rozstania Niebieskich z Posinkoviciem akurat w tym momencie nie jest jednak słaba postawa piłkarza w lidze. Sprawa dotyczy słynnego zdjęcia, które pojawiło się w mediach społecznościowych po niedawnej porażce Ruchu z Tychami (pisaliśmy o tym szerzej TUTAJ). Było na nich widać Chorwata rozebranego do pasa, z banknotem przyklejonym do czoła i alkoholem na stoliku. Krótko mówiąc, była świetna zabawa w bałkańskim stylu. „Ruch tonie, a oni się bawią” – pisaliśmy, cytując komentarze oburzonych chorzowskich kibiców. Instynkt samozachowawczy zawiódł Posinkovicia, ale mamy wrażenie, że zawodził go od samego początku pobytu przy Cichej. Kilka miesięcy wystarczyło, by przekonać się, dlaczego ten piłkarz nigdzie nie mógł zagrzać miejsca (w ciągu ośmiu lat zwiedził dziesięć klubów w siedmiu krajach, m.in. Finlandii, Turcji, Bośni, Cyprze, Grecji i Polsce). Cóż, gra w piłkę to tylko dodatek do całej reszty. Latem w Chorzowie dali się na Posinkovicia nabrać i podpisali z nim kontrakt. Teraz już wiedzą, że to była zwyczajna pomyłka.

– Od razu wiedziałem, że tak się stanie. Czuję się strasznie, popełniłem błąd, ale nie mogę już tego zmienić – przyznaje dziś Chorwat. 27 lat na karku – raczej trudno wierzyć, by w tym wieku przyszło opamiętanie i Chorwat zrobił jeszcze jako taką karierę w piłce.

Drugi „winny” imprezowicz po porażce z Tychami, Bojan Marković (balował razem z Posinkoviciem) dostał od Ruchu drugą szansę. No, ale on się natychmiast pokajał. – Chciałbym bardzo przeprosić za swoje zachowanie, nieprzystające profesjonalnemu zawodnikowi. Wysoce niestosownym postępowaniem ugodziłem w dobre imię Klubu. Jest mi z tego powodu bardzo przykro i czuję wstyd. Od władz Klubu i trenerów otrzymałem jednak jeszcze jedną szansę. Wierzę głęboko, że swój karygodny pozaboiskowy błąd choć w pewnym stopniu naprawię swoją postawą i dobrą grą w rozgrywkach ligowych – napisał w oświadczeniu Bośniak tuż po tym, jak o sprawie zaczęło być głośno. W przypadku Markovicia skończyło się na karze finansowej.
A tak na marginesie – Marković ma na koncie tyla samo bramek zdobytych dla Ruchu w tym sezonie, ile Posinković. Tyle że to… obrońca.

Inne artykuły o: I Liga | Ruch Chorzów

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli