Specjaliści od horrorów – ze Smółką i jego Stalą w tym sezonie atrakcje gwarantowane

Autor wpisu: 22 listopada 2017 13:28

Który to już raz w tym sezonie Stal traci bezpieczną przewagę i funduje swoim kibicom dreszczowiec? Że też Zbigniew Smółka od tych dreszczowców jeszcze nie osiwiał… Tym bardziej że nie wszystkie kończyły się po myśli Stali. Inna sprawa, że w tym sezonie atrakcyjniejszej drużyny w pierwszej lidze próżno szukać.

Stal już przyzwyczaiła do tego, że w spotkaniach, w których uczestniczymy, jest bardzo wiele horrorów. I dziś znów taki horror widzieliśmy. Na pewno przykry dla zespołu gospodarzy, ale my jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo wynagrodzone zostało serce, walka i zaangażowanie moich piłkarze – mówił Smółka po wtorkowym meczu z Podbeskidziem. Meczu, w którym do przerwy jego zespół prowadził 2:0, w drugiej połowie stracił dwie bramki, w samej końcówce drżał o to, by nie stracić trzeciej, a mimo to w ostatnim momencie potrafił zadać decydujący cios i wygrać.

Stal rzadko w tym sezonie pęka i to jest na pewno wielka zasługa Smółki, u którego ambicja i maksymalne zaangażowanie zawsze muszą być na pierwszym miejscu. Taki ma trenerski dekalog i zapewne nic już tego nie zmieni. Natomiast pewnie on sam nie przypuszczał, że w tym sezonie stanie się takim specjalistą od fundowania kibicom horrorów. To już siódmy tak szalony mecz w wykonaniu jego drużyny, kiedy losy spotkania momentalnie zmieniają się w zupełnie niezrozumiały sposób i w najmniej oczekiwanym momencie.
– zaczęło się od zwariowanego meczu i siedmiu bramek w Łęcznej – w tym dwóch (po jednej dla obu stron) strzelonych w doliczonym czasie; ostatecznie skończyło się wygraną Stali 4:3, a przecież po pierwszej połowie, którą zespół Smółki wygrał 2:0, kompletnie nic nie zapowiadało takiego obrotu sprawy
– w następnej kolejce już tyle szczęścia Stal nie miała, choć emocje zafundowała kibicom podobne – po 24 minutach prowadziła u siebie z Pogonią 2:0, by ostatecznie przegrać 2:3
– dwa tygodnie później była kolejna ponadnormatywna dawka emocji, tym razem w Częstochowie, gdzie Stal ograła Raków 2:1 po bramkach strzelonych w ostatniej chwili obu połówek, czyli w 45. i 90. minucie
– następna kolejka i mecz z GieKSą, tu to już była prawdziwa jazda bez trzymanki – w 38. minucie 3:0 i katowiczanie nie mają prawa się podnieść. Ale się podnoszą. Do tego stopnia, że w 86. minucie strzelają kontaktowego gola i końcowe minuty to jest już jeden wielki kocioł pod bramką Stali. Udało się przetrwać, ale nerwów musiało to kosztować jak diabli…
– ze Stomilem u siebie było 1:0 po pierwszym kwadransie; skończyło się 1:3, choć w drugiej połowie przy stanie 1:2 Stal miała kilka sytuacji, by wrócić do gry. Decydującego gola straciła w ostatniej minucie
– potem był kocioł w Chorzowie, gdzie Ruch rozdawał prezenty, z których piłkarze Smółki nie potrafili skorzystać. Prowadzenie po golu Cholewiaka stracili w 50. minucie, gdy pięknie z wolnego przymierzył Mello; wygrać udało się niemal rzutem na taśmę, dwie minuty przed końcem
– no i ten wtorkowy, absolutnie szalony mecz w Bielsku, gdzie z 2:0 do przerwy zrobiło się 2:2, gdzie Podbeskidzie w międzyczasie zmarnowało karnego, a Stal – niemal przez całą drugą połowę rozpaczliwie się broniąca – w 90. minucie zadała decydujący cios

Jak na jedną rundę całkiem sporo tych horrorów. Fajnie to się ogląda z punktu widzenia kibica i my narzekać z pewnością nie mamy zamiaru. Natomiast nie wiemy, czy tak fajnie z punktu widzenia ławki trenerskiej. Stal jest bardzo nierówna i to jest jej największa bolączka w tym sezonie. Potrafi rozegrać fenomenalną pierwszą połówkę, po czym na drugą wystawić zupełnie inny zespół. Złożony co prawda z tych samych nazwisk, ale grający już coś zupełnie innego. To, co w Bielsku po przerwie wyprawiali w grze obronnej piłkarze Smółki, wołało o pomstę do nieba. Tak jakby nagle ktoś ten zespół przeprogramował na tryb juniorski. I gdyby zdarzyło się tak tylko raz, pewnie można byłoby pomyśleć, że trafił się słabszy dzień, ale te horrory i dwa oblicza, jakie funduje kibicom tej jesieni Stal, stają się jej znakiem firmowym.

Potencjał w tym zespole jest olbrzymi, jednak jeśli wiosną Stal będzie chciała się bić o najwyższe cele – a zakładamy, że będzie – to z pewnością przyda się jej więcej stabilizacji. Nawet kosztem atrakcji, jakie funduje kibicom.

Inne artykuły o: I Liga | Stal Mielec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli