Smyła zmył plamę za puchar. Odra wita się z pierwszą ligą w wielkim stylu

Autor wpisu: 29 lipca 2017 19:45

Odra w wielkim stylu wkracza w nowy sezon. Jak na beniaminka, i to takiego mocno sponiewieranego przez niedawnego rywala (trzecioligowy Świt w Pucharze Polski) i wielu własnych kibiców, którzy wciąż nie mogą pogodzić się ze zmianą szkoleniowca, robi to z prawdziwym przytupem. 3:0 z Górnikiem Łęczna po meczu, w którym rywal nawet nie sapnął.

Ileż się musiał Mirosław Smyła nasłuchać na swój temat od kibiców Odry przez ostatni miesiąc, czyli tuż po tym, jak dowiedział się, że w zastępstwie Jana Furlepy poprowadzi zespół w nowym sezonie, oraz po blamażu w Pucharze Polski ze Świtem (0:5), wie tylko on sam. W czwartek, dwa dni przed inauguracyjnym meczem z lidze, rozmawialiśmy z trenerem. Mówił, że kac po pucharowym starciu pomału mija i widzi po piłkarzach, że są odpowiednio przygotowani do sezonu i w spotkaniu z Łęczną będzie dobrze. Ale że aż tak dobrze? Tego się pewnie nawet on – z natury urzędowy optymista – nie spodziewał.
– Wyniki badań zawodników wypadły na bardzo przyzwoitym poziomie, liczę, że sił im nie zabraknie. Ale i tak najważniejsza jest głowa. Piłkarze muszą uwolnić się od tamtego 0:5 jak najszybciej, zapomnieć o tym i dalej robić swoje. Myślę, że pomału doszli już do równowagi mentalnej. A jak w głowach będzie wszystko poukładane, to i nogi będą niosły – mówił. I dodawał, że już w ostatnim sparingu widać było, że złapali luz, że wróciła świeżość. – Tak słaby mecz w tym sezonie tej drużynie już się nie powtórzy – zapewniał, wracając pamięcią do starcia ze Świtem.

Tym razem była to już zupełnie inna Odra – walcząca, dominująca i przede wszystkim skuteczna. Kapitalnie w drugiej linii zaprezentowali się Marcin Wodecki, Marek Gancarczyk i pozyskany z Kluczborka Rafał Niziołek. W obronie pewnie zagrał Martin Baran (na ligowy debiut w nowych barwach poczekać musi jeszcze Vaclav Cverna). W drugiej połowie pojawił się na boisku Czech Jakub Habusta i spisał się równie przyzwoicie. Wygląda na to, że nowe twarze w Odrze już znalazły swoje miejsce w drużynie. A przecież prócz Cverny na swoją szansę czeka m.in. najlepszy strzelec Chrobrego w poprzednim sezonie, czyli Paweł Wojciechowski (na razie debiut zaliczył inny napastnik, młody Filip Żagiel). – Udało się nam poszerzyć kadrę o kilku naprawdę wartościowych zawodników. Dziś jest już rywalizacja w drużynie o miejsce w składzie na takim poziomie, na jakim być powinna – mówił Smyła.
Wygląda więc na to, że o Odrę kibice w Opolu mogą być raczej spokojni. Oczywiście jednk jaskółka wiosny jeszcze nie czyni, ale żadnej katastrofy – przynajmniej na początku rundy – raczej tam nie będzie.

Co innego w Łęcznej. Tomasz Kafarski na szybko sklejał ten zespół z weteranów, którzy zgodzili się na nowe warunki w kontraktach i zostali, i z młodzieży, która masowo pojawiła się tego lata na testach. Na razie wygląda to krucho. Nie pomogło pozyskanie Rafała Kosznika ani Arkadiusza Kasperkiewicza. Grzegorz Bonin, który kilka miesięcy temu z łatwością radził sobie z rywalami w ekstraklasie, tym razem w starciu z beniaminkiem pierwszej ligi był bezradny. No i kompletnie nie miał żadnego wsparcia w kolegach z drużyny. Górnik trzeba jak najszybciej poskładać do kupy, bo inaczej zespół ten skazany będzie na rozpaczliwą walkę o utrzymanie. Dobra wiadomość dla Łęcznej jest taka, że czas powinien działać na korzyść tej drużyny.

Inne artykuły o: Górnik Łęczna | I Liga | Odra Opole

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli