SMÓŁKA: Pokazaliśmy, że… kotu spod ogona nie wypadliśmy

Autor wpisu: 11 kwietnia 2018 21:38

Hit pierwszej ligi na remis. Remis (1:1), który Stal wydarła Miedzi w ostatniej chwili, potwierdzając to, o czym od początku tego sezonu piszemy – że zespół Zbigniewa Smółki to największy specjalista w tej lidze od wyszarpywania rywalom punktów z gardła. Wyszarpywania w każdy możliwy sposób. Nie zawsze się udaje, ale tym razem Stal zwyczajnie na ten punkt zasłużyła.

Punkt, a mogło być nawet trzy… – Wielki szacunek dla moich piłkarzy za to spotkanie. Pokazaliśmy, że … kotu spod ogona nie wypadliśmy. Wiedzieliśmy, z jak mocnym rywalem przyszło nam dziś grać. I udało się nam w tym meczu stworzyć aż pięć stuprocentowych sytuacji i strzelić dwie prawidłowe bramki – mówił na pomeczowej konferencji Smółka.

Dwie, ale sędzia Piotr Lasyk uznał gospodarzom tylko jedną – Jakuba Araka w doliczonym czasie drugiej połowy. Kilka minut wcześniej do siatki Miedzi trafił Krzysztof Kiercz, ale arbiter uznał, że w tej akcji faulował bramkarza gości Łukasza Sapelę. – Troszeczkę za dużo piskania dziś było. Na wojnie byłoby łatwiej, bo tam nie ma rozjemcy… A co do tej nieuznanej bramki, widziałem ją już na powtórce na wideo i podtrzymuję to, co powiedziałem. Uważam, że została zdobyta prawidłowo. Ale cóż… Taki jest sport, taki jest futbol. Nie ma co tego roztrząsać, myślimy już o następnym, bardzo ważnym dla nas meczu – dodał Smółka.

A to będzie spotkanie w Katowicach, które tej wiosny kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Tak więc jeśli mecz z Miedzią miał dać Smółce odpowiedź na pytanie, w którą stronę zmierza jego zespół, to można powiedzieć, że mecz w Katowicach da odpowiedź, czy przed finiszem Stal wciąż będzie w ścisłej czołówce z szansami na awans. Bo nie da się ukryć, że ewentualna porażka skomplikowałaby sytuację i trochę pokrzyżowała plany.

A co do Miedzi, to potwierdziła to wszystko, o czym nie raz już tu pisaliśmy – że pod względem potencjału piłkarskiego nie ma sobie w tej lidze równych. Nic dziwnego, że wciąż okupuje pozycję lidera, choć nie ucieka rywalom w takim tempie, w jakim przewidywał zimą Smółka. Trener Stali mówił, że jego zdaniem zespół z Legnicy szybko odskoczy reszcie stawki i gra tak naprawdę toczyć się będzie tylko o drugie miejsce. Na razie choć na Miedź nikt jeszcze wiosną nie znalazł sposobu, to komfortu zespół Dominika Nowaka na pewno żadnego odczuwać nie może.
Tym bardziej ma więc czego żałować, że w Mielcu nie poszedł za ciosem, bo po pierwszej połowie zasłużenie prowadził. Akcję bramkową przeprowadzili ci, od których niemal wszystko w Miedzi zależy, czyli Marquintos z Petterim Forsellem. – Szkoda, że nie poszukaliśmy drugiej bramki. Rzeczywiście, zabrakło nam dziś trochę pazerności. Ale z remisu i tak jesteśmy zadowoleni. Tym bardziej że uważam, iż był on wynikiem jak najbardziej sprawiedliwym – przyznał Nowak.

A my jesteśmy zadowoleni, że finisz tego sezonu zapowiada się tak pasjonująco. Zarówno na górze, jak i na dole. Wiele wskazuje na to, że znów niemal pół ligi do końca będzie w grze o awans. No i drugie pół powalczy o utrzymanie. Emocje więc gwarantowane, a przecież to głównie o nie w tej całej zabawie chodzi, prawda?

Inne artykuły o: I Liga | Miedź Legnica | Stal Mielec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli