Śląski klasyk na remis. I życzymy sobie takich emocji zdecydowanie częściej!

Autor wpisu: 23 października 2016 20:39

Śląski klasyk nie zawiódł pod żadnym względem. Efektowne oprawy, znakomity doping i nadkomplet publiczności, a do tego wszystkiego emocjonujące i trzymające do samego końca w napięciu spotkanie. Oby tak częściej! GKS Katowice po zaciętym meczu zremisował 1:1 z Górnikiem Zabrze i do liderującego Zagłębia Sosnowiec traci już trzy punkty. Z kolei ich rywale krok po kroku pną się w górę tabeli, notując na swoim koncie już ósmy mecz z rzędu bez porażki

Górnik Zabrze lepiej wszedł w mecz, a odważna i szybka gra została wynagrodzona. Apetytu na bramki nabrał David Ledecky, który jako pierwszy zaczął sprawdzać dyspozycję Mateusza Abramowicza tego wieczoru. Słynne powiedzenie „do trzech razy sztuka” idealnie tu pasuje. Czech najpierw próbował zdobyć gola uderzeniem z ostrego kąta, następnie szukał swojej szansy przy dalszym słupku, aż wreszcie po dośrodkowaniu właśnie na dalszy słupek pokonał bramkarza gospodarzy strzałem głową.
Po zdobytej bramce podopieczni Marcina Brosza zaczęli grać bardziej defensywnie i czekali na swoje okazje w kontratakach. GKS już przyzwyczaił do tego, iż bardzo wolno rozgrywał swoje akcje, momentami wręcz usypiając duża liczbą bezproduktywnych podań. W pewnym momencie zaczęło to frustrować nawet Jerzego Brzęczka, który wymownie zaczął pokazywać, gdzie jest bramka rywali.

Grzegorz Kasprzik jednak z dużym spokojem mógł stać na linii bramkowej, bowiem jego koledzy dobrze rozbijali ataki GieKSy. Nie zachowali jednak koncentracji przy jednej sytuacji, gdy Mikołaj Lebedyński samotnie przedarł się w pole karne, a zrobił to tak błyskawicznie, że musiał… czekać aż nadbiegną koledzy. Obrońcy jednak zamiast zabezpieczyć strefę przed polem karnym, zbyt głęboko się cofnęli. To wykorzystał Tomasz Foszmańczyk, który otrzymał podanie od Lebedyńskiego i pewnym płaskim strzałem doprowadził do wyrównania.

Gospodarze cały czas szukali swoich szans wyprowadzając akcje skrzydłami. Pomocnicy byli bardzo szeroko ustawieni, stojąc praktycznie na liniach autowych, czekając na podanie z środka pola. Tak schematyczna gra nie wywierała wielkiego wrażenia na Górniku, który widać był na to przygotowany.

Zabrzanie po przerwie zrozumieli, że tego wieczoru wcale nie trzeba obawiać się zaprzyjaźnionego przeciwnika, gdyż temu gra w ofensywie w ogóle się nie klei, a jak pokazały pierwsze minuty – w obronie także nie wyglądało to najlepiej.
Górnik ruszył do ataku odważniej, a to sprawiło, że kolejna bramka nieprzerwanie wisiała w powietrzu. Dopiero po kilkunastu minutach niepokoju Mateusz Abramowicz mógł odetchnąć, bo gra przeniosła się na środek boiska i zdecydowanie nie ciszeła już tak oka jak wcześniej.
Im bliżej było końca spotkania, tym każda akcja z jednej, jak i z drugiej strony, nie była już wyprowadzana z takim polotem. Można było odnieść wrażenie, że remis w pełni satysfakcjonuje obie drużyny. Na uwagę zasługuje jedynie sytuacja Tomasza Foszmańczyka, który miał szansę zdobyć swoją drugą bramkę i zapewnić swojej drużynie zwycięstwo. Niestety dla niego i jego zespołu, źle dostawił nogę.

– Dobre spotkanie pod względem tempa i całej otoczki. Jeżeli chodzi o samą grę w końcówce mieliśmy doskonałą sytuację, ale Foszmańczyk nie zdołał jej wykorzystać. A byłoby to zwieńczenie jego dobrej gry. Dzisiaj zmieniliśmy nieco nasze ustawienie, jeżeli chodzi o taktykę. Zadziałało to na plus. Był taki moment, kiedy Górnik stwarzał dużo zagrożenia, ale chwała zawodnikom, że nie stracili kontroli i w następnych minutach grali lepiej. Jeżeli chodzi o drobne roszady w składzie, wynikały one z tego, że chcieliśmy czymś zaskoczyć rywali – powiedział po meczu Jerzy Brzęczek.

– O meczu mogę mówić w samych superlatywach. Dobre tempo, dużo sytuacji, dobre interwencje bramkarzy, duża liczba strzałów i solidna gra z tyłu. Oba zespoły chciały grać do przodu i to się podobało. Należy również podkreślić, że to co działo się na trybunach, robiło ogromne wrażenie – wtórował mu Marcin Brosz

Inne artykuły o: GKS Katowice | Górnik Zabrze | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli