Siła budowana na stabilizacji, czyli podstawie wszelkich sukcesów

Autor wpisu: 4 kwietnia 2018 09:53

Czasy w polskim futbolu trudne, o dobrego sponsora nie jest łatwo. Nawet najsilniejsze kluby Ekstraklasy zazwyczaj prowadzą długie i trudne negocjacje z biznesowymi partnerami. Raz uda się pozyskać większe kwoty, innym razem mniejsze. A już najtrudniej – o ile nie są to firmy powiązane z właścicielem klubu – pozyskać sponsora stabilnego, takiego na wiele lat. Sponsora, który da podstawy do zbudowania silnego klubu.

Takie „małżeństwa”, z ponad dziesięcioletnim stażem, to w polskiej piłce prawdziwa rzadkość. I choć coraz trudniej wyobrazić sobie piłkarzy Ekstraklasy, czy 1. ligi biegających po boiskach w koszulkach, na których nie widnieje logo żadnego sponsora, to prawda jest taka, że niewiele jest firm związanych z jednym klubem i reklamujących się na jego strojach tak długo. Zarówno w Ekstraklasie, jak i na jej zapleczu.

Prawdziwym wyjątkiem w tym gronie jest suwalski Stollar – jeden z największych producentów okien, bram i drzwi w północno-wschodniej Polsce, od 11 lat związany z Wigrami. Firma, bez której – nikt w Suwałkach nie ma co do tego żadnych wątpliwości – Wigry nie byłyby dziś jednym z najciekawszych klubów w pierwszej lidze. Co więcej, bez której pewnie tej pierwszej ligi w ogóle by tam nie było…
W 2007 roku Tomasz Godlewski, ówczesny szef Stollaru, człowiek, który stworzył tę firmę, dał się namówić na zainwestowanie w Wigry i podpisał z klubem umowę. Ale stwierdził, że jak ma to zrobić, to tylko na dużą skalę, no i pod warunkiem, że będzie miał w tym klubie swojego człowieka. Stąd między innymi ja znalazłem się w Wigrach, a po pewnym czasie zostałem tam prezesem. To właśnie wtedy, jedenaście lat temu, zaczęła się ścisła współpraca Wigier ze Stollarem – opowiada Dariusz Mazur, przez siedem ostatnich lat prezes suwalskiego klubu. Niedawno Mazur zrezygnował z tej funkcji, więc niedługo klub będzie miał nowego szefa. Ale to nie znaczy, że współpraca Wigier ze Stollarem dobiegnie końca…

Jedenaście lat to i w piłce, i w biznesie szmat czasu. Dość powiedzieć, że koszulkę Wigier z logo Stollaru ubierał jeszcze… Piotr Stokowiec (kończył w Suwałkach piłkarską karierę i zaczynał trenerską), a później kadrowicze Maciej Makuszewski i jeszcze niedawno Damian Kądzior. Dziś ubiera ją idący w jego ślady młodzieżowy reprezentant Damian Gąska, a za jakiś czas nosić ją pewnie będą ich następcy.

W Ekstraklasie i pierwszej lidze co prawda można znaleźć przykłady takich ponad dziesięcioletnich mariaży, ale w przeciwieństwie do Wigier i Stollaru, dotyczą one firm, które są właścicielami klubów lub firm ściśle związanych z osobą właściciela. Zresztą też nie jest ich aż tak dużo, bo da się je policzyć na palcach jednej ręki. W Ekstraklasie mamy Zagłębie Lubin, którego piłkarze z wiadomych powodów już bardzo długo reklamują na koszulkach KGHM, czyli swojego właściciela – firmę, która od 2007 roku oficjalnie widnieje w nazwie klubu. Mamy też Bruk-Bet, który związany jest z właścicielami Termaliki i który również ma swoje miejsce w nazwie klubu. Mamy wreszcie Comarch na koszulkach piłkarzy Pasów (w takiej występował jeszcze chociażby… Marek Citko), od kiedy tylko profesor Janusz Filipiak przejął Cracovię. W 1. lidze wyjątkowym przykładem na długowieczną współpracę firmy z klubem jest inny wielki potentat na rynku producentów okien, czyli Drutex. Ale to znów firma, która od kilkunastu lat jest właścicielem Bytovii, co ma odzwierciedlenie m.in. w nazwie klubu.

Stollar ani do tego, by być właścicielem Wigier nie pretenduje, ani do nazwy suwalskiego klubu się „nie pcha”, niemniej to w dużej mierze współpraca właśnie z tą firmą dała początek zmianom, które doprowadziły Wigry do miejsca, w którym dziś się znajdują. Z prowincjonalnego klubu udało się zbudować bardzo solidnego pierwszoligowca, takiego z ekstraklasowymi aspiracjami. No i przy okazji powołać do życia jedną z największych i najlepszych Akademii Piłkarskich w regionie. I nie było w tym ani cudu, ani żadnego przypadku.

Dziś piłkarze nie pukają się już w czoło, słysząc o zainteresowaniu ze strony Wigier. Suwałki nie kojarzą się im już z końcem świata i jakąś nieatrakcyjną zsyłką, ale miejscem, gdzie płacą, gdzie da się powalczyć o ambitne cele, gdzie można się rozwijać i skąd można trafić na naprawdę szerokie wody. No i gdzie do wszystkiego podchodzi się z chłodną głową, bez żadnych nerwowych ruchów i strzelania na oślep. To przecież w Wigrach mają tę rzadką w naszych środowisku piłkarskim zaletę, która nazywa się cierpliwością. Jak mało kto potrafią tam wytrzymać ciśnienie i nie zwalniać trenerów po kilku nieudanych meczach. Dominik Nowak w ubiegłym sezonie miał za sobą w rundzie jesiennej 10 ligowych spotkań bez wygranej. Tę jesień Artur Skowronek zaczął od sześciu kolejnych spotkań bez zwycięstwa. W każdym innym klubie i jeden, i drugi już gdzieś tak w połowie tego niechlubnego dorobku straciliby robotę. Ale w Wigrach dane im było pracować dalej, co oczywiście wyszło i im, i zespołowi na zdrowie. Stabilizacja to jest podstawa wszelkich sukcesów. Na tym zbudował swoją siłę klub z Suwałk.

O taki właśnie profesjonalnie zarządzany klub z prawdziwego zdarzenia Tomaszowi Godlewskiemu chodziło, gdy w imieniu Stollaru podpisywał umowę z Wigrami. O klub zbudowany na zdrowych, biznesowych zasadach, z przyzwoitym stadionem, w którym pracować będą ambitni trenerzy, a grać głodni sukcesu piłkarze. Taki, który będzie miał podstawy do tego, by walczyć o coś więcej niż tylko przetrwanie.

Tomek to był człowiek instytucja. Czy pasjonat piłki? Oczywiście. Miał przecież swoją drużynę futsalu. Ale to był pasjonat wszystkiego. Przede wszystkim pasjonat życia. A do tego człowiek wielkiego serca – wspomina Dariusz Mazur. Założyciel firmy Stollar w czerwcu 2009 roku zmarł po ciężkiej chorobie, nie doczekał więc awansu Wigier na zaplecze ekstraklasy. Ale mimo jego przedwczesnej śmierci współpraca klubu i Stollaru nie ustała. Wręcz przeciwnie. A w Wigrach wciąż o Godlewskim doskonale pamiętają, czemu dają wyraz, organizując chociażby co roku, przed Świętami Bożego Narodzenia, charytatywny Turniej Mikołajkowy, którego od dziesięciu lat patronem jest właśnie założyciel Stollaru. W grudniu odbyła się już osiemnasta edycja tej imprezy, pod względem rozmachu w tej części kraju nie mająca sobie równej.

Tak więc Stollar i Wigry to taka zdrowa symbioza, która przynosi korzyści obu stronom. Klub na lata zyskał bardzo solidnego partnera, dzięki któremu mógł trafić na poważną piłkarską mapę Polski. Stollar z kolei może pochwalić tym, że zainwestował w klub, którego koszulkę ubierali (i ubierają) nie tylko obecni i przyszli reprezentanci Polski oraz ponad 600 dzieci z piłkarskiej akademii Wigier. Ale też w klub, który rok temu był o włos od finału Pucharu Polski, klub, który systematycznie się rozwija, który kolejny sezon jest w ścisłej czołówce pierwszej ligi i który z pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Można? Pewnie. Więcej takich firm w polskiej piłce, a będzie z nią z pewnością coraz lepiej.

Inne artykuły o: I Liga | Wigry Suwałki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli