Co się stało na finiszu z Zagłębiem? Szanse na awans stopniały w mgnieniu oka

Autor wpisu: 28 maja 2017 14:50

Lepiej dla Zagłębia wyniki na innych boiskach nie mogły się ułożyć. W tym sensie, że wystarczyło w Głogowie zremisować, by przed ostatnią kolejką zespół z Sosnowca nadal był panem sytuacji – wygrać u siebie z Tychami i bez oglądania się na inne mecze cieszyć się z awansu do ekstraklasy. No, ale dziś nawet remis był dla Zagłębia poza zasięgiem (1:0 dla Chrobrego). Co się stało z tą drużyną na finiszu rozgrywek?

Na pewno nic dobrego. To trochę tak jak z… zaparciem – bardzo chcesz i nawet mocno się starasz – ale wciąż nic nie wychodzi. Zagłębie miało wszystko na tacy – rywala, który już o nic tak naprawdę nie walczy (poza poprawieniem sobie nastrojów) i komfort nie oglądania się na wyniki innych. Trzeba było wyjść na boisko, zrobić swoje, wrócić do Sosnowca i przygotowywać się do ostatniego meczu i fety. A tak – szanse na awans stopniały w głogowskim upale może nie do zera, ale na pewno bardzo mocno.

Przekreślać szans Zagłębia na ekstraklasę absolutnie jeszcze nie wolno, bo w tym sezonie w pierwszej lidze obstawiać coś w ciemno to bardzo ryzykowne zadanie, ale w Sosnowcu doskonale wiedzą, że coś wymyka im się z rąk z prędkością światła. Coś, na co w takich bólach długo i namiętnie pracowano. Coś, co szybko może się już nie powtórzyć. Po końcowym gwizdku piłkarze reagowali, jakby właśnie miał się za chwilę skończyć świat – załamanie na twarzach, spuszczone głowy, generalnie smutek, żal, rozczarowanie i pogodzenie z losem. Trzeba będzie to towarzystwo podnieść mentalnie i to bardzo szybko, jeśli w Sosnowcu wciąż jeszcze nie wywiesili białej flagi. Nie zmienia to jednak faktu, że teraz to już wygrana z Tychami nic może im nie dać, bo trzeba będzie jeszcze liczyć na potknięcia Górnika (w Puławach) i Chojniczanki (u siebie z Chrobrym).

Trener Dariusz Banasik z minuty na minutę coraz bardziej nerwowo reagował na to wszystko, co działo się na boisku. Jakby chciał dać impuls swoim piłkarzom do tego, by zagrywali szybciej, dokładniej, mocniej. By wreszcie przestali ruszać się jak muchy w smole (jasne, godz. 12.30 to nie jest najlepsza pora na rozgrywanie spotkań, ale do cholery – trwa walka o ekstraklasę, więc raz na rok można się spiąć nawet na 12.30), tylko zaczęli walczyć i gryźć trawę jak przystało na zespół walczący o swoje marzenia. Ale jego piłkarze gaśli w oczach. Z coraz większymi obawami, ze strachem, jakby nie do końca wiedzieli, co zrobić, by sforsować mur Chrobrego.
Najgorszą informacją dla Zagłębia jest ta, że to spotkanie nie przegrali jakoś przypadkowo, że nie wolno tej porażki nazwać wypadkiem przy pracy. Wygląda to trochę tak, jakby piłkarze Banasika po tym, gdy uświadomili sobie, jak blisko są celu, zwyczajnie się przestraszyli. Po najlepszym w tej rundzie spotkaniu – w Suwałkach z Wigrami (3:0) – zamiast pójść za ciosem, zaczął się zjazd. Domowy remis ze Stalą (1:1) już był dzwonkiem alarmowym, bo wywalczony dość szczęśliwie, ale nadal dawał Zagłębiu komfort w postaci nie oglądania się na rywali. Porażka w Głogowie sprawia, że entuzjazm oklapnie jeszcze bardziej. Może ta ekstraklasa ten zespół zwyczajnie przerasta?

– Nie poradziliśmy sobie z wyzwaniem. Chciałbym przeprosić za to naszych kibiców – przyznał po meczu Banasik.

Najwyraźniej czegoś temu Zagłębiu jeszcze brakuje. Doświadczenia i boiskowego cwaniactwa – to na pewno. Ale i pewności w defensywie. Bramka Pawła Wojciechowskiego piękna, ale obrońcy z Sosnowca zachowali się karygodnie. Zresztą nie tylko w tej akcji, bo było z ich strony jeszcze kilka innych prezentów dla gospodarzy – już niewykorzystanych.
W Sosnowcu jest ciśnienie na awans i akurat nie ma się co temu dziwić. Ale mamy wrażenie, że im większe jest to ciśnienie, tym bardziej paraliżuje ono zespół. Może więc lepiej było iść drogą Górnika, który od dwóch miesięcy tak naprawdę o nic już nie gra, a po kapitalnej serii zwycięstw jest właśnie o krok od powrotu do ekstraklasy…

sklep vitasport.pl
forBET

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli