Show must go on, czyli nie Chojniczanka, ale Olimpia Grudziądz powalczy o ekstraklasę?

Autor wpisu: 21 maja 2017 20:44

Show must go on – zapowiadał Artur Derbin, ale chyba nie do końca o takie show mu chodziło. Chojniczanka – jak na specjalistę od fundowania różnej maści emocji przystało – akurat w tym elemencie nie zawiodła. Ale 1:1 z Drutexem-Bytovią w zasadzie do minimum ogranicza jej szanse na awans. Za to kapitalny mecz zagrała Olimpia – 3:1 na wyjeździe ze Stomilem i…

I na razie nikt nic w Grudziądzu nie obiecuje, Jacek Paszulewicz nie chce zapeszać („Cieszymy się, że wracamy z trzema punktami do Grudziądza i dalej liczymy się w grze o najwyższe cele” – stwierdził po spotkaniu w Olsztynie), ale nie zmienia to faktu, że za chwilę może się okazać, iż Olimpia stanęła przed niepowtarzalną szansą. Po tym, co pokazała w Olsztynie, gdzie bez większych problemów poradziła sobie z walczącym o utrzymanie Stomilem, jak najbardziej serio trzeba brać taki scenariusz pod uwagę. A wygląda on trochę na scenariusz absolutnie zwariowany – Sandecja i Olimpia w ekstraklasie. Tylko cóż można na to poradzić? Paszulewicz już w poprzednim sezonie pokazał, że w Grudziądzu potrafi zdziałać cuda, kiedy w niewyobrażalny sposób wygrzebał Olimpię z dna, w jakim znajdowała się po rundzie jesiennej, i kapitalną postawą na wiosnę bez problemu utrzymał ją w lidze.

Teraz dokłada do tego spory bonus. I to taki nadprogramowy. Najmłodsza drużyna na zapleczu ekstraklasy, grając w niektórych spotkaniach nawet szóstką młodzieżowców w wyjściowym składzie (co jest ewenementem nie tylko w Polsce), pozostanie w grze o ekstraklasę do końca sezonu. To już wiadomo.
Dziś Stomil został zmieciony w zasadzie bardzo szybko. Po 12 minutach było 1:0 dla gości, tuż po rozpoczęciu drugiej połowy 2:0, a w 67. minucie bramkarz z Olsztyna Michał Leszczyński zabawił się w futbolowe jaja i próbując wybić piłkę, trafił nią w Damiana Michalika. Ta odbiła się od piłkarza Olimpii i wpadła do bramki. Nawet przez moment wygrana piłkarzy z Grudziądza nie podlegała dyskusji. Skończyło się na trzech golach (honorowe trafienie dla Stomilu zaliczył Karol Żwir), a mogło na kilku więcej. Teraz przed Olimpią mecze u siebie z Katowicami, które po porażce wczoraj z Kluczborkiem i dymisji Jerzego Brzęczka sprawę awansu zamknęły, i na wyjeździe ze Zniczem. Taki ten jej awans nierealny? Oczywiście wiele zależy od Zagłębia, ale w tym momencie to właśnie Olimpia jest drużyną, która na dwie kolejki przed końcem jest najbliżej tego, by pokrzyżować sosnowiczanom plany.

Byłoby o to dużo trudniej, szczególnie biorąc pod uwagę porażkę sprzed tygodnia z Chojniczanką, gdyby ta Chojniczanka nie pokpiła sprawy w dzisiejszym meczu z Drutexem-Bytovią. Opatrzność długo stała po stronie piłkarzy Derbina, nawet odebrała na moment jasność umysłu Łukaszowi Wróblowi, który w 62. minucie wykonywał dla gości rzut karny. Wróbel zabawił się w niedawnego Radovicia (zatrzymanie w trakcie biegu do piłki) i mimo iż do siatki trafił, to gol nie został uznany, a on zarobił żółtą kartkę.
Było wtedy 1:0 dla Chojniczanki, bo w pierwszej połowie do siatki trafił Andrzej Rybski. I wystarczyło ten wynik utrzymać, by ustawić się za plecami Sandecji i czekać na wieczorny wynik meczu Zagłębia ze Stalą. Ale przecież byłoby to dla Chojniczanki zbyt proste i mało emocjonującej. Więc trzeba było sobie walnąć… swojaka. Wojciech Lisowski źle obliczył lot piłki i…
Nie chcemy pisać, że zatrzasnął tym Chojniczance drzwi do ekstraklasy, ale bardzo mocno je przymknął. I tak się zastanawiamy, ileż razy można mieć w jednej rundzie farta i wracać do gry o awans? W nieskończoność się nie da, tym bardziej że do końca zostały zaledwie dwie kolejki.

A wracając na moment do Stomilu i Bytovii – żadna z tych drużyn nie zapewniła sobie jeszcze utrzymanie, z tym że dużo trudniejsza jest sytuacja tej drugiej. W nadchodzącej kolejce obie zmierzą się ze sobą w Bytowie.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli