Sędzia pomógł Chrobremu ograć lidera, choć nie musiał, bo Chrobry i tak był lepszy

Autor wpisu: 30 września 2017 20:49

Chrobry znów jest dobry. Zespół Grzegorza Nicińskiego po chwilowej zadyszce wraca na zwycięskie tory (no i na pozycję lidera – przynajmniej do jutra). Za drużyną z Głogowa bardzo dobry tydzień – najpierw wygrana w Pucharze Polski z ekstraklasowym Piastem, teraz z dotychczasowym liderem pierwszej ligi. I tylko szkoda, że w meczu z Odrą w jednej z pierwszoplanowych ról wystąpił sędzia.

Szkoda, bo wcale Chrobremu pomagać nie musiał. A pomógł, dyktując pod koniec pierwszej połowy karnego. Sytuacja niesamowicie kontrowersyjna, bo nawet po obejrzeniu telewizyjnych powtórek (z różnych kamer) nie jesteśmy w stanie w stu procentach stwierdzić, czy Ilków-Gołąb był faulowany, czy przewrócił się „z głodu”. Wrocławski arbiter Sebastian Tarnowski uznał, że faul był – choć zrobił to na „czuja”, bo widział przecież jeszcze mniej niż my. A zasada jest prosta – jeśli nie jesteś w stu procentach przekonany, że doszło do przewinienia, to nie gwiżdżesz. Tarnowski jednak zagwizdał, a bijący dotychczas głową w opolski mur gospodarze dostali prezent, który bezbłędnie wykorzystał Mateusz Machaj.

Chrobremu jednak pomagać wcale nie trzeba było, bo był dużo lepszym zespołem od Odry. Beniaminek miał dotychczas mnóstwo szczęścia (Łut szczęścia jest składową sukcesu i bardzo go sobie cenimy – mówił tydzień temu po zwycięstwie nad Stalą Mirosław Smyła), ale szczęście ma to do siebie, że w pewnym momencie się kończy. No i dla Odry skończyło się w Głogowie.

Tydzień temu w Opolu cieszyli się z pozycji lidera i trudno im się tam dziwić, ale prawda jest taka, że była to pozycja mocno na wyrost, bo Odra – choć w tym sezonie zdecydowanie zaskakuje na plus – to jednak nie gra aż tak, by można było stawiać ją w gronie najmocniejszych w tej lidze. To akurat pokazuje, jak dobrą pracę wykonuje z tą drużyną Smyła, że na początku sezonu wycisnął z tego zespołu więcej, niż było można. Odpowiednio poukładał ten zespół, przygotował fizycznie, do tego konsekwencja, trochę szczęścia no i recepta na udany początek gotowa. Ale fajerwerków w grze Odry doszukać się nie sposób.
Inna sprawa, że o te fajerwerki zadbać miał Daisuke Matsui. Po to ściągano go do Opola, by oprócz typowej ligowej młócki o punkty kibice mogli tam również zobaczyć coś, na czym warto zawiesić oko i zatrzymać się na dużej. Na razie jednak Japończyk to jedno wielkie rozczarowanie. Niby na boisku jest, ale kompletnie nic z tego nie wynika. Podobno na te fajerwerki trzeba jeszcze trochę poczekać. Jak to mówią w Opolu – wskazana cierpliwość. No to czekamy, byle tylko zdążył przed końcem sezonu.

A Chrobry udowadnia, że przed startem sezonu był jedną z najbardziej niedocenianych drużyn w tej lidze. Na pewno na zamianie Ireneusza Mamrota na Grzegorza Nicińskiego ten zespół nie stracił na jakości. I choć Niciński wciąż daleki jest od deklaracji dotyczących dalekosiężnych planów, to w tym sezonie ten zespół stać na to, by sprawić ogromną niespodziankę. Bez pomocy arbitrów.

Inne artykuły o: Chrobry Głogów | I Liga | Odra Opole

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli