Sanogo wraca do punktu wyjścia. Czyli do Zagłębia

Autor wpisu: 31 sierpnia 2017 19:33

Drżyj pierwsza ligo. Vamara Sanogo wraca do Zagłębia Sosnowiec. Czyli jeśli chodzi o polski epizod jego kariery – de facto do punktu wyjścia. Bogatszy o doświadczenia z 12 miesięcy i o kontrakt z mistrzami Polski.

To właśnie ten kontrakt stał się ponoć kością niezgody między Arką a Legią, bo przecież to do Gdyni miał trafił francuski napastnik. Pojechał tam już nawet na testy medyczne, czym Arka pochwaliła się na swoich mediach społecznościowych. I… cisza. Sanogo wrócił do Warszawy, usiadł sobie na trybunach podczas meczu z Sheriffem, zagrał w meczu rezerw. Według transferowych plotek problem zrobił się z umową piłkarza – Arka nie chciała wziąć na siebie ciężaru utrzymania piłkarza na poziomie legijnego wynagrodzenia.

Trudno powiedzieć, jak to możliwe, że dla Arki utrzymanie Sanogo było zbyt drogie, a jak się okazuje dla Zagłębia nie – być może Legia odpuściła Zagłębiu to, czego nie chciała odpuścić Arce i na przykład kluby podzieliły się zobowiązaniami. To spekulacja. Faktem jest, że Sanogo wraca do Sosnowca na roczne wypożyczenie z opcją zabrania go przez Legię już zimą.

W Sosnowcu się cieszą, ma się rozumieć, bo w końcu odzyskali „swojego” wymarzonego napastnika. Sanogo właśnie w barwach Zagłębia debiutował w polskiej lidze pod okiem Jacka Magiery i szybko stał się ligowym „brylancikiem”. Podobał się jego styl gry, piłkarska jakość, choć statystyk nie miał rzucających na kolana. 5 goli w 15 meczach – choć trzeba dodać, że cztery z nich to były gole kluczowe dla końcowego wyniku.
Magiera tak cenił sobie współpracę z młodym napastnikiem, że Sanogo stał jego celem transferowym po przejściu do Legii. I Sanogo, ku rozpaczy Dariusza Banasika i sosnowieckich kibiców, do Legii trafił – prosto na… stół operacyjny, bo lekarze klubu z Łazienkowskiej doszli do wniosku, że jeśli go nie „naprawią” grozi mu poważniejsza kontuzja. Koniec końców Sanogo w Legii zagrał jeden oficjalny mecz – Superpuchar, a Magiera jakoś wciąż nie może zobaczyć w Sanogo tego talentu, jaki widział w Zagłębiu. Ku zaskoczeniu Sanogo szansy nie dostawał, a dostawał ją – niewiele wnosząc do gry – Chima Chukwu.

Tymczasem w Sosnowcu za Sanogo tęsknili. Trener Banasik chciał go z powrotem latem, ale nie doczekał ostatecznie jego powrotu. Teraz Sanogo zajmie się Dariusz Dudek, a Francuz – choć miał terminować w Lotto Ekstraklasie – będzie się musiał nieźle napocić stając się o miejsce w pierwszej lidze. Nieźle radzi sobie póki co Szymon Lewicki, który miał skuteczną wiosnę w Podbeskidziu, a ostatnio zapewnił Zagłębiu wygraną 1:0 z Pogonią i dwoma golami remis 2:2 z Rakowem.
W pięciu meczach zagrał także Alexandre Cristovao – 24-letni Angolczyk dorastający w Holandii, którego wytypowaliśmy do TOP 10 letnich transferów. Ale na razie on skuteczności nie potwierdził, bo wciąż czeka na premierowego gola.
Natomiast pod ziemię na dobre zapadł się jeszcze inny sosnowiecki napastnik Terence Makengo, który wiosną leczył kontuzję podobnie jak Sanogo. Tyle, że Sanogo leczył ją w Legii, a Makengo we Francji, skąd po prostu nie wrócił mimo klubowych monitów. Sprawa ma trafić do PZPN i UEFA.
Jednak z Sanogo w kadrze strata Makengo nie wydaje się w jakikolwiek sposób, poza finansami (przecież Zagłębie płaciło piłkarzowi przez rok), zauważalną.

Inne artykuły o: I Liga | Zagłębie Sosnowiec

  • zgubek

    Sanogo,Makengo,Cristovao- strach się bać takiego trio.No jeden się spłoszył.A co na ten przypływ obcokrajowców szef MSWiA?Szkoda,że nie ściągnęli jeszcze Vacka.Ale każdy ma takiego Wacka na jakiego zasługuje.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli