I co z tym Adu w Sandecji? Mroczkowski mówi, że to był tylko żart. Czyżby?

Autor wpisu: 15 marca 2017 08:38

W Sandecji rozdwojenie jaźni. Czyżby Radosławowi Mroczkowskiemu wciskano na siłę piłkarzy? Na to wygląda, biorąc pod uwagę to, co dzieje się wokół „transferu” Freddy’ego Adu. Szkoleniowiec przekonuje, że nawet przez chwilę nie było takiego tematu. Klubowi działacze wręcz przeciwnie, że temat był i nadal… jest.

Sytuacja przekomiczna, biorąc pod uwagę jeszcze to, jak dobrze Sandecja wystartowała w rundzie wiosennej (4:0 z Pogonią i 5:0 z Zagłębiem). Zespół jest na tapecie, a news sprzed ponad dwóch tygodni (pisaliśmy o nim TUTAJ) cały czas żyje własnym życiem, podgrzewany od czasu do czasu przez ludzi z klubu. Wiadomość o zainteresowaniu amerykańskim piłkarzem (swego czasu porównywanym przecież do samego… Pelego) potwierdzają prezes, dyrektor sportowy, a nawet rzecznik prasowy… Lokalne media podały nawet informację, że w miniony weekend klub wysłał konkretną ofertę piłkarzowi – półrocznego kontraktu i zarobków na poziomie 4 tys. euro.

Mroczkowski śmieje się i mówi, że to chyba jakiś żart. – Nie planowałem Adu ani w treningach, ani w meczach kontrolnych. W końcu mam coś do powiedzenia, prawda? – tłumaczy. No niby teoretycznie tak, ale przecież to nie pierwszy raz, gdy trener musiałby zmierzyć się z „problemem” przez niego niechcianym. A jak było z Solomonem Okoronkwo? Ten były reprezentant Nigerii, srebrny medalista olimpijski z 2008 roku, były piłkarz m.in. Herthy i Saturna Ramienskoje, przyjechał zimą na testy do Sandecji, choć akurat Mroczkowski na pewno go na te testy nie zapraszał.
– Zostanie w Sandecji? – zapytaliśmy wówczas szkoleniowca.
– To nie do mnie pytanie – odpowiedział Mroczkowski.
– A do kogo?
– Nie wiem.
– To chociaż powie pan, czy widzi go w swojej drużynie?
– Widziałem go na dwóch treningach, zresztą bądźmy poważni… Tyle mogę na ten temat powiedzieć…

Słychać było, że jest wściekły i nie ma ochoty na ten temat rozmawiać. Cóż, Mroczkowskiemu bardziej niż „chwyty marketingowe”, w dodatku kompletnie nieznające realiów polskiej piłki, przydaliby się pewnie zawodnicy tacy jak chociażby wypożyczony z Cracovii Mateusz Wdowiak. Nic więc dziwnego, że i do pomysłu ściągnięcia Adu nie jest przekonany. – Dziś to bardziej celebryta niż piłkarz – mówi. Może i tak. Nie zmienia to faktu, że o Sandecji przez te dwa ostatnie tygodnie jest głośno nie tylko za sprawą dobrej gry, ale i takich „celebrytów”. Może o to w tym wszystkim głównie chodziło?

Inne artykuły o: Sandecja Nowy Sącz

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli