RADOSŁAW MROCZKOWSKI o tym, czy w Nowym Sączu można już mrozić szampany

Autor wpisu: 1 maja 2017 17:31

No to co z tą Sandecją? Gotowa na ekstraklasę? O tym i o niesłychanie trudnym finiszu sezonu, jaki czeka wszystkich pierwszoligowców, rozmawiamy ze szkoleniowcem niespodziewanego lidera Radosławem Mroczkowskim.

FUTBOLFEJS.PL: Musi pan już chłodzić głowy niektórym piłkarzom?
RADOSŁAW MROCZKOWSKI: Nie i nie wyobrażam sobie, bym musiał to robić. Było spokojnie, jest spokojnie i tak będzie do końca sezonu.

Czyli na nikim w drużynie nie robi wrażenia, że Sandecja jest liderem i stoi przed wielką szansą na historyczny awans do ekstraklasy?
Może i robi, ale nie do takiego stopnia, by ktokolwiek miał odlecieć. Ja piłkarzom co jakiś czas powtarzam, by nie zaprzątali sobie tym głów, tylko koncentrowali się na kolejnym rywalu. I to powtarzanie wystarczy.

Czyli co ma być, to będzie?
Nie, nie… Nie o takie podejście mi chodzi, bo to, co będzie, zależy od nas, ale chcę, by piłkarze nie zastanawiali się nad tym, co stanie się na koniec sezonu, ale nad tym, co stanie się w najbliższym spotkaniu. Bo człowiek różne rzeczy może planować, a życie i tak zweryfikuje te plany. Przychodzą sytuacje niespodziewane, jak kartki czy kontuzje, i trzeba na to zespół przygotować. Dokładnie tak, jak wyszło z urazem Maćka Małkowskiego.

Mocno skomplikowało to panu życie?
Jasne, bo z Maćkiem graliśmy trochę inaczej niż bez niego. Jego brak zamyka mi jakieś tam narzędzia i zwęża pole manewru. Inna sprawa, że właśnie po raz kolejny pokazaliśmy, że potrafimy sobie radzić również wtedy, gdy wypada nam któryś z tych podstawowych zawodników.

Pytałem wcześniej o te nastroje w drużynie, bo czytając opinie i komentarze kibiców Sandecji, nietrudno zauważyć, że rozbujaliście im apetyty. Niektórzy są już gotowić mrozić szampana.
Nie, no bez przesady… Nie wiem, kto tam wyskakuje z czymś takim, ale wie pan, jak to jest – na różnych forach to i za przeproszeniem babcia klozetowa może się wypowiedzieć.

No niby tak, ale tych kibiców nietrudno zrozumieć. Przecież szybko taka szansa przed Sandecją może się już nie powtórzyć.
Zgadza się. Ale my na meczach spotykamy przecież kibiców, rozmawiamy z nimi i wiemy, co o tym wszystkim myślą, jak do naszej sytuacji podchodzą. Na pewno byłoby fajnie, gdyby wszyscy robili to racjonalnie. Tym bardziej że przed nami bardzo trudny finisz sezonu.

Mówił mi pan przed startem rundy, że ma bardzo wartościowy zespół jak na pierwszą ligę, ale same nazwiska jeszcze niczego nie gwarantują, że runda wiosenna da odpowiedź, na ile ten zespół jest wartościowy. Spodziewał się pan, że na tyle, iż znajdziecie się w gronie najpoważniejszych kandydatów do awansu?
Fajny moment, ale takich najpoważniejszych kandydatów jest kilku. Nie tylko my. Ja założyłem sobie, że będę chciał ugrać z zespołem, jaki mam, jak najwięcej. Dobrze by było, gdybyśmy mieli trochę większe pole manewru, ale nie mamy. Na razie więc trzeba modlić się o to, by nikt nam już z tej kadry nie ubył. A na podsumowanie i analizę wartości tej drużyny przyjdzie jeszcze czas. Po sezonie.

Co jest kluczem do tego, by w tym sezonie tak regularnie punktować? Wy macie za sobą pięć zwycięstw z rzędu i to w meczach z drużynami, które albo walczą o awans, albo – jak Stal – są rewelacją rundy. Doświadczenie? Taktyka?
Ciężka praca i nie stawianie przed drużyną wygórowanych wyzwań. Biorąc pod uwagę, jak trudny jest ten sezon w pierwszej lidze – nie tylko dla nas, bo pewnie dla każdego – to chyba najistotniejsze kwestie. Ostro zasuwamy na treningach i mamy odpowiednio poukładane w głowach. Wie pan co jest kluczem? Mierzyć siły na zamiary. Wszyscy mówią, że mamy solidny zespół. Zgadza się, ale takich solidnych zespołów w tej lidze jest jeszcze kilka, co zresztą pokazuje tabela. Dlatego choć za nami świetna seria, to powtarzam piłkarzom, że patentu na ciągłe wygrywanie nikt nie ma i mieć nie będzie.

Sandecja to zespół na ekstraklasę?
Kompletnie nas ten temat na razie nie interesuje.

Czyli tu nic się nie zmieniło, żadnych deklaracji z pana strony nadal nie ma się co spodziewać?
Absolutnie. Tak jak mówiłem – najpierw się utrzymajmy, a potem…

No to już chyba się utrzymaliście (śmiech)?
No tak. Teraz każda możliwość punktowa daje nam satysfakcję, że możemy rywalizować z zespołami, które taką deklarację o walce o awans złożyły przed sezonem. My składaliśmy tylko taką, że powalczymy o jak najwyższe miejsce. I o to walczymy. I jestem spokojny o chłopaków, że do końca sezonu tak będą do tego podchodzić, że żaden się nie podpali. Do końca jeszcze sześć bardzo trudnych spotkań. Tym bardziej że każda kolejka jest nieobliczalna, przynosi bardzo zaskakujące rozstrzygnięcia i za nic ma zaplanowane scenariusze i tak zwanych faworytów.

Rozmawiał Krzysztof Budka

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: I Liga | Sandecja Nowy Sącz

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli