SACHS: Jeśli Zawisza nie dostanie licencji, to tylko i wyłącznie na własne życzenie. Na skutek skandalicznego zaniedbania

Autor wpisu: 8 czerwca 2016 22:10

W czwartek ostatecznie rozstrzygnie się kwestia licencji dla Zawiszy. – Wciąż ma ją na wyciągnięcie ręki – mówi nam Krzysztof Sachs, szef Komisji ds. Licencji Klubowych. Jeśli jednak mimo wszystko Zawisza licencji nie dostanie, nie będzie potrzebny baraż pomiędzy Kluczborkiem i Wisłą Puławy o ostatnie wolne miejsce w pierwszej lidze. W przyszłym sezonie zagrają w niej oba te zespoły. Kosztem bydgoszczan.

Zamieszania z Zawiszą nie koniec. Najpierw była informacja o sprzedaży klubu przez Radosława Osucha właścicielowi, który długo nie chciał się ujawnić. Potem wiadomość o nieprzyznaniu klubowi licencji, następnie exodus piłkarzy rozwiązujących kontrakty, w efekcie czego nie bardzo było komu grać w ostatnim meczu ligowym z Zagłębiem (na polecenie Osucha wystąpić musieli juniorzy, inaczej skończyłoby się walkowerem), o czym pisaliśmy TUTAJ. Na początku tygodnia ujawnił się wreszcie nowy właściciel. To Artur Czarnecki, biznesmen działający w branży nieruchomości. I na dzień dobry zaapelował do pozostałych udziałowców o bezpłatną możliwość wykorzystywania nazwy i loga klubu. Natomiast wciąż nie wiadomo, czy jego nowy klub zagra w przyszłym sezonie w pierwszej lidze, czy na skutek braku licencji wszystko trzeba będzie budować od nowa kilka pięter niżej (od IV ligi). Sprawa ostatecznie rozstrzygnie się w czwartek. My o licencyjnych kłopotach Zawiszy rozmawiamy z Krzysztofem Sachsem, szefem Komisji ds. Licencji Klubowych.

FUTBOLFEJS.PL: Jest szansa na to, że Zawisza dostanie jednak licencję i będzie mógł w przyszłym sezonie grać w pierwszej lidze?
KRZYSZTOF SACHS: A czemu mnie pan pyta? My, w Komisji Licencyjnej, już tę kwestię rozstrzygnęliśmy. Teraz sprawa będzie rozpatrywana przez Komisję Odwoławczą.

Wiem, tyle że do Jana Letkiewicza, szefa Komisji Odwoławczej, od pamiętnej historii z Lechią nie sposób się dodzwonić, a pan doskonale wie, jaki jest problem z tym Zawiszą.
Sprawa Zawiszy jest bardzo prosta – klub nie dostał licencji z dwóch powodów. Po pierwsze, nie przedstawił opinii biegłego rewidenta. Po drugie, z dokumentów, którymi dysponowaliśmy, wynikało, że zalegał pewną kwotę innemu klubowi. Przy czym Zawisza w mailach twierdził, że wcale nie zalega, tyle że nie przedstawił nam na to żadnych dowodów.

Czyli klub wcale nie stoi na straconej pozycji?
Absolutnie. Jeżeli na czwartkowe posiedzenie Komisji Odwoławczej dostarczy opinię biegłego rewidenta, co nie wydaje mi się żadnym nadzwyczajnym wysiłkiem, biorąc pod uwagę, że biegły rewident to usługodawca, który działa na zlecenie spółki i robi, co mu ta spółka każe; i dostarczy dokumenty, a twierdzi, że je ma, świadczące o tym, że nie zalega żadnych pieniędzy temu klubowi, o którym wspomniałem, lub temu klubowi zapłaci – jedno z dwojga – to na pewno dostanie licencję. Jeżeli natomiast któregoś z tych warunków nie spełni, licencji mieć nie będzie. To są dwa proste ruchy, które problem Zawiszy mogą rozwiązać.

W czwartek ostateczny termin, później już nie będzie się do kogo odwołać?
Tak. Jeśli Komisja Odwoławcza nie przyzna Zawiszy licencji, to już koniec.

Nowy właściciel wreszcie się ujawnił, więc powinno mu zależeć na tym, by zespół mógł grać w przyszłym sezonie w pierwszej lidze.
Szczerze mówiąc, kompletnie nie rozumiem sytuacji, w której nowy właściciel kupuje klub w trakcie procesu licencyjnego i nie zadbał o to, by tę licencję otrzymać. Ale to już jego problem, nie mój. Natomiast nie da się ukryć, że mieliśmy problem z kontaktem z Zawiszą. Nie jest tak, że nie było tego kontaktu w ogóle, ale faktycznie był on utrudniony. Problem sprowadzał się do tego, że klub mailowo pytany o tę zaległość wobec drugiego, odpowiadał: „Nie mamy żadnej zaległości, bo nie musimy nikomu nic płacić”. Na naszą ripostę: „Ale my mamy umowę, z której wynika, że jednak musicie. Pokażcie więc płatność albo dokumenty, że płacić nie musicie”, już odpowiedzi nie było. Komunikacja się urywała.

Jak to tłumaczyli przedstawiciele klubu na posiedzeniu Komisji Licencyjnej?
Proszę sobie wyobrazić, że nijak, bo bydgoski klub postanowił nie skorzystać z takiej szansy. Co nie zmienia faktu, że licencja dla Zawiszy jest do uratowania. Wystarczy spełnić dwa warunki, o których wspomniałem. Natomiast jeśli Zawisza nie dostanie licencji, to będę w szoku. Będzie to oznaczało jakieś gigantyczne zaniedbanie ze strony władz klubu. Już nie chcę wnikać, czy starych, czy nowych. Licencja dla Zawiszy była na wyciągnięcie ręki. I wciąż jest, choć teraz prawdopodobnie wiązać się ona będzie z jakimiś karami. No ale lepiej mieć licencję z karami, niż nie mieć jej wcale. Być może cała ta sprawa dla bydgoszczan skończy się pomyślnie, jeszcze niczego nie przesądzajmy. Zobaczymy, co się wydarzy w czwartek. Natomiast jeśli Zawisza nie dostanie licencji, to podkreślam raz jeszcze: tylko i wyłącznie na własne życzenie na skutek skandalicznego zaniedbania.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Zobacz też ostatni w tym sezonie odcinek Pierwszoligowca:

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: I Liga | PZPN | Zawisza Bydgoszcz

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli