Ruch złapał oddech i bardzo przyzwoitego napastnika. Vilim Posinković – warto zapamiętać!

Autor wpisu: 19 sierpnia 2017 09:16

Ruch złapał oddech i pierwsze punkty w tym sezonie. Niebiescy wciąż jeszcze na ostatnim miejscu w tabeli, ale pojawiło się światełko w tunelu. Styl wygranej nad Stomilem (3:1) przekonujący, a i przekonujący są też nowi piłkarze Ruchu. No, na razie jeden – napastnik z Chorwacji. Ale następni już czekają w kolejce.

Vilim Posinković przywitał się z Chorzowem (bo jeszcze nie z chorzowską publicznością, która spotkania ze Stomilem oglądać z trybun nie mogła) w bardzo dobrym stylu – golem i asystą. Widać, że takiego piłkarza Ruchowi było trzeba i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, będą mieli z Chorwata sporo pociechy przy Cichej w tym sezonie. – Zdobyłem bramkę, zaliczyłem asystę, ale dla mnie najważniejsze było to, że Ruch wreszcie odniósł zwycięstwo. Myślę, że to sporo zmieni, przede wszystkim w kwestii psychicznej – stwierdził Posinković.

Chorwat mógł wreszcie zagrać, bo Ruchowi skończył się zakaz transferowy. Klub może wreszcie korzystać z nowych piłkarzy, których tego lata pojawiło się przy Cichej całkiem sporo. Pisaliśmy niedawno, trochę z przymrużeniem oka (TUTAJ), że w Chorzowie sypnęło wreszcie gwiazdami. Niektórzy odpowiadali, że to nie gwiazdy, tylko piłkarscy uchodźcy, niemniej jeśli będą tak skuteczni jak Posinković, nie będzie miało to dla Ruchu przecież żadnego znaczenia.
Chorwat ma 26 lat i za sobą już całkiem pokaźną listę w piłkarskim CV, bo zdążył zaliczyć sporo klubów w ligach chorwackiej, tureckiej, greckiej, bośniackiej, fińskiej, cypryjskiej, a teraz trafił do Polski.

To doświadczony zawodnik. Dzisiaj pomógł, przyczynił się do zwycięstwa, ale musi to teraz potwierdzić w kolejnych spotkaniach – trzeźwo zauważył trener Krzysztof Warzycha. A Posinkovicia żywiołowo dopingowało z trybun kilku kolejnych zagranicznych zawodników, którzy jeszcze czekają na potwierdzenie do gry. Czekamy na to, co pokażą m.in. Argentyńczyk Santiago Villafane (boczny obrońca), Brazylijczyk Mello (ofensywny pomocnik), czy Bośniak Bojan Marković (stoper). Jeśli tak udanie wprowadzą się do Ruchu jak Chorwat, Niebiescy dość szybko powinni opuścić strefę spadkową. No, ale – jak zauważył Warzycha – droga do tego jeszcze daleka. – Na pewno było ciśnienie po tych czterech kolejnych porażkach. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Powtarzałem jednak ciągle zawodnikom, że za robotę w końcu przyjdzie zapłata. Stało się to dopiero w piątym meczu, ale słowa uznania dla drużyny, mimo że graliśmy w dziesiątkę przez niemal całą drugą połowę, pokazaliśmy, że stać nas na to, żeby dobrze pograć i nawet stwarzać kolejne okazje bramkowe i strzelić gola. Chłopakom należą się gratulacje za ambicję, wolę walki. Zostawili dużo serca na boisku. Złapaliśmy oddech. Dzisiaj się cieszymy, ale od jutra myślimy tylko o wtorkowym starciu z Podbeskidziem. Czeka nas jeszcze wiele pracy – mówi.

Być może wygranej nad Stomilem nie ma co przeceniać, bo olsztynianie to – przynajmniej teoretycznie – jedna z najsłabszych ekip w tej lidze, w dodatku taka, która na wyjeździe kompletnie sobie nie radzi. Zobaczymy. Niemniej Ruch, jeśli miał się wreszcie obudzić, zrobił to chyba w ostatnim momencie. Teraz, we wtorek, starcie z kompletnie rozbitym Podbeskidziem. W Chorzowie liczą na to, że już za tydzień Ruchu na ostatnim miejscu w tabeli nie będzie. I faktycznie, jest na to spora szansa.

Inne artykuły o: I Liga | Ruch Chorzów

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli