Ruch rozdawał prezenty. Stal nie chciała, ale w końcu skorzystała

Autor wpisu: 18 listopada 2017 00:22

Stal Mielec po remisie w Bytowie i porażce ze Stomilem jak tlenu potrzebowała mocnego akcentu w Chorzowie. I go dostała. Wygrała na pewno zasłużenie 2:1, ale trzeba przyznać, że po wielbłądach – i to dwugarbnych, jak zauważył Bożydar Iwanow w Polsacie Sport.

Mecz w Chorzowie był nie do ogarnięcia po prostu. W pierwszej połowie Ruch nie grał. To była taka połowa, o której wielu mogłoby powiedzieć, że najgorsza Ruchu po wodzą Juana Ramona Rochy i Krzysztofa Warzychy. A przynajmniej jedna z najgorszych.
Stal tej słabości nie potrafiła wykorzystać. Prowadziła 1:0 po golu Mateusza Cholewiaka w 40. minucie, ta prawda, ale powinna była dużo wyżej w sposób nie zostawiający wątpliwości, kto tu zgarnie trzy punkty.

Ruch bowiem uparł się, że już jest gwiazdka, a gościom – gość w dom, Bóg w dom – należą się prezenty. No to prezenty chorzowianie dawali:

Tyle że Stal jak widać nie brała. Mielczanie narobili sobie kłopotu, bo w 50. minucie z wolnego trafił Mello i z (pozornie) łatwego zwycięstwa zrobił się remis.

Druga połowa to wreszcie ataki, sytuacje i emocje. I znów prezenty. Gdy w jednej akcji robi się dwa, to przeciwnicy już nie mają serca, by nie wykorzystać. Adrian Liberacki i Kacper Czajkowski zagrywali piłkę odwrotnie do tego, co sobie zamierzyli, a Mateusz Gancarczyk podziękował i wreszcie strzelił. Duża radość Stali, bo to zwycięstwo daje szansę na czołówkę na koniec jesieni. Smutek Ruchu, bo marsz po wyjście z ostatniego miejsca w tabeli został zatrzymany.

Inne artykuły o: I Liga | Ruch Chorzów | Stal Mielec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli