Ruch puszcza jasny sygnał – nie skreślajcie nas za szybko w walce o utrzymanie

Autor wpisu: 4 marca 2018 19:36

W Chorzowie nikt broni nie składa. Ruch zaczął wiosnę zupełnie inaczej niż jesień, czyli od pewnego zwycięstwa i trzech punktów. A to oznacza, że Niebieskich nadzieja nie opuszcza. Tam wciąż wierzą, że mimo tylu przeciwności, ten sezon nie musi się wcale zakończyć kolejnym spadkiem. Tym bardziej że zespół Juana Ramona Rochy potencjałem i umiejętnościami niewielu w tej lidze ustępuje, co zresztą udowodnił dziś w meczu z Drutexem-Bytovią.

Działacze Ruchu rozpaczliwie walczą o przywrócenie zabranych w styczniu przez Komisję Licencyjną punktów, za co oczywiście trudno mieć do nich pretensję. Ale przecież nawet jeśli im się uda (trzeba spłacić zaległe 2,8 mln zł do końca marca – to efekt nowych uzgodnień między klubem a PZPN-em – stary termin minął z końcem lutego), to przecież niewiele będzie z tego pożytku, jeśli wiosną punktować nie będą piłkarze. Ci jednak puścili w niedzielę jasny sygnał – by nikt w walce o utrzymanie Ruchu jeszcze nie skreślał. Pewne 2:0 nad zespołem z Bytowa w meczu, w którym praktycznie po zawodach było już po pierwszej połowie – to się nazywa powrót do ligi z przytupem. Jeśli na koniec marca Niebiescy faktycznie odzyskają wspomniane pięć punktów, zapewne jeszcze bardziej nakręci ich to i zmotywuje.

Na razie muszą zadowolić się niezłym otwarciem tego roku. A to dziś przy Cichej lepiej dla Ruchu ułożyć się nie mogło – bo od samobójczej bramki Michała Stasiaka już w 3. minucie. Dojrzały zespół takie rzeczy musi umieć wykorzystać. I Niebiescy pokazali, że umieją. Konsekwentnie, z dużą determinacją robili swoje, czego efektem była druga bramka, zdobyta jeszcze przed przerwą. Jej autorem pozyskany zimą z rezerw Legii Mateusz Majewski. W drugiej połowie było już jasne, że Ruch tego meczu nie wypuści z rąk. I choć Bytovia kilka razy zagroziła gospodarzom, głównie po stałych fragmentach, w zasadzie niewiele mogła wskórać.

Ciśnienie jest ogromne. Żadna inna drużyna w tej lidze takiego z pewnością nie ma. Ale moi zawodnicy pokazali, że świetnie potrafią sobie z tym ciśnieniem radzić – cieszył się po meczu szkoleniowiec Ruchu. Czyli… co cię nie zabije, to cię wzmocni. A że Ruchu na razie nie zabił ani bagaż z minus pięcioma, z jakim zespół zaczął ten sezon, ani fatalny pod względem punktowym start (pierwsze punkty dopiero w 4. kolejce), ani styczniowa decyzja Komisji Licencyjnej o dołożeniu kolejnych sześciu ujemnych punktów, to chyba można powiedzieć, że z ciśnieniem rzeczywiście nauczyli się tam sobie radzić.

Zobaczymy, jak ta rozpaczliwa walka o utrzymanie się dla Ruchu zakończy, ale na razie mogą tym być umiarkowanymi optymistami. No i trudno im w tej walce nie kibicować. Tym bardziej jeśli na boisku pojawia się… 16-letni chłopak – na ostatnie minuty wszedł na boisko Mateusz Bogusz, chłopak, który liczy sobie właśnie tylko tyle lat.

Inne artykuły o: I Liga | Ruch Chorzów

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli