Ruch niemiło zaskoczony przez… Chorzów. 2 miliony zostały w zamrażarce

Autor wpisu: 29 marca 2018 14:58

Radni miasta Chorzów nie uznali za stosowne wprowadzić na przedświąteczne obrady punktu umożliwiającego dofinansowanie klubu dwoma milionami złotych. Szefowie Ruchu w lekkim szoku, bo pieniądze mają obiecane od zeszłego roku. Ale jest też wiadomość dobra. W czwartek wieczorem poinformowano o spłacie zaległości licencyjnych, co ma umożliwić zwrócenie Ruchowi odebranych punktów.

Niestety, temu że Ruch Chorzów został niejako dyżurnym „chłopcem do bicia”, sam sobie jest winien. Bo przez lata nie potrafił unormować swej sytuacji finansowej, czego efektem choćby obecna sytuacja z minusowymi punktami.
Ale że dostanie taką „plombę” prosto na świąteczny stół akurat od „swojego” miasta raczej nikt się nie spodziewał. W czwartek na obrady miejskiej rady miał trafić punkt o dofinansowaniu klubu dwoma milionami złotych poprzez zakup akcji Ruchu z miejskiej kasy. Teoretycznie to rzecz przesądzona, bo wynika z jeszcze ubiegłorocznej decyzji o pomocy klubowi. Przesądzona, ale w tym roku niezatwierdzona.
I jeszcze przynajmniej przez miesiąc zatwierdzona nie zostanie, bo niespodziewanie upadł sam wniosek wprowadzenia punktu pod czwartkowe obrady. Tylko pięciu radnych było za wnioskiem, sześciu wstrzymało się od głosu, a aż 11 było przeciw. Nad sprawą dofinansowania Ruchu więc nie obradowano, siłą rzeczy żadnej uchwały nie podjęto, klub na obiecane 2 miliony złotych nadal musi czekać… nie wiadomo do kiedy, tak na dobrą sprawę. A minimum jeszcze miesiąc.

W normalnej sytuacji nie byłoby pewnie nic w tym sensacyjnego. Ot, zwykłe przesunięcie terminów. Tyle że w sytuacji Ruchu każda złotówka ma znaczenie tu i teraz – to wszyscy wiedzą. A wspomniane dwa miliony miały iść właśnie na zabezpieczenie bieżącej działalności. „Jesteśmy zszokowani” – cytuje prezesa Janusza Patermana katowicki „Sport”. I naprawdę w szoku prezesa nic dziwnego, bo to najbliższe dwa miesiące przesądzą o przyszłości chorzowian, którym z każdej strony wiatr wieje – jak się okazuje.
„Jak trudna jest ich sytuacja nikomu tłumaczyć nie trzeba. Nie dość straty punktowej, to jeszcze Ruch akurat jest dużym poszkodowanym przekładania meczów ligowych i nowego terminarza uwzględniającego odrabianie zaległości.
Co ciekawe jednak, na razie tylko jeden zespół złożył oficjalny protest. Nie są to jednak ani Wigry, nie jest to też Raków ani Chojniczanka. Protestuje Ruch. Protest dotyczy terminu meczu w Olsztynie (24 kwietnia). Działacze Niebieskich argumentują, że w ciągu trzech dni mają do rozegrania dwa wyjazdowe mecze: ze Stomilem i Miedzią (27 kwietnia). Olsztyn od Legnicy dzieli ponad 500 km, co oznacza prawie siedmiogodzinną podróż. W przypadku zespołu, który każdego punktu potrzebuje jak tlenu, nie dziwi reakcja na taki termin” – pisaliśmy ostatnio komentując nowy układ pierwszoligowego kalendarza. Mocno dla chorzowian niekorzystny.

Dobra wiadomość? Fani Ruchu trzymają się deklaracji prezesa Patermana, że brak dwóch milionów złotych z miejskiej kasy nie wpłynie na spłatę zaległości (blisko 3 miliony złotych), wymaganą do końca marca. To ostateczny termin wyznaczony przez Komisję ds. Licencji Klubowych. Tu pieniądze miała wyłożyć zewnętrzna, prywatna firma i zaległości licencyjne miały zostać spłacone. A to właśnie klucz do odzyskania przez Ruch przynajmniej części odjętych punktów.
(aktualizacja) W czwartek wieczorem Ruch poinformował, że zgodnie z planem zaległości rzeczywiście zostały spłacone i teraz czeka na przywrócenie odebranych punktów.

Inne artykuły o: I Liga | Ruch Chorzów

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli