Ruch w czarnej… rozpaczy. Miasto wysadzi klub w powietrze?

Autor wpisu: 29 czerwca 2017 14:38

To, co dzieje się w ostatnim czasie w Ruchu, trudno nazwać inaczej jak rozpaczliwą walką topielca z wszelkiej maści żywiołami. Kiedy wydawało się, że topielec jakimś nieopisanym w dziejach cudem ocaleje (bo Ruch otrzymał przecież licencję na grę w pierwszej lidze), dostał właśnie obuchem w łeb z drugiej strony. I to tak, że może się już nie podnieść. Miasto wypowiedziało właśnie umowy pożyczek dla klubu. Chodzi – uwaga – o ponad 15 mln zł.

Do Ruchu przyszły dwa pisma – jedno od Prezydenta Miasta Chorzowa, drugie z Centrum Przedsiębiorczości Chorzów sp. z o.o. wypowiadające klubowi, bez zachowania terminu wypowiedzenia, umowy pożyczek zawartych 9 i 12 maja 2016 roku. Nadawcy zażądali spłaty w ciągu dwóch tygodni odpowiednio: 3 217 244,33 zł oraz 12 081 517,81 zł. Z odsetkami. Jako główny powód decyzji podano… wypłatę piłkarzom premii za sezon 2015/16.

Tak, tak – chodzi o te premie, które klub musiał zapłacić, by nie skończyć w IV lidze i nie budować wszystkiego od nowa. Uregulowanie tych zobowiązań było warunkiem niezbędnym do tego, by klub dostał licencję na grę w pierwszej lidze.
– Po zbadaniu przez nas tej sprawy nie mamy już żadnej wątpliwości, że premie dla piłkarzy były należne. Konkluzja jest taka: jeśli Ruch nie wyrobi się w kilkudniowym terminie z zapłatą tych premii, to nie ma klubu ani w pierwszej, ani w drugiej lidze – mówił nam na początku czerwca Krzysztof Sachs, były już przewodniczący Komisji ds. Licencji Klubów.
Jego ten cały proces licencyjny Ruchu kosztował (zdrowia i nerwów) prawie tyle samo, ile ludzi z władz klubu. Kilka dni temu Sachs złożył rezygnację z przewodniczenia komisji, a co za tym idzie – w ogóle z uczestnictwa w niej. Wielka szkoda, bo niewielu tak kompetentnych ludzi działa w polskiej piłce i niewielu przyczyniło się do poprawy standardów w ekstraklasie i pierwszej lidze.
Po złożonej rezygnacji rozmawialiśmy z Sachsem. Przyznawał, że proces licencyjny Ruchu, który przecież trwał i trwał niemal od początku roku (wcześniej była słynna sprawa Fundacji Ruchu, przy okazji której niektórzy „życzliwi” klubowi domagali się wysadzenia go w powietrze) „potwornie go zmęczył”, koniec końców jednak – przecież nie chodziło o to, by klub utopić, ale by w zgodzie z obowiązującymi przepisami licencyjnymi jednak pomóc mu przetrwać. I wydawać by się mogło, że to się komisji udało.
– Nie mogę powiedzieć, że do końca byłem zadowolony ze sposobu prowadzenia sprawy Ruchu przez komisję, bo bym skłamał. Ale też nie mogę powiedzieć, że to jest przyczyna mojej rezygnacji. Myśmy z piekielnie trudnej sprawy wybrnęli tak, że koniec końców wszyscy są zadowoleni. Albo inaczej – wszystkie strony w równym stopniu są niezadowolone. To będzie chyba właściwsze określenie na to, co się wydarzyło. To pokazuje, że kompromis, jaki osiągnęliśmy, jest prawidłowy. Natomiast przyczyna mojej rezygnacji dotyczy spraw osobistych, o których nie chciałbym publicznie mówić. Proszę mnie zrozumieć – stwierdził Sachs w rozmowie z nami kilka dni temu.
Rozumiemy.

Ale wróćmy do meritum, czyli Ruchu. Teraz przy Cichej jedna wielka konsternacja. Prezes klubu Janusz Paterman jeszcze niedawno zapowiadał, że wybiera się do Warszawy, by w Komisji Odwoławczej spróbować powalczyć o kasację minusowych punktów (konkretnie minus pięć), jakie na poczet przyszłego sezonu nałożyła na Niebieskich Komisja ds. Licencji Klubów. Nie wiedział, że te punkty to będzie pikuś w porównaniu z tym, co go czeka w Chorzowie. Nie trzeba chyba być jakimś wyjątkowo lotnym, by nie skojarzyć, co stanie się z klubem mającym tak duże problemy finansowe, jeśli jednym – nomen omen ruchem – wyjmie się z jego budżetu 15 mln zł. Plus odsetki. A raczej się nie wyjmie, bo przecież takich pieniędzy w klubowej kasie nie ma nawet na dalekim horyzoncie.

I tylko jednego w tym wszystkim nie rozumiemy – skąd taka nagła reakcja miasta i podanie takiego akurat powodu. Przecież o konieczności wypłaty premii miasto było na bieżąco informowane przez klub, który zresztą zgodnie z obowiązującą umową między stronami, wystąpił pisemnie z prośbą o wyrażenie zgody na tę wypłatę. Do dziś miasto nie odpowiedziało Ruchowi na wspomniane pismo.
Niemniej przedstawiciel miasta w Radzie Nadzorczej Ruchu Rafał Byrczek sprawujący kontrolę nad finansami sportowej spółki, brał udział wraz z prezesem Ruchu w posiedzeniach Komisji ds. Licencji Klubów i wyraźnie słyszał, że bez spełnienia tego warunku Ruch poleci trzy piętra rozgrywkowe w dół.

Ruch premie wypłacił, ale – jak tłumaczą przy Cichej – nie z klubowej kasy, tylko „prezes i wiceprezes zarządu podjęli decyzję o zapłaceniu jej z własnych środków”.
Teraz w klubie liczą na to, że miasto zweryfikuje swoje oczekiwania związane ze wspomnianymi pożyczkami, bo jeśli nie, to okaże się, że Ruch zostanie wysadzony w powietrze nie przez „życzliwych” mu pismaków, nie przez Komisję ds. Licencji Klubów, ale przez ludzi z Chorzowa. Podobno bardzo oddanych temu klubowi…

Na razie miasto odpowiedziało ustami swojego rzecznika: „Jeszcze nie planujemy przystąpienia do egzekucji tej należności. Zarząd Ruchu otrzymał od miasta propozycję porozumienia, które pozwoli na ustalenie nowych warunków i terminów spłaty zadłużenia. Władze miasta są gotowe na dalsze rozmowy w sprawie porozumienia, podkreślając równocześnie, że priorytetem pozostaje dbałość o finanse publiczne” – poinformowała Karolina Skórka, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Chorzowie.
Czyli co? Zaczyna się przeciąganie liny na linii miasto – klub. I to takie, które może skończyć się dla Ruchu całkowitym załamaniem finansów i upadkiem klubu.

Inne artykuły o: I Liga | Ruch Chorzów

  • zgubek

    Był Ruch i nie ma Rucha.To słaba drużyna była,choć miała jeden wzlot z Legią.Ale nie będę po niej płakał.Nie ma szmalu, prezes w ciupie,miasto Chorzów ma klub w dupie.Taka jest niestety prawda.W czarnej… ma pan redaktor bezwzględnie rację.

  • GerardBukowski

    Ruch już jest skończony

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli