Ruch Chorzów nie do poznania, czyli grecka metamorfoza

Autor wpisu: 13 października 2017 21:48

Gdyby jeszcze pod koniec września ktoś ośmielił się prorokować, że Ruch Chorzów będzie potrafił wygrać trzy mecze z rzędu, zaordynować by można tylko kilka litrów lodowatej wody na łeb. A dziś? Właśnie Ruch trzeci mecz z rzędu wygrał.

I to na dodatek znów mecz nie byle jaki. Po zwycięstwie w Siedlcach z wyżej notowaną Pogonią aż 3:1, po pokonaniu wielkiego faworyta pod postacią Miedzi Legnica 1:0, znów skromnie, ale znów skutecznie – 1:0 z Rakowem Częstochowa. Tak, tym Rakowem, który ostatnie trzy swoje spotkania wygrał strzelając po trzy gole w każdym!

O ile bilans Krzysztofa Warzychy w roli tego „pierwszego” był bilansem wstydliwym, o tyle od czasu, gdy Warzycha pobiegł po starszego brata z rozpaczliwym hasłem: „Juan, ratuj, bo tu mnie biją!”, metamorfoza drużyny jest godna nazwiska, które zagościło na trenerskiej ławce na Cichej – Juana Ramona Rochy. Nie ma co ukrywać, że na Rochę – gościa z Ligi Mistrzów (tym, którym umknęło przypominamy – prowadził tam Panathinaikos) – spoglądało się wpierw z pewną taką rezerwą. A pisało z przekąsem wręcz, chyba nawet i nam się w tym kierunku pióro (komputerowa klawiatura) wygięło.

A tu nie ma żadnego „śmichy chichy”. Jest poważna robota, są gole (Ruch za Rochy w każdym meczu strzelał bramki), są punkty – 10 w pięciu meczach, jest wyjście z czarnej czeluści w tabeli, ba jest nawet już nawet wizja kontaktu z resztą stawki. „Chciałbym, żeby piłkarze byli wojownikami” – rzucił Rocha w jednym z pierwszych wywiadów. Argentyńczyk z Grecji lubi militarną stylistykę. Przed Rakowem wspominał: „Gdy idzie się na wojnę, nikt nie zastanawia się, jakiego karabinu użyć. Stawiam na najlepszych”.
I stawia na ten cały zaciąg zagraniczny, który grzecznie w Chorzowie poczekał na zniesienie zakazu transferowego: Nikołaj Bankow, Bojan Marković, Santiago Villafane, Mello, Vilim Posinković (plus legionista Mateusz Hołownia).
W porównaniu z początkiem sezonu w Chorzowie przebudowane zostało grubo ponad pół drużyny i daje to oczekiwany efekt. Z Rakowem jedynego gola strzelił Marković, skuteczny w sytuacji po rzucie rożnym w 54. minucie.
– Krok po kroku idziemy do przodu, choć dziś mieliśmy dużo szczęścia. Ta drużyna może grać jeszcze lepiej – po meczu Rocha znów zaskoczył odważnymi słowami. Zresztą wieloma słowa, bo Rocha jak to południowiec – lubi sobie pogadać.

Choć fakt faktem, że jego chorzowianie znów byli piekielnie skuteczni, mimo że ich grę za ofensywną trudno uznać nawet przy najlepszych chęciach. Więcej ataków kończonych strzałem przeprowadził Raków, tyle że jednocześnie wrócił do okresu snajperskiej smuty.
– Nie mieliśmy prawa tego meczu przegrać. Biorąc pod uwagę jego przebieg – rzucił trener Rakowa Marek Papszun. – Mieliśmy sytuacje, ale do tego trzeba jeszcze strzelać bramki. Oczekuję maksymalnego wkurzenia w środę, takiego jak teraz jest w szatni, i zwycięstwa z Podbeskidziem.

Inne artykuły o: I Liga | Raków Częstochowa | Ruch Chorzów

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli