Rocha ma plan. Niektórzy w Ruchu już odlatują, choć na to zdecydowanie za wcześnie

Autor wpisu: 11 września 2017 15:49

Ten trener wprowadzi nas do ekstraklasy – wypalił prezes Ruchu Janusz Paterman. Dobrze, że nie poszedł dalej i nie obiecał półfinału Ligi Mistrzów… Tak czy inaczej Juan Ramon Rocha z fanfarami został zaprezentowany jako nowy szkoleniowiec Niebieskich. Oczekiwania są duże, ale wiara wśród kibiców raczej niewielka.

Nazwisko robiące wrażenie, szczególnie biorąc pod uwagę, że to „tylko” pierwsza liga. W końcu do Chorzowa ściągnięto szkoleniowca, który swego czasu poprowadził Panathinaikos do półfinału Champions League. No, ale tutaj realia są zupełnie inne. Tutaj ściągnięto go w roli strażaka i to w momencie, gdy stodoła pali się już od jakiegoś czasu, a za chwilę ogniem zajmie się również chałupa. Wiemy, że przy Cichej wszystkim marzą się dawne sukcesy, na razie jednak na „odlot” zdecydowanie za wcześnie, choć prezes Niebieskich – jak widać – trzyma fason i zapewnia, że teraz te sukcesy to już tylko kwestia czasu. Inna sprawa, że dokładnie z tego samego klucza śpiewał, gdy powierzał drużynę „Guciowi” Warzysze, więc można uznać, że to tylko urzędowy optymizm, nijak mający się do rzeczywistości.

A ta, w jakiej znalazł się Rocha, będzie dla niego szokiem. Co do tego nie mamy żadnych wątpliwości. Nowy trener Niebieskich zapewnia, że „to była łatwa decyzja – przyjechać do Polski i pomóc Ruchowi, znaleźć dobre wyjście”, ale na tym to, co łatwe, właśnie się kończy. Teraz zaczną się schody, bo wygrzebywanie Ruchu z dna, w jakim ugrzązł, rozpocząć trzeba natychmiast. Niektórzy apelują do kibiców, by ci dali czas Argentyńczykowi, tyle że czas to komfort, na którego Ruchu już nie stać. Czasu nie ma. Dotychczasowe mecze i miejsce w tabeli to wyraźny znak, że reanimację należy rozpocząć jak najszybciej. Pytanie, czy trafił się odpowiedni lekarz.

Z pierwszoligową ścianą brutalnie zderzył się Warzycha, któremu przede wszystkim zarzucano, że kompletnie nie zna realiów polskiej piłki – ani tej ekstraklasowej, ani tym bardziej tej z jej zaplecza. I – jak się okazało – zarzucano całkiem słusznie. To co w takim razie powiedzieć o Argentyńczyku? Jak bardzo realia naszej pierwszej ligi zna? Ktoś powie, że futbol wszędzie jest taki sam? G… prawda.
– Cieszę się, że tu jestem. W piłce nożnej wszystko da się zrobić. Dobrze znam problemy Ruchu. Widziałem cztery ostatnie mecze tej drużyny, dużo oglądałem w internecie. Mam pewien plan i wiem, co chciałbym zrobić – zapewniał na swojej inauguracyjnej konferencji Rocha. Po takim wstępie dalibyście wiarę, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu?

Być może w tym szaleństwie jest metoda, choć przeglądając komentarze kibiców Ruchu, trudno nie zauważyć, że dominuje sceptycyzm i czarnowidztwo. W Chorzowie nazwisko Rocha na nikim nie zrobiło wielkiego wrażenia. To trochę tak, jakby fani – w przeciwieństwie do szefów klubu – twardo stąpali po ziemi i widzieli, gdzie jest Ruch i co mu grozi. A grozi, ni mniej ni więcej, piłkarski niebyt.

A co z „Guciem”? Na razie wcielił się w rolę tłumacza i pewnie za taki pas transmisyjny będzie robił. Oby z lepszym skutkiem niż w roli pierwszego trenera.

Inne artykuły o: I Liga | Ruch Chorzów

  • zgubek

    A co z Guciem? A gucio to kogoś obchodzi.Teraz Rocha Rucha zbawcą jest.No jaki Prezes taki trener.Ekstra-klasa z tego pana Patermana.Oj chyba kibice Ruchu dadzą mu paternoster.Goło ale wesoło

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli