Raków nauczył się wreszcie pierwszej ligi. Po meczu z Chrobrym o mało nie eksplodowała szatnia

Autor wpisu: 16 września 2017 17:31

Sensacja? Żadna sensacja. Raków stać na takie mecze, tylko jakoś dotychczas nie potrafił tego udowodnić. Długo trwało oswajanie się beniaminka z pierwszą ligą, chyba nawet zbyt długo. No, ale po tym, co zespół Marka Papszuna pokazał w spotkaniu z piekielnie silnym Chrobrym, trzeba chyba powiedzieć, że wreszcie nauczył się tej pierwszej ligi. Kapitalny mecz i zasłużone zwycięstwo 3:2. W Częstochowie choć na chwilę mogą odetchnąć.

Jeśli miało to być spotkanie o „być albo nie być” dla Marka Papszuna, to trzeba powiedzieć, że trener Rakowa zasługuje na to, by jednak „być”. Oczywiście to rozważanie czysto teoretyczne, bo nikt o dymisji ani jakimś ultimatum dla Papszuna głośno w Częstochowie nie mówił, ale nie ma żadnych wątpliwości, że początek sezonu był dla tej drużyny jednym wielkim pasmem rozczarowań. I to na tyle dużym, że wielu obserwatorów to właśnie ją uznało największym zaskoczeniem in minus pierwszej części sezonu.

Klub poukładany finansowo, z mocną i dobrze wyważoną kadrą, młodym, zdolnym szkoleniowcem i aspiracjami, które w dalszej perspektywie na pewno sięgają wyżej niż pierwsza liga. Czego zresztą ani właściciel klubu, ani trener nie ukrywają. W tym sezonie Raków ma solidnie „zaprzyjaźnić” się z pierwszą ligą i ugruntować w niej swoją pozycję. Na razie szło mu to jednak jak krew z nosa. Gra nie wyglądała jakoś tragicznie, ale punktów z tej gry było tyle, co kot napłakał. Papszun jednak nie pękał i niczym niezrażony wciąż z podziwu godną konsekwencją realizował swoją wizję gry, z trzema obrońcami i trzema napastnikami. Dotychczas nikogo jakoś specjalnie nie udało się tym zaskoczyć. Chrobry jest pierwszy.

W zasadzie trudno powiedzieć, na co liczyli piłkarze Grzegorza Nicińskiego, ale na początek meczu nie dojechali. Po dziesięciu minutach piłkarze Rakowa prowadzili 2:0 i wyglądali na takich, którzy są gotowi rozszarpać każdego, kto stanie im na drodze. Jeśli podskórnie czuli, że notoryczne tracenie punktów w konsekwencji może mocno skomplikować przyszłość ich trenera, to zareagowali najlepiej, jak było można. A że po dwóch gongach wreszcie przebudzili się gospodarze, zaczął robić się kapitalny mecz. Skończyło się 3:2 dla gości, ale równie dobrze mogło być 5:5 i jeśli tak by było, nikt nie powinien narzekać na sprawiedliwość.

Bardzo dobry mecz rozegrał Andrzej Niewulis, świetnie radził sobie Hubert Tomalski, do bramki wreszcie trafił Adam Czerkas. Strzelić trzy gole na wyjeździe Chrobremu, drużynie, która w dotychczasowych ośmiu straciła tylko cztery, to sztuka nie lada. Nic dziwnego, że szatnia gości po meczu wyglądała tak:

Teraz tę pozytywną energię i taki entuzjazm trzeba przekuć na kolejne zwycięstwa. Zobaczymy, czy dadzą radę, bo meczem z Chrobrym Raków udowodnił, że stać go w tej lidze naprawdę na całkiem dużo.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli